Mloda mama to Cie chlop załatwił, daj mu teraz taka rolke do ubran z tasma samoprzylepna, moze da rade na ten brokat
Serduszko pochwal sie jakie cuda robisz
Kustronka my mamy kota i narodziny dziecka sie zbiegly z przeprowadzka, najpierw byl przerazony cala sytuacją, obrazony byl na mnie pol roku, rzadko przychodzil. Dopiero potem zaczal zauwazac ze dziecko istnieje, tak to tylko leniwie spojrzal co sie tak drze, albo zaraz uciekał. Teraz ro juz ucieka przed małą na całego, a najbardziej mnie rozwala jak słyszę tekst mojej dwulatki "chodzmy sobie pobiegac" i gania biedaka

moj kot w ogole jest bardzo strachliwy, wiec klopotow nie mielismy z nim. Do dziecka sam nigdy nie podszedl, moze ze 2 razy na poczatku zeby powachac, musial przeciez poznac nowego czlonka rodziny. Do łóżeczka wiedzial ze mu nie wolno, ale kilka razy wlazl tam pod kołdrę, tylko jak mowilam, nigdy gdy dziecko tam spało.
Ogolnie ja tez bym sie nie zdecydowała na psa, ale ja to kociara jestem... Mielismy przez chwilę owczarka w mieszkaniu i to byl dramat, i pies sie meczyl i my. Raz ze malo miejsca, dwa pracowalismy obydwoje w innym trybie i bylo niewiele czasu na spacery, trzy sierść wszędzie, cztery czy to 35 stopniowy upal czy mroz z takim psem trzeba sie z domu ruszyć

ale to juz kwestia podejscia czy sie komus chce przy tym psie chodzic, czy nie.