Gadacie o jedzeniu, psim i ludzkim, i Wam zazdroszczę, bo ostatnio nie mogę patrzeć ani na mięso ani na ryby, chętnie bym za to pochłaniała lody, czekoladę mleczną i pizzę wegetariańską, ale z racji alergii albo sama je zrobię, albo zadowolę się mlaśnięciem języka. Dobrze że jest Kozie mleczko i od czasu do czasu pozwalam sobie na szarlotkę na kukurydzianym spodzie
Psy były i będą pewnie tylko u rodziców, u nas za mało miejsca, a maleństwa typu York jakoś do mnie nie przemawiają, choć w rodzinie jest i bardzo pocieszne zwierzątko
My zaś mamy dwa cwane kanarki, które zapitalają po swojemu aż czasem echo się nieźle roznosi, jeden jest już z nami kilka lat, staruszek i niby doświadczony, a drugi to młodzieniec - tegoroczny chów, uczy się dopiero śpiewać i wychodzi mu raczej skrzek, mąż przezwał go Armstrong za tę jego niby uroczą chropowatość.
Tak, tak Zapominajka, one też uwielbiają Ramsteina i próbują wtórować ile wlezie
A wieczór myślę spędzić z filmem Firelight z Sophie Marceau, lubię tę aktorkę i film słyszałam, że świetny, a mam ochotę na coś romantycznego.