ja nie wiem jak to będzie. mąż na pewno będzie jak u Ciebie 2 tygodnie. mieszkamy z moimi dziadkami (my na piętrze, oni na parterze), ale mają swoje lata i choroby. coś na pewno pomogą, ale nie liczę na odciążenie większe niż przypilnowanie starszego syna, który już potrafi sam się bawić. Liczę na pomoc właśnie ze strony Bartka

"podaj pieluszkę", "polulaj dzidzie", "włóż smoczek". w nocy będę sama, mąż będzie chodził do pracy, więc musi się wyspać, ale oświadczył, że jeśli trzeba będzie, to wstawanie do Bartka jest na jego głowie. (nie przyznał się, ale widzę, że już próbuje go do siebie przywiązać - Barti jest strasznym mamin synkiem - kiedy zainteresuje się zabawami z tatusiem, to będę troszkę odciążona. dobrze mu idzie - kąpie go, stara się usypiać, zabiera na zakupy, czy do mechanika). pomocna może się okazać także moja teściowa (z naciskiem na
może, bo czasem będzie po prostu przeszkadzać i się wtrącać). zobaczymy jak będzie, ale damy radę - przez setki lat matki dawały radę, więc czemu mu mamy być gorsze?
