reklama

Marcowe mamy 2016

Cocosh - zapinane na plecach nie sa ani wygodne dla dzidzi, ani dla rodzica bo trudniej zalozyc zwlaszcza na poczatku. Dobrze ze nie kupowalas, mądra mama :) najlatwiejsze sa pajace zapinane na calej dlugosci z przodu. I ja uwielbialam na zamek-praktyczne zwlaszcza w nocy. Bo jednak czasem ciezko trafic z napem gdy sie malo sypia :-D tylko trzeba patrzec by mialy dobrze chowany suwak u gory- zeby nie podrazilo dzidzi:) u mnie jesli chodzi o takie podstawowe ciuszki czyli body i pajace to króluje h&m i next:) najfajniejsze i najlepsze gatunkowo:) no i ceny przystepne:)

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
reklama
Zadnych spiochow nie mialam zapinanym na plecach, chyba bym nawet nie wiedziala jak mam to zapiac na takim maluszku. Wiec tylko te zapinane z przodu.
My jestesmy wierzacy, ale co niedziele nie chodzimy do kosciola. Zdaje mi sie, ze wiara nie polega tylko na chodzeniu do kosciola, ale na tym jak zyjemy. Drazni mnie bardzo nastawienie kosciola do in vitro, ze zle, nieludzkie i wogole.
 
Ja też jestem wierzaca lecz nie chodzę do kościoła co niedzielę bo nie mam takiej potrzeby :) za to rodzice mojego chodzą co niedzielę święta rozance roraty itp. I z nimi mam największy problem jeżeli chodzi właśnie o mój sposób wierzenia a nie chodzenia co niedzielę...
Chyba wszystkie body kupię zapinane z przodu bo wydają się najwygodniesze w ubieraniu :p w Tesco też widziałam fajne ubranka albo pepco
 
My też jesteśmy wierzący ale nie latam właśnie co niedzielę do kościoła ide jak potrzebuje a tak naprawdę chodzi o to że większość tych ludzi chodzi do kościoła a potem obraduje innych zaraz jak tylko wyjdą na zewnątrz taką wiara nie każdy jest prawdziwym katolikiem
Mój teściowie np chodzą co niedzielę do kościoła ale np na naszym ślubie do komunikacji nie poszli bo nie poszli do spowiedzi potem uslyszalam od teścia kiedy mamy zamiar iść do kościoła to odpowiedzialam żeby pilnował siebie bo mi by było wstyd chodzić do kościoła co niedzielę ale na ślubie jedynego syna nie iść do komunikacji? więc nie powinien nam zwracać uwagi i od tej pory nic się nie odzywal
 
BarBra i tu Cię podziwiam! Że umialas tesciowi cos powiedzieć! Bo ja zazwyczaj się nie odzywam. Ja nie mam ślubu ani kościelnego ani cywilnego na razie a jego rodzice jakby mogli to na siłę by mnie postawili przed ołtarzem bo po 1. Bo tak wypada po 2. Jak dziecko i rodzice bez ślubu po 3. Co powiedzą ludzie ze chcemy ochrzcic dziecko nie będąc małżeństwem a jak sie ostatnio odezwalam ze to ,nasza' decyzja kiedy ten dzień będzie bo to na być mój i mojego najważniejszy dzień w życiu a nie dla pokazu żeby ludzie na wsi wiedzieli to było wielkie oburzenie ze ,znowu'mam jakiś problem bo to normalne ze jak ludzie mają dzieci to muszą się chajtac żeby dziecko miało pełną rodzinę :/
 
Do komunikacji hehe BarBra ach te slowniki w telefonach :p ja juz nue chodze do kosciola. Mam od jakuegoos czasu uraz do księży i draznia mnie. Ale wiara to co innego dla mnie niz chodzenie do kosciola.
 
