witam
ale pogoda, wieje strasznie
Rano spogladajac przez okno bylam pewna, ze z wizyty w przedszkolu nici. Poszlam sama na zakupy, deszcz przestal padac, wiec zaryzykowalysmy z Ania wyjscie z domu. Spoznilysmy sie niestety i trafilysmy w srodek zabawy. Dzieci juz obeznane, bawiace sie, a Ania przerazona. Do konca nie chciala puscic mojej ręki. Nie wiem co to bedzie dalej. Pani przedszkolance tylko na chwilke udalo sie ją wyrwac na zjeżdzalnie, a i to szukala wzrokiem mnie....ech.... jesli sie dostanie do przedszkola to lekko nie bedzie.
No a potem byl płacz, bo tak skakala (oczywiscie juz w domu), ze zbiła sobie kość ogonowa...I tylko boli, boli, boli...nawet w wannie musialam jej poduszke pod pupe polozyc

...siedziala jak krolewna. Nie wiem jaka bedzie nocka, bo podczas gdy maluchy budza sie tylko raz to Ania daje czadu...a to nogi bolą (chyba bole wzrostowe, bo wyniki wszystkie ok), a dzis ta kosc....wrzeszczy w nocy jak opętana...
Chodzącym gratulacje

Moje maluchy to najstarsze, ale najdluzej beda niechodzace...teraz caly czas na pupach "chodza". Probuja wstawac, dzis Tomkowi w łóżeczku sie udalo samemu (a on przeciez tez nie lekki)....