Ja się ostatnio nie odzywam, ponieważ jestem chora :/. Mam wrażenie, że płuca wykaszlę. Męczę się już tydzień i końca nie widać.
Elisse duuużo zdrówka..

pamiętaj, że mamy wyczerpane limity na szpitale ale z tego co policzyłam to na chorowanie w domu także.. Dlatego ja mimo kataru udaję, żem zdrowa
U mnie dzisiaj była mama, umyła mi wszystkie okna wyprałyśmy i wyprasowałyśmy firanki no i mam dość- cały tydzień nic nie robię
La_Luna każda z nas w domu robi co chce.. ja zawsze każdego dnia robię co chcę czyli piorę, sprzątam, gotuję, prasuję.. a jak baisz cordziej mi się nudzi to nawet okna myję i pościel zmieniam...

Nie raz mój mąż dzwoni z pracy i pyta "robisz co chcesz dzisiaj?"
Ja mam jakiegoś moralniaka dziś.. byłam na zebraniu w szkole u młodego i "podpieprzyłam" sąsiadkę.. ale od początku.. mam sąsiadkę, rozwódkę z dwójką dzieci- jedno chłopiec 13 lat (1 kl gimn) i córkę 9 lat chodzi z moim synem do klasy. od zeszłego roku zmienia facetów jak rękawiczki, przyprowadzała ich do domu, wprowadzali się, po miesiącu wyprowadzali ale jednak o dzieci dbała.. ale od czerwca ma nowego faceta i ten nie wprowadził się tylko ona do niego jeździ.. tu dzieciom, sąsiadom opowiada że pracuje na 2 etaty i dlatego dzieci wciąż same a prawda jest taka, że pracuje w markecie na kasie na 1/2 etatu a całe dnie u niego spędza. Dzieci od rana do nocy same, obiady jedzą w szkole ale to jest o 11.30 a co do wieczora jak ona często po 21 wraca jeśli wraca na noc w ogóle.. Dzieci same rąbią drzewo, same palą sobie w piecu, same się sobą zajmują.. chłopak zaczął przyprowadzać coraz lepsze towarzystwo do domu, popala papierosy, dziewczynka kiedyś kumplowała się z moim synem a teraz widzę jak się zmieniła, że w ogóle nie mają o czym rozmawiać taka jest nerwowa.. Próbowałam z nią rozmawiać, kilka razy, tłumaczyć jej że w końcu jej dzieci zabiorą itd.. ale nic do niej nie dociera.. niby ma 30 lat ale zachowanie jak 12 latka. Poza tym ona nie ma rodziców, mąż się dziećmi nie zajmuje ani nie interesuje, i te dzieci nawet jakby chciały nie mają się do kogo zwrócić..
No i nie wiem czy dobrze zrobiłam.. Pani stwierdziła, że wezwie ją do szkoły, pogada z nią a jak to nic nie da to zgłosi do pedagoga szkolnego i oddadzą sprawę wyżej..