trochę Was nadrobiłam, ja rodziłam na Żelaznej i teraz też planuje, ogólnie przez cały poród nie widziałam lekarza, tylko 2 położne przychodziły, a tak to byliśmy sami z mężem, głównie w wodzie chciałam być, bo tam skurcze nie były dla mnie bolesne, jedna z tych położnych to bardziej pogadać z nami przychodziła i się głównie śmialiśmy, jak wyszłam z wody to zaraz były parte i chcielil,żebym przy drabinkach urodziła,ale na łóżku lepiej mi poszło, popękałam, więc mała była na początku u mnie na brzuchu, bałam się, że z bólu zszywania za mocno ją ścisne i mężowi kazali ją zabrać do innego pokoju, z godzinkę tam byli, mnie zszywały 2 położne, 2 lekarzy i ponad godzine im się zeszło i tę część porodu gorzej wspominam, a potem byłam mega głodna i mi zupę o 4 w nocy przynosili, nawet brali pod uwagę, że mnie uśpią do części zszywania, ale jakoś się udało bez