reklama

Maj 2012

reklama
Mnie moj nie zazdrosci siedzenia w domu ale miga sie od sprzatania. Ja nie moge, on nie zamierza przejac moich obowiazkow i w efekcie dom zarasta brudem :crazy:

oj tak wiem cos o tym :)
mamy teraz focha i dzisiaj stwierdzilam ze wale sprzatanie i niech chata zarasta brudem, gary i wszystkie talerze były brudne jak wrócił z pracy i zastał kuchenke bez obiadu, jak poprosze o umycie łazienki to zostaje dopiero umyta po 2 tyg jak juz czarne cos widac na kiblu, nie odkurzalam juz od tygodnia - wale to wszystko ja robie a on tylko przyjdzie z pracy wezmie piwko i sobie odpoczywa. wale to. moge i w brudzie mieszkac jak trzeba. dzisiaj wrocil z pracy i pozmywal wow i tak jutro obiadu mu nie zrobie. ehh musialam swoje zale wylac :)
 
tez tak kiedys zrobilam, a mimo to moj maz przez 3 tygodnie nic nie sprzatnal...po tym czasie tylko kupy na srodku brakowalo, masakra. na koncu i tak ja posrzatalam, wymieklam
 
a jak u Was Dziewczyny będzie z pomocą po ciąży? będziecie miały przy sobie rodziców czy same sobie zostaniecie?
U mnie tylko Mąż będzie przez 2 tyg w domu a potem ja sama będę musiała się ogarnąć ze wszystkim. ehh cięzko będzie hehe

ja teraz codziennie czuję motylkowanie w brzuchu, nie są to jeszcze prawdziwe kopania ale nie jest źle :)
mój będzie 2 tygodnie w domu a tak to będę sama. Pod nami co prawda mieszkaja moi rodzice ale oni nie sa wyrywni do pomocy. Z resztą ja strasnzie nielubie takich pomocy. Dam sobie sama rade na pewno.

witajcie, ja tez jestem nowa :-) Nie wiem, jakie tu panuja zwyczaje, wiec sie przedstawilam na watku o przedstawianiu sie :-D Jestem 17tc1d ale dopiero teraz zdecydowalam sie przylaczyc do forum, wczesniej podczytywalam troche tu i tam ale u Was jest tyyyyyyyle stron, ze do konca ciazy nie zdazylabym nadrobic ;-)
Ja wlasnie wrocilam ze szpitala i mam multum mieszanych uczuc. Myslalam, ze w 2 trymestrze mozna juz cos robic ale lekarze mi oznajmili, ze "wszystko w rekach natury". Nie pocieszajace to... Ale sam pobyt w szpitalu byl zaskakujaco mily - lepszy serwis niz w hotelu :-)
Pisalyscie ostatnio, jak zauwazylam, o pomocy po narodzinach dziecka. No wlasnie ja sie obawiam, ze maz dostanie tylko tydzien uropu a mojej mamie nie bedzei sie "chcialo" pofatygowac 600 km by mnie wspomoc w tym pierwszym strategocznym miesiacu :-( Juz teraz nasze mieszkanie zarasta brudem, bo ja sie musze oszczedzac a meza udaje mi sie zmusic tylko do gotowania i zmywania (mamy zmywarke ale to jest wielkie halo jak malzonek ja zapelni a ja nie moge, bo wymiotuje na widok brudnych naczyn, glupie to, wiem ale nie zalezy od mojej woli :-o ) Takze ja to wszystko srednio widze :cool:
witaj!!


Suzi trzymam kciuki


U mnie też jak ja nie posprzatam to posprzątane nie będzie, no chyba, zę się uprę i będę jęczała pare dni to wtedy coś tam zrobi ale generalnie mąz nie widzi potrzeby sprzatania ani gotownaia, bo przeciez zamowić mozna :baffled:
 
