Nigdy nie wierzyłam w żadne zabobony, pechy, gusła czarne koty itd..
Ale od wczoraj zaczynam się nad tym zastanawiać.. wczoraj wypadł mi ząb.. dziś rano jak wracałam z pracy na pustej, prostej drodze nagle nie wiadomo skąd jakiś przewód wystawał z i oczywiście potknęłam się o niego.. noga rozwalona, ledwie chodzę, zdjęcia rtg zrobić nie mogą, ręka zdarta od wewnątrz dłoni, druga noga obita... i myślicie, że to koniec? Otóż nie.. przy obiedzie gorącym tłuszczem oblałam sobie dłoń a konkretnie 3 palce... ciekawe co mi się jeszcze wydarzy.. Mój mąż jak mu powiedziałam rano o "wypadku" to pierwsze co zapytał "a jak zęby? nie wypadły przy tym?" Ale to wszystko nic.. pal licho nogę, rękę itd.. ale najlepsze spodnie wyjściowe, jedne z ostatnich w jakie się mieszczę porwałam na kolanie.. 3 duże dziury..


Własnie miałam dodatkowo kłótnię z panią z infolini firmy kurierskiej.. kolejny raz już zaznaczają sobie na stronie, że paczka dotarła a paczki jak nie było tak nie ma.. wiem, pani nic nie winna ale wkurzyli mnie, że zawsze z tą firmą są problemy.. Przesyłka dostarczona wczoraj o 16 wg nich a ona mi bezczelnie mówi, że przez pomyłkę skaner zaznaczył ją jako dostarczoną.. tylko dziwne, że kolejny raz takie przypadki tylko w tej firmie się dzieją i zawsze podpisuje ta sama osoba.. niejaki rudy. Zastanawiam się czy może pan kurier ma takie pseudo czy jak..

Dziś idę jeszcze z synem do lekarza.. ciekawe co mnie po drodze spotka.. co mnie jeszcze dziś czeka...
