reklama

Mamy 2011

dziewczyny, jakie Wy macie tempo!!! muszę chyba częściej zaglądać, tylko jak? wczorajszy dzień cały z dzieckiem na rękach, nie chciała spać wcale, włożę do wózka to płacz, a myślałam że może tak ją uspokoję. niestety. no ale za to nocka w miarę ok :) padłam razem z nią o 22 i do 2 pospałyśmy, potem jeszcze 5.30 pobudka i o 9 dopiero :)) w każdym razie jestem wyspana :) może być tak że jest narazie niespokojna, jeszcze nieoswojona ze światem, bo zasypia tylko na rękach, sama nie chce wogóle. no a brzuszek też jest możliwy bo faktycznie prostuje nóżki i się pręży. będę próbować wszystkich metod po kolei, a tak przy okazji doszłam do wniosku że chyba muszę jednak bardziej uważać co jem...
nie wiem jak tam w zielonej, ale u nas nadciągnęły ciemne chmury, chyba będzie deszcz :)
 
reklama
na chwilę przed deszczem weszłyśmy do klatki:) jest okropnie duszno więc mogłaby przyjść burza(boję się jak diabeł święconej wody);-)

nie sposób Was nadrobić:)

Bartosz wrócił cały zdrowy i zadowolony, oczywiście bez grosza za to z pamiątkami typu: mosiężne żołnierzyki, armaty (jakich wiele w domku), maską ze Strasznego Filmu i zdjęciami gór robionymi przez szybę autokaru:-pwczoraj ugotowałam Nadii zupkę z ziemniaka i marchewki i jej smakowało, dziś kupa :szok:

emri,beti-gratki wielkie:-)
miłego dnia
 
Zdążyłyśmy wrócić ze spaceru przed zerwaniem się wiatru i tym chwilowym deszczem, uffff.... :-) Pranie też uchronione, ufff...

Ja też chcę nad morze!!! Ale w sezonie nie ma po co, a we wrześniu to już figa, żłobek, praca... Bleeee...

Beti - jak zacznie jeść mleko z butli to i herbatę czy samą wodę też wypije ;-) Lena wcale też nie jest chętna do dopajania, nawet w takie upały. Rzadko wciąga 100ml herbatki, a uśmiechu przy podawaniu jest mnóstwo :) Ja się cieszę, że mimo tego, iż mało dopija poza mlekiem, nie mamy problemów z kupkami.
Pluszaczek - ale miałaś zaległości :P Ja dopiero po roku zamówiłam foty z Naszego ślubu hihi a teraz też zbieram na większe zamówienie. Podróżowanie odbjesz sobie już z powiększoną familią ;-) Będzie jeszcze przyjemniej!
E_v - nocka super przespana ;-) Domisia każdego dnia będzie się czuła bezpieczniej w nowym domku :-)
 
hejjjj....

Izuś:):) a widzisz - miałam lepszy bajer, dlaczego ta książka mi jest niezbędnie do życia potrzebna:)

a ja Wam powiem, że trzy tygodnie wcześniej urodziłam:):):)więc ten ostatni miesiąc to już wszystkim radzę by sobie odpoczywali:):):)wiadomo, jak najdłużej to najlepiej:):):)ale nie ma co szarżować - a z drugiej strony, jeśli nie ma przeciwwskazań i gin nie vetuje - to czemu nie???????

Bartuś dziś żegnał Klubik - i wiecie co...popłakałam się........dostał piękną laurkę od Pań, buziaki, panie miały łzy w oczach, że ich "Bartuś" odchodzi...ach...to dorastanie dzieci!
 
Witam się i ja w końcu:)

Johnny to cycoholik i żarłok. Była dziś p. Krysia i okazało się, że przybrał na wadze od piątku 280g. Jak tak dalej pójdzie to zostanie forumowym grubaskiem:). Teraz już go odciągam od cyca jak widzę, że nie je i daję smoka - chociaż ciężko mu jeszcze załapać i trochę to trwa. Mi też jest ciężko tak go odsuwać od siebie(zwłaszcza, że płacze wtedy tak żałośnie), ale tak już musi być, żebym mogła normalnie funkcjonować.

Przepraszam, że tak egoistycznie, ale nie mam na razie czasu przeczytac tego co piszecie.

Chłodnego dnia
 
e_v, zawalka mam do was pytanie odnosnie tego ustawowego co najmniej 1-godzinnego kontaktu z dzieckiem po porodzie. mialyscie to zapewnone pomimo cc? ciekawi mnie to bo moja szwagierka rodzi na dniach i sie wlasnie zastanawiamy bo na stronie rodzic po ludzku jest napisane, ze nawet po cc powinni polozyc dzidzie na piersi a zszywanie krocza czy tez brzucha nie jest przeciwwskazaniem do kontaktu.
 
ehh no i tak właśnie powinno być... ja praktycznie leżałam sama, mała wynieśli mierzyć itd. ja leżałam czekałam na szycie chyba z 30 min z rozwalonymi nogami, z 15 min mnie szył, później znowu leżałam sama może z 30 min i dopiero mała przynieśli i nikt nie przystawił mi jej do cyca i o to mam straszne pretensje :( jak się upomniałam to przyszła położna i stwierdziła, że jedziemy na rooming :( także po porodzie spędziłam z Hania może 15 min :( i może dlatego ona nie chciała cyca, bo nie załapała od samego początku :(
 
to nie tak vii, jakby Ci ją dobrze przystawili to by ssała jak trzeba. tylko personel w naszym szpitalu nie kwapi się do jakiejkolwiek pomocy.
mi małą przynieśli jak już byłam zszyta na salę pooperacyjną i ciężko mi powiedzieć ile tam razem leżałyśmy, myślę że krócej niż godzinę, ale gdybyśmy chcieli dłużej to nie byłoby problemu. kurcze ja te chwile pamiętam jak przez mgłę taka byłam zmęczona :( jak ją wyciągnęli z brzucha to od razu poszła do mierzenia itp, ja jej nie zdążyłam nawet dotknąć, ale zaraz widziałam że tatuś ją ma na rękach, więc i tak fajnie :) no a potem jak mi ją przynieśli to od razu do cycka przyłożyli i ssała super :) moim zdaniem kwestia chęci położnych i tego jak sami o pewne rzeczy zawalczymy. niestety.
 
U mnie było tak samo jak u e_v. Pokazali mi tylko Jasia, jak wyjęli mi go z brzucha, ale z dołu widziałam tylko jego tyłek i jajka i wydały mi się taaaakie wielkie. Później P. z nim był, a jak mi go przynieśli na pooperacyjną, nie czułam jeszcze nóg i nie mogłam podnosić głowy, ale od razu przystawiła mi położna go do piersi i powiedziała P., żeby jakieś zdjęcie zrobił, bo on był tak zachwycony, że zapomniał:).
 
reklama
To ja na jakąś super zmianę trafiłam:) Jak Filcio wyskoczył to położna pokazała mi, że są jajeczka:) i położyła na brzuch, tatuś przeciął pępowinę. Jak leżał na brzuchu to go oglądali, zaznaczali punkty, na mierzenie wzięli go na ten stolik czy co to tam jest i znowu mi go dali na brzuch. Byłam już po urodzeniu łożyska. Poleżał chwilę, ale króciutko, bo strasznie się darł. Położyli go na stolik, ale zaraz potem razem z J musieli opuścić salę w ogóle, bo strasznie się darł, a lekarz nie mógł się skupić:/ Po szyciu dostałam go od razu, już ubranego, w różku. Położna pomagał mi przystawić go do cyca, w sali porodowej byliśmy w tróję jakąś godzinę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry