reklama

Maj 2015

Ja pappa na pewno nie będę robić. W innym wątku naczytałam się, jak to lubi źle wychodzić i tylko wprowadza stres.
Podziękuję za coś takiego i bez tego się stresuję.
 
reklama
A moj narzeczony nie chce byc przy porodzie. :-( No normalnie czuje jak by mial gdzies ze dla mnie to nie bedzie ani latwe ani przyjemne. Przeciez duzo latwiej bedzie mi jak wspoltworca bedzie to chociaz przezywal ze mna.
Jesli on nie bedzie chcial to wezme mame a jego zabronie wpuszczac na oddzial. Wsciekla jestem strasznie.
 
Colly niebsziwei sie vo nibybjakiebma argumenty ze nie chce. Jak nie bedzie na tej drugiej czeaci przyvparciu to wogole nie zobaczy jak dziecko wychodzi. ja bym mu mocno na ambicje wjechala ze tchurzy byc przy tobie jak bedzie bolalo....
 
No próbowałam już. Nic do niego nie dociera. Mówię do niego, że przecież nic mu nie będą robili, to ja będę cierpiała a on tylko będzie żeby mnie psychicznie wesprzeć a on się cieszy że na szczęście i tak w pracy pewnie będzie. Teściowa stoi po jego stronie. Twierdzi, że jak będę rodzić to nie będzie czasu na takie rzeczy. Grrr! I to ma byc partner? A jeszcze chwile temu tak go wychwalalam...
 
Kokardko, Lisico, ale fajnie ,że jesteśmy tu razem z tych samych okolic. Jak będzie u mnie z porodem zobaczymy...może będzie to Krosno,bo to blisko. Obecnie prowadzę ciążę w Rzeszowie w Pro Familii. Ale jeszcze duzo czasu, oby ciąża się dobrze rozwijała, spodziewam się bliźniaków a z nimi bywa,że wcześnie się rodzą.
Padł mi net domowy i pisze z telefonu,uff ciężko mi się pisze więc narazie zmykam :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry