A ja po wstaniu o 12 jak kawę wypiliśmy i ciastka wykończyliśmy, tak przed chwilą zaserwowałam zielone kanapki - sama nie wiem czy to śniadanie, obiad czy kolacja?!
pyszne były!!!
S się od rana za robotę wziął, w końcu porządkuje kable przez które co noc, jak wstaje siku, grozi mi wywinięcie orła.... narobiła jakiś bruzd w ścianach, poukładał i poszedł do piwnicy gipsu szukać...
Ja pomalowałam literki z imieniem nad łóżeczko Matyldy, schną i czekają na zamówione sowy - trzeba będzie to jakoś rozplanować i umieścić na ścianie...
Citrus - kciuki za Ciebie 3mam i za cierpliwość... Ja miałam podobnie jak trafiłam do szpitala na przerwanie ciąży w maju 2012.... w srode mnie przyjęli, po 2 dniach nie robili nic poza 1 usg i mierzeniem temperatury... też leżałam na gin-położniczym.... humor wiadomy przy takich przejściach.... na szczęście w pt udało mi się dorwać ludzkiego lekarza, który wyjaśnił,że czekamy aż z sympozjum wróci jakiś tam bez którego procedura terminacji nie może się odbyć... więc dał się ubłagać i wypuścił mnie do domu, wróciłam po weekendzie we wtorek, w środę była ta konsultacja, w czw rozpoczęli wszystko, urodziłam w piątek nad ranem i uciekłam stamtad na własne żądanie....
a w weekend tak jak zapo mówi, jest mało personelu i wszystko jakieś niezorganizowane...
Tak więc wytrwałości Ci życzę!!!!
Aśka - a Ty spróbuj chociaż trochę się uspokoić, wiem,że to pewnie niełatwe.... ale pamiętaj o dzidzi!!! 3mam kciuki za Ciebie i Twoje dzielne dziewczyny!