A my dziś jednak pojechaliśmy do teściów. Obiad tym razem dostaliśmy, nawet więcej

Teraz się ruszyć z przejedzenia nie mogę. Ale za to Fifi miał atrakcje, bo od piątkowego spotkania nie może na tyłeczku usiedzieć. A tam przyjechała rodzina męża z chłopaczkiem takim ośmioletnim, sam ma takiego malutkiego siostrzeńca, to i do Filipa go ciągnęło. Ale się fajnie bawili

A Filip dziś mi zasnął na drzemkę dopiero o 13.30, nie wiem jak teraz to dziecię będzie spało
U mnie w weekendy też syf w domu, obiadu brak, nic nie ruszone, wszystko w rozsypce. Ale na swój sposób lubię te dni. Dziś zagnałam męża do pomocy przy przesadzaniu kwiatków akurat wtedy, jak sobie film na dvd włączył
Camel, ja nie mam pojęcia gdzie kupić fajny tani materiał. Ten w osiołki mi się przypadkiem trafił w pasmanterii koło mnie. Kosztował chyba 16 złotych za metr/1,5metra. Jak szukam na internecie, to znajduję, ale za 50 złotych.