Wiolonczela, tak de facto Pismo Święte (które powinno być podstawą każdego chrześcijanina, a w KRK oczywiście nie jest, bo liczy się bardziej Katechizm, w którym są bzdury) nie mówi ani pół słowa o chrzcie niemowląt. Zwróć uwagę, że Jezus był chrzczony dopiero jako dorosły, świadomy mężczyzna, wiele innych postaci w Biblii także. Chrzest jest czymś, co ma obmyć z grzechu pierworodnego i pozwolić na wstąpienie na łono Kościoła, z tym że tak na logikę - po co chrzcić niemowlę, które nie ma najmniejszego pojęcia, dlaczego do cholery ktoś mu czoło moczy? :-) Dziecko figuruje po prostu w "spisie owieczek" i tyle, a ja tego nie chcę. Niech samo wybierze wiarę, gdy dorośnie. Niech pozna każdą, którą chce, o każdej mu opowiem i poczytam, bo sporo na ten temat wiem. Jestem natomiast jestem protestantką i wierzę w Boga (choć byłam ochrzczona, miałam pierwszą komunię i bierzmowanie, odeszłam z kościoła "nieformalnie"), ale narzucać dziecku żadnej wiary nie zamierzam.
Kartagina, sęk w tym, że dziecko ochrzczone jest już NAZNACZONE kościołem katolickim. Figuruje w spisach i nawet jeśli będzie chciało formalnie odejść, nikt go stamtąd nie wykreśli. Akurat apostazja w Polsce jest piekielnie trudna. Mnie mocno uwiera, że jestem "zapisaną katoliczką", bo to, co czyni KRK, a to, co jest napisane w Piśmie Świętym to ZUPEŁNIE dwie różne rzeczy.