Melduję się i ja :-)
05.05.2015 o godz. 15:55 urodził się dość niespodziewanie nasz Aleksander :-) 2795 g szczęścia i 57 cm radości :-)
Rano byłam na kontrolnej wizycie z KTG, gdzie małemu nagle bardzo spadło tętno do 80. Lekarka skierowała mnie do szpitala, gdzie po przesiedzeniu prawie dwóch godzin w poczekalni, zabrali mnie wreszcie na KTG. Tam po raz drugi spadło tętno do 60, więc już było wiadomo, że mnie przyjmują. Ale tak mnie trzymali chyba ze 2 godziny pod KTG, miałam czekać na lekarkę, która przyjdzie z cc i mnie przyjmie. Pisałam smsy do mamy, że chyba o mnie zapomnieli. Nagle małemu zaczęło znowu spadać tętno i nie chciało się zatrzymać. Zrobił się straszny harmider, wszyscy biegali jak szaleni, po drodze na sale operacyjną mnie rozbierali, na sali było pełno personelu i każdy robił mi coś innego. Wszelkie zgody podpisywałam nieświadoma tego co podpisuję, będąc już w połowie pod narkozą. Lekarz się darł, że mają się pospieszyć. I tak film mi się urwał. Później obudziłam się na sali pooperacyjnej, gdzie wreszcie dowiedziałam się, że z małym wszystko ok. Zobaczyłam go dopiero ok 23 po przewiezieniu na oddział do niego. Jest przekochany :-)
Kurde gdyby nie to kontrolne KTG, to nie wiadomo jak by się to skończyło. We środę miałam być na kolejnym i mogłoby się okazać, że już po wszystkim :-(
Jesteśmy od wczoraj w domu i teraz za to również mam obolałe sutki, nawał mleka i smoka, który tylko by jadł i spał przy mnie

gadzina jedna jak tylko kładę go do kołyski to się budzi i dupa blada. Natomiast jeśli karmię go na leżąco i nie podnoszę na odbicie tylko śpię przy nim to mógłby spać nawet 4 godziny. Tyle, że nie mogę pozwolić, żeby mu się nie odbiło, bo okropnie mu się ulewa i boję się, że się zachłyśnie. Już sama nie wiem jak postępować i mam małe załamanie...