Suzi - możemy sobie ręce podać. ja jutro też na patologię ciąży idę. wymioty i biegunka doprowadziły do odwodnienia i wymagają zbadania przyczyny, bo od wczoraj nie jem nic, tylko piję wodę, która i tak szybciutko wyskakuje którąś stroną. ciśnienie dalej skacze, a żeby było zabawnie to coś mi gardło spuchło - rodzinna tarczyca. leżałam na fotelu, lekarz szukał tętna dziecka a ja płakałam tak, że aż się dusiłam, bałam się jak nigdy, bo nie mógł znaleźć, na szczęście próbował do skutku i... płakałam ze szczęścia. później mąż mi zarzucił, że symuluję i przeze mnie nie wyśpi się po nocce, bo musi mnie zawieźć. beczałam cały dzień, aż w końcu przeprosił i mnie nawet spakował.

co do sprzątania - MARTAIK - mój też by się nie chycił, a jakby brakło naczyń, to sobie wypije z butelki, albo zje coś z opakowania. ewentualnie umyje jeden talerz i zaraz o zabrudzi. nie odkurza od 3 tygodni, a proszę codziennie. teraz jak mnie nie będzie, to boje się myśleć co zastanę po powrocie.. mężczyźni to duże dzieci.. (ale śniadanie i kolację mi zrobił:) - zawsze coś)
 
Co do mężów.
Mój sprząta generalnie całe piętro raz w miesiacu ;-).Jak na niego to bardzo dużo.
Nieraz poodkurza .A jak mnie nie ma to jest wysprzątane jak w lusterku.
Wygląda na to,że to ja taka bałaganiara jestem :-D:-D:-D:-D:-D;-)
A tak serio .Jak byłam na pielgrzymce i on został sam z młodym to sobie z teściem bez problemu poradzili.
Darek zrobił zakupy,teść obiad ugotował .W dzień młody siedział z teściem po południu z mężem i jeszcze milei moje 2 psy na głowie.Tak ,że wiem,że gdy sami zostaną to z głodu nie zginą.
W ostateczności naprzeciwko domu mam restaurację z pysznymi obiadami ,2 budynki dalej chińczyka a przystanek dalej sushi :-D:-D:-D:-D.
Brudem nie zarosną ,bo psy na to nie pozwolą .Jak się nie posprząta to o kłaki i piach można się przewrócić .;-):-):-)
Jak to się mówi:
Potrzeba matką wynalazku :-D:-D
Jeden wniosek:
Jak mnie zabraknie też będą żyć ,więc daję na luuuzzzz :-):-):-)
 
Mój mąż jest taki, że o porządek dba - ale w swoim znaczeniu - pozmywa naczynia, w pokoju wszystko ma poukładane i na swoim miejscu, ale...kurzu na półkach nie dostrzeże, odkurzacz to również jego wróg ;) Ale dzisiaj nie będę o nim źle mówić, bo pochwalę Wam się, że został dziś magistrem i jestem z niego cholernie dumna:):):)
 
Ale sie rozpisałyscie . Witam nowe mamusie ;****

Ja wlasnie wrociłam z pracy i dziewczyny po tak długiej przerwie przyjeły mnie niesamowicie miło;) prace mam siedzącą i przyjemną i w świetnym towarzystwie ale mimo to było mi dosc słabo i chciało mi się strasznie spać,jestem okropnie zmeczona wiec sie nie rozpisuje. Dobranoc dziewczyny słodkich snów
 
reklama
agushka - gratulacje dla meza :-) Swietujecie jakos?

No moj maz dzielnie gotowal przez dwa bite miesiace, jak mnie mdlosci tak meczyly, ze do kuchni nosa nie wtykalam. Zjesc to on lubi, wiec sie o to zatroszczyl :-p Oczywiscie kreatywnosci zero, wszystko pod moje dyktando ale teraz jest z siebie dumny, ze tyle juz nauczyl sie ugotowac :-) Ale lazienke sprzatnal po MIESIACU (mnie rzucalo do mdlosci przy schylaniu sie i w zasadzie jedyne co moglam robic w domu to... pranie). Nasz pies wcale go nie wzrusza, tzn. jej futro, chocby i zrzucila go cale wiadro :rofl2: Chodzi z nia na spacery, robi zakupy - to tak. Woli jednak zyc w brudzie niz z nim walczyc. A jak mu juz podgadywalam o porodowce i pologu to sie spytal, czy moja kolezanka (szukajaca wlasnie dodatkowego zarobku) nie mialaby ochoty dorobic sprzataniem u nas i ile by wziela... Az mnie zatkalo :eek:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry