mary__mary
BorySoniowa Mamusia :)
Witajcie kobietki
Postanowiłam i u was poszukać pomocy bo dręczą mnie dwa tematy i nie dają spać po nocach.
Po pierwsze - trądzik niemowlęcy.
GP (niestety nie mój bo był akurat nieobecny) zdiagnozował u mojej Soni trądzik niemowlęcy ok 3tyg po urodzeniu. Oczywiście troche czytałam w necie na ten temat ale wolałabym zasięgnąć opini jakiejś mamy z krwi i kości... Skąd to dziadostwo się bierze? Nie karmię piersią a to podobno z hormonów matki
Mamy już to 3 tyg ciągiem. Z jednego miejsca znika w innym sie pojawia, po czym wraca do miejsca pierwszego. Ma tym wysypaną całą główkę (szczególonie z tyłu) buźkę, szyjkę i trochę pod szyjką. Czy jest coś co można zrobić? Dzieki bogu nie widać zeby jej to w jakikolwiek sposób dokuczało 
Po drugie - woda do robienia butelek.
W szpitalu powiedziano mi ze do butelek nalezy używać przegotowanej kranówy bo woda mineralana ma za dużo minerałów, ale po tych powodziach, kiedy pola i gnojówki wylały to boję się że ta woda jakiś syf moze zawierać. Póki co przegotowuję zwykłą mineralną (taką co w baniakach w sklepie można dostać - ballynogan albo dunnes) i staram sie caly osad z minerałów przecedzić ale sama juz nie wiem co lepsze... obawiam sie ze te bóle brzuszka które ma mała to nie tylko kolki tylko właśnie od tej wody z za dużą ilością minerałów. W Pl sa specjalne wody z niską zawartością a tutaj? Nie widziałam nic takiego...
Co myślicie?
Postanowiłam i u was poszukać pomocy bo dręczą mnie dwa tematy i nie dają spać po nocach.
Po pierwsze - trądzik niemowlęcy.
GP (niestety nie mój bo był akurat nieobecny) zdiagnozował u mojej Soni trądzik niemowlęcy ok 3tyg po urodzeniu. Oczywiście troche czytałam w necie na ten temat ale wolałabym zasięgnąć opini jakiejś mamy z krwi i kości... Skąd to dziadostwo się bierze? Nie karmię piersią a to podobno z hormonów matki
Mamy już to 3 tyg ciągiem. Z jednego miejsca znika w innym sie pojawia, po czym wraca do miejsca pierwszego. Ma tym wysypaną całą główkę (szczególonie z tyłu) buźkę, szyjkę i trochę pod szyjką. Czy jest coś co można zrobić? Dzieki bogu nie widać zeby jej to w jakikolwiek sposób dokuczało 
Po drugie - woda do robienia butelek.
W szpitalu powiedziano mi ze do butelek nalezy używać przegotowanej kranówy bo woda mineralana ma za dużo minerałów, ale po tych powodziach, kiedy pola i gnojówki wylały to boję się że ta woda jakiś syf moze zawierać. Póki co przegotowuję zwykłą mineralną (taką co w baniakach w sklepie można dostać - ballynogan albo dunnes) i staram sie caly osad z minerałów przecedzić ale sama juz nie wiem co lepsze... obawiam sie ze te bóle brzuszka które ma mała to nie tylko kolki tylko właśnie od tej wody z za dużą ilością minerałów. W Pl sa specjalne wody z niską zawartością a tutaj? Nie widziałam nic takiego...
Co myślicie?

Mnie na prawdę nie pamiętam kiedy ostatnio w ogóle łeb napieprzał
Już mnie to gotowanie tak nie przeraża jak pakowanie.No,nie cierpię tego,że szok!Człowiek jedzie na parę dni,a przy dwóch dorosłych i dziecku tobołów jak nie wiem
Jak Beduini
Boszsz....im bliżej świąt tym mniejszą chęć mam cokolwiek robić.To chyba nie za dobrze
Ale może jak się w pracę zapędzę to zapomnę o mojej cierpiącej łepetynie
,dawaj cyca
)- zrobiłam już(nie na kolację Wigilijną,ale na Święta)Dewolaje,kotlety schabowe,bigos,a będzie jeszcze-sałatka warzywna,gołąbki,pieczeń z karkówki...i oczywiście ciasta...Na początku miałam upiec tylko ze dwa,ale koniec końców będzie sernik,makowiec,ptasie mleczko i rafaello