Olisia, Zaneta kciuki zaciśnięte żeby wszystko poszło sprawnie.
Ilona tak jak piszą dziweczyny - nie ma sensu się dręczyć, bo to nikomu sie nie przysłuży. Najważniejsze, że dajesz swojemu maleństwu miłość.
She mam nadzieję, że z ciemiączkiem będzie wszystko ok. Niewiele Ci doradzę, bo nie znam żadnego takiego przypadku.
Pieszczoszka jak coś Cię niepokoi, to moim zdaniem powinnaś skonsultować to z lekarzem.
Flaurka Twoja wypowiedź mnie nie zdenerwowała, bo w większości się nią zgadzam, a nawet gdyby było inaczej, to podobnie jak na kugele nerwy na mnie nie działają. Codziennie wkurza mnie masa osób, które piszą lub dzwonią czy przypadkiem nie zaczęłam rodzić

. A przecież powtarzałam już tyle razy, że w razie czego dam znać. Na szczęście do części osób dotarło po tym jak zmieniłam ton, a do tych co nie dotarło zastosowałam wyciszenie tel. i nie oddzwanianie. Może nie jest to najlepsza metoda, ale skoro nie dociera, to ja nie będę codziennie tego samego tłumaczyć.
Dziewczyny z twardniejącymi brzuchami, skurczami przepowiadającymi i prawdopodobnie odchodzącymi czopami nie wiem czy Wam zazdrościć czy współczuć. Ja poza bólem krocza i czasem napiętego brzucha objawów jako takich nie mam. Z jedej strony moze fajnie byłoby coś czuć i przygotowywać się również fizycznie do porodu, a zdrugiej strony mogłabym sobie za bardzo wkręcać i non stop nadzieja i fałszywe alarmy
Byłam dzisiaj na KTG w gabinecie gdzie przyjmuje mój gin, on nieobecny do końca tyg., ale była inna pani doktor. Zapis wąski więc wysłali mnie na szpital. Tam na początku też zapis podobny, dopiero pod koniec dziecię sie rozbujało. Lekarz na izbie stwierdził, że jako jestem już na tym etapie to kwalifikuje się do przyjęcia, po czym rozłożył sobie ten zapis jeszcze raz, zapytał czy dobrze czuję ruchy i stwierdził, że jednak mogę iść do domu

Nie czaję

Z jednej strony wcale nie marzyłam o pobycie wszpitalu, ale z drugiej chyba byłabym spokojniejsza będąc pod stałą kontrola, bo teraz mam lekkiego stresa. Mam nadzieję, że to tylko dziecię sobie przysnęło...