Hello! :-)
Wczoraj miałam straszny dzień.
Głowa mnie rozbolała. Niby nic nadzwyczajnego. Przed ciążą też mnie często bolała, ale brałam leki i mijało.
Wczoraj męczyłam się ponad 9 godzin. Leżałam z ciemnym pokoju, z zimnymi okładami na głowie (i ciepłym okładem z kota, na piersiach

). W końcu się wkurzyłam i wzięłam paracetamol, który podobno można brać w ciąży.
Zwykle mi paracetamol nie pomagał, ale wczoraj na szczęście coś zadziałało i wreszcie ból minął.
Jestem mało optymistycznie nastawiona do powtórek takich sytuacji, a na pewno będą..
No nic. Grunt, że dziś jeszcze mnie nic nie boli.
Jest dobrze. Za godzinę lecę do pracy.
O porodach nie mogę Was czytać.
I bez tego się strasznie boję. Nie tyle samego bólu, co całej reszty "powikłań". Naoglądałam się TLC i "wstydliwych chorób".. a tam mnóstwo problemów poporodowych było. Już mam wizję popsutego życia seksualnego. Nie chcę rodzić naturalnie.
Ale blizny po CC też nie chcę.

Boję się też, że nie uda mi się schudnąć po ciąży. Już teraz mam kilka kg do zrzucenia, a jakoś mi nie wychodziło, choć chciałam się ich pozbyć.