Hehe no sorki miała być komunia :p ale wszyscy wiedzą o co chodzi :)
Młoda mama kiedyś też siedzialam cicho ale ilez można mój jest bardzo spokojny więc ktoś musiał to w końcu powiedzieć swoim rodzicom też zwróciłabym uwagę ale nie musialam :)
 
Hej ale naskrobalyscie.

Co do chrzcin to u nas problem z chrzestnymi, ja nie mam rodzeństwa, mój ma tylko siostrę, a moja przyjaciółka nie ma wszystkich sakramentów i żyje w związku niesakralnym (ma ślub cywilny, a jej mąż jest rozwodnikiem) i moja Hania nadal nie miała chrztu. A po drugie to my anty koscielni jesteśmy. Wierzymy w wartości, w drugiego człowieka, w naukę, ale nie w Boga.

Bar super, że wygarnelas tesciowi.
 
reklama
Oj mamy z tego powodu przejścia z rodziną :P ale staramy się ich żartami przekonać, że każdy ma prawo żyć jak chce. Moja mama to mały moher, który na dodatek ciągle przejmuję się "co ludzie powiedzą" więc łatwo nie jest ;)
Mam nadzieję, że Marysia nie będzie miała nieprzyjemności w szkole z tego powodu. W razie gdyby chciała iść do komunii czy było jej przykro, to na pewno nie będziemy jej bronić i pomożemy. Wolelibyśmy jednak żeby troszkę podrosła i sama zdecydowała w co chce wierzyć czy nie wierzyć.
Bardzo szanuję ludzi głęboko (i mądrze) wierzących - jaka by to wiara nie była. Dlatego bardzo bym się cieszyła gdyby jednak w coś wierzyła (coś - czyli w siłę wyższą, która nad Nią czuwa i wspiera, a nie fanatycznego despotę, którego trzeba czcić codziennie o 3:34 ;) ) bo to pozwala łatwiej przejść przez życie. Przede wszystkim chce żeby była dobrym człowiekiem i miała solidny kręgosłup moralny - a do tego mam nadzieję wystarczy nasza miłość z mężem.

Początek Twojej wypowiedzi bardzo mi się podobał.. jednak umiar we wszystkim jak pisałaś sama- czyli szanowanie wyboru innego człowieka. Przesadziłaś z tym "fanatycznym despotą" :baffled:

Moim skromnym zdaniem, należy postępować w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami, niezależnie od tego czy wierzymy czy nie... Nie mniej jednak nie bardzo podoba mnie się brak szacunku do przekonań i wiary innych ludzi oraz nazywanie ich boga 'fanatycznym despotą', to trochę nie w porządku, nawiasem mówiąc... Jesteśmy tu razem aby się wspierać i szanować a nie oceniać i obrażać :)

Dokładnie o to mi chodziło !!! Widzisz Cocosh piszesz dalej że religia to nie temat do dyskusji.. a mnie się wydaje, że ty masz problem z dyskusją na ten temat. Ja jestem osobą wierzącą. Niestety patrząc na większość wypowiedzi tu- nielicznie wierzącą bo co niektórym wydaje się że cały markeciany szow BN to wiara.. wystarczy powiedzieć "jestem wierząca ale do kościoła nie latam bo ci co latają obgadują".
Otóż nie wstydzę się powiedzieć, że jestem wierząca, chodzę co niedzielę- jeśli nie mam przeszkód- do kościoła i nie obgaduję ludzi tuż po wyjściu z kościoła. A to z prostego względu- wiem po co poszłam do kościoła.. Ale zauważ, że napisałam Ci, że podziwiam ludzi takich jak ty, którzy mają odwagę być niewierzący i bez zbędnego udawania bo co ludzie powiedzą.. Mimo różnic religijnych ja potrafię uszanować Twój wybór a czy Ty potrafisz uszanować wybór innych??



Witam!

Jeśli chodzi o wiarę to my z męże raczej już nie wierzymy. Dzieci będziemