reklama

Maj 2012

reklama
Dobry wieczor :) Czyzbym przyszla jeszcze na czas?
Dziekuje za to, co piszecie o swoich rodzinach. Pocieszajace wprawdzie nie jest, ze niestety calkiem sporo pokreconych rodzin, ale jakos nie czuje sie sama. Ja te realia poznaje niestety od jakiegos czasu. Tesciowa, nawet gdy sie nie kontaktujemy i mieszkamy tysiace km od Polski, potrafi zatruc nam zycie. Maz sie gryzie, denerwuje, przechodzi na mnie... I co z tego, ze wiemy, ze na sile nikogo sie do normalnego i szczesciwego zycia nie zmusi, ze sie nie da przetlumaczyc, ze rani swoich bliskich, ze sprawia, iz nie chcemy miec z nia nic wspolnego - my i reszta rodzenstwa, a niestety tak calkiem sie nie da.
Pozostaje modlitwa i choc codziennie doswiadczam jej mocy, to jakos ciezko zaufac w tej sprawie. Pan Bog na sile nic nie zdziala. Czlowiek musi chciec... Ta wspaniala i przekleta zarazem wolna wola!
 
ELVIE - może to okrutne, co napiszę, ale inni mają gorzej i tym się.. pocieszam. z resztą "uciekłam" od tych chorych układów, wtrącamy się z mężem bardzo rzadko, jedynie jak dzieje się krzywda mojemu rodzeństwu. chyba już się pogodziłam z faktem, że moja szalona, nadpobudliwa i wścibska teściowa jest lepsza od matki.. i jeszcze gorsze - nie dziwię się ojcu, że tłukł matkę, nie wybaczam mu, bo niezłego stracha mieliśmy i masę "przygód" (choć nas nigdy nie tknął), ale rozumiem go (dodatkowo alkohol zacieniał granicę).. żeby było jasne, nie usprawiedliwiam go, bo każdy facet, który uderza kobietę jest dla mnie śmieciem (a uwierzcie - kilku już poznałam osobiście).
 
AS - nie chodzi jeszcze o nadużycie (przez męża), ale boję się tego panicznie. w ogóle jak popije, że już ma śmieszną fazę, to mnie to nie śmieszy. nie robi nic złego, no może zagaduje "kochanie, bryknął mi", ale wtedy kijem bym go nie dotknęła. wiem, że to moja chora psychika, ale święta mógł by sobie odpuścić.. oczywiście to niemożliwe, bo całe życie był wychowywany przy wódce (święta, chrzest, komunia, pogrzeb, ur dziecka).
Moja matka nie pije dużo, ale ma skłonności.. nazwijmy to... robienia z siebie panienki na wydaniu, zostawiając w domu dwójkę małoletnich pod opieką brata 19letniego z nadzieją, że ja dopomogę (owszem, ale nie jak huśta się z jakimś pacanem przez 10 dni jak teraz!). z ojcem nie gadam od jakichś 6lat, z matką od około 2 tygodni..
Cholera! rodzice powinni być dla nas wsparciem, a nie problemem! podziwiam Cię, że jeszcze pomagasz, bo ja już mam dość i mój brat też. niech ją utrzymują "przyjaciele", żal nam tylko młodszego rodzeństwa i ona na tym świadomie żeruje.. chwilami widzę jak trybiki jej się w głowie obracają tworząc nowy plan "jak tu wykorzystać swoje dzieci".

za Suz trzymam kciuki!!
U mnie inna sytuacja .
Tatulek mój odszedł 7 maja .(*) (*) (*)
Mama wcześniej podczas jego choroby sobie popijała ,bo nie radziła sobie z emocjami ,nie mogła się pogodzić z faktem,że tata odchodzi.(chorował rok i 2 miesiące)
Po śmierci taty załamała się zupełnie .
Straciła sens życie ,życie bez taty dla niej się skończyło i uderzyła jeszcze bardziej w alkohol..:-(:-(
Mnie śmierć taty też bardzo dotknęła .:-(:-(
Co prawda odchodził do Pana w szpitalu ,ale można powiedzieć ,że w moich objęciach .:tak:
Głaskałam go po głowie ,trzymałam za rękę i prosiłam ,żeby zasnął .
Miałam na tyle samozaparcia ,że tłumaczyłam mu ,że zaraz po niego przyjdzie synek i rodzice ,że tam na niego czekają .
Niech pójdzie tam gdzie nie boli .
Tata konał ściskając mnie do ostatnich sekund za rękę był w 100% świadomy co się dzieje .:tak::tak:
Mamy nie chciał ,by przy nim siedziała ,jak zobaczył mnie to mamę odepchnął .:no:

Po śmierci taty praktycznie sama załatwiłam wszystkie formalności w szpitalu ,w pogrzebówce ,w urzędzie i byłam na tyle silna ,że napisałam jeszcze osobiste pożegnanie i przeczytałam je przez mikrofon na cmentarzu .
Pierwszą tabletkę na uspokojenie wzięłam z przymusu niecałą godzinę przed pogrzebem ,bo mąż nade mną stał i prawie krzyczał .
CHCIAŁAM BYĆ ŚWIADOMA !!!!
Jego ostatnich chwil na świecie .
To najcudowniejszy człowiek jakiego znałam i wszyscy znajomi mieli o nim takie zdanie .:tak:
To pierwsze święta Bożego Narodzenia bez taty .
Ale talerz dla Niego będzie obowiązkowo .
Nie mam pojęcia jak to przeżyję ,ale trzeba będzie sobie poradzić .:sorry:
Pojadę wcześniej na cmentarz podzielić się z nim opłatkiem.:-(:-(
Zaśpiewam kolędę dla nieobecnych i dam radę .
Teraz miejsce dla Niego jest w moim sercu .
Muszę dać radę właśnie dla Niego .
On by tak chciał...:tak:

Jestem silna psychicznie tłumaczę sobie ,że bóg zabiera ,ale i daje .
Myślę ,że termin majowy ma coś z tym wspólnego :tak::tak::tak:
Bóg zabrał tatę ,ale daje mi upragnione i wyczekane nowe życie,które noszę pod swoim sercem .
Mam czas by się do tego przygotować .:tak:

Mama jest w gorszej sytuacji bo nie ma nic w zamian .
Tylko pustka i chłod gości teraz w jej domu.
Niby mieszka tam brat z żoną ,ale oni tego nie czują co my .
Oni są inni....

Teraz po kilku miesiacach czas wrócić do rzeczywistości ,ciężko ,ale powolutku mama zaczyna rozumieć .
Najważniejsze ,że przestała pić .:tak::tak:
Byłam tam wczoraj w nocy z Darkiem.długo z mamą rozmawialiśmy.
Od wczoraj zaczęła robić porządki ,dziś odważyła się zrobić porządki w rzeczach taty .:tak::tak:

To mega krok na przód .:sorry::tak::tak:

Jak w takiej sytuacji nie pomóc??

Trzeba i to koniecznie .
Do tego mama miałaby pieniądze na święta ,gdyby nie dała wnuczkowi i synowej na lekarstwa jak byli chorzy na początku miesiąca.
Teraz oczywiście nie mają z czego oddać ...:crazy::crazy:
Ech długa historia ...

Dziewczyny przepraszam za ten wywód ,ale musiałam się wygadać ...:sorry::sorry:


naprawdę pikęna
a oto nasza
Zobacz załącznik 417979

oj znam ten ból niestety, od malego. Przytulam

As, Suzi nie wyjdzie choć na święta?
Piękna choinka .
Wszystko z suzi zależy od wyników badań .
Jak będzie tak jak w tej chwili to raczej nie wyjdzie.
Jak się poprawi to jest jakaś szansa.


Witajcie nocnie .
Ech rozżaliłam się nad sobą wróciły wspomnienia .
Tato,tato,tato (*) (*) (*)
Gdzie jesteś ?

Siedzę i wyję .....
nie wiem,nie chcę wiedzieć ,nie rozumiem...
Co warte nasze życie?
Tyle co podmuch wiatru .
Jeden podmuch ,jeden wydech i nas nie ma ...:-(:-(
W pełnej nostalgii żegnam się z Wami ...
Muszę się ogarnąc.
Jeszcze raz przepraszam,za ten mój wywód ,ale musiałam...
Lżej mi na serduchu .:tak::tak::tak::sorry::sorry::sorry:
 
tez miałam Ojca pijaka. Ehh pamiętam jak wracał do domu walił drzwiami, tłukł się w kuchni lub zucał się z łapami do matki, Po moich 18 urodzinach zmadrzała i wzieła rozwód ale co z tego jak ja ciągnie do pijaków i teraz kolejnego ma którego utrzymuje ehh tyle lat meczyła się z pijakiem to powinna znalesc sobie kogos lepszego. co się zajedzie do Polski to domu to wiecznie tylko słychac otwierane puszki piwa, przesrane ma zycie, szkoda ze tak sobie ułozyła zycie i nic do niej nie dociera :(
 
Cześć:)

As aż się popłakałam...takie emocje Twój wpis we mnie wywołał...Jesteś bardzo silną kobietą i napewno nie będzie łatwo w święta, ale nie mam wątpliwości, że dasz radę nie tylko za siebie, ale także za mamę. Zapalam wirtualną świeczkę za Twojego tatusia
[*]

Suzi mam nadzieję, że wyniki się poprawią i że zaznasz świąt w domu. Trzymam za Was kciuki i jestem z Wami myślami. Musi być dobrze!

Dziewczyny współczuję sytuacji rodzinnych:(

Kolorowych!
 
tez miałam Ojca pijaka. Ehh pamiętam jak wracał do domu walił drzwiami, tłukł się w kuchni lub zucał się z łapami do matki, Po moich 18 urodzinach zmadrzała i wzieła rozwód ale co z tego jak ja ciągnie do pijaków i teraz kolejnego ma którego utrzymuje ehh tyle lat meczyła się z pijakiem to powinna znalesc sobie kogos lepszego. co się zajedzie do Polski to domu to wiecznie tylko słychac otwierane puszki piwa, przesrane ma zycie, szkoda ze tak sobie ułozyła zycie i nic do niej nie dociera :(
jak ma znaleźć kogoś lepszego jak tu zobacz co najmniej co druga z nas ma taka opowieść w zanadrzu. Ze święcą szukać. (nie mowię, ze niemożliwe) Ja mojego staram się troche prostować i jakoś to jest, ostatnio nie najgorzej ale co się uszarpie to moje. Matka się szarpała cale zycie i niewiele jej z tego wyszło
 
As tule Cie mocno,dasz rade:tak:Ja juz 3 wigile bez mojej mamy:-( Mama zmarla w sierpniu 2008,Misia miala miesiac,dzieki malej jakos sobie poradzilam:tak: Teraz wrocily wspomienia:-( Dzieki mojej siostrze pielegniarce mama mogla byc w domu i tam umarla:tak:Ciagle mam wrazenie ze zaraz wroci,ze wyjechala na wycieczke:tak:
Moja mama byla wdowa, wychowala 5 dzieci,tata zmarl jak mialam 2 lata:tak:
Suzi wracaj szybko do zdrowia:tak:
Wspolczoje Wam dziewczyny alkoholu w domu:-( U nas w domu alkohol okazjonalnie:tak:U nas jedynie tesciowa ma takie ciagoty,ale jakos daje rade:tak:
Dobranoc dziewczyny czas spac:tak:
 
reklama
U nas w dou alkoholu nie ma, tzn nie ma pijanstwa, bo jakies piwo czy lampka wina do obiadu albo drinki na imprezie sie znajda, ale nikt nigdy pijany nie jest. W rodziie meza imprezy byly mocno zakrapiane, dodatkowo jeden z braci alkoholik i teraz takze mama (byc moze od smierci tescia, ale moze i wczesniej, ciagle sie z tym kryje, choc sie nie da ukryc). Ale alkohol to pikus, najgorszy szantaz emocjonalny, klamstwa, wyludzanie kasy przy calowitym sprzeciwie, zeby pojsc do pracy i dorobic do renty po ojcu. Szkoda gadac!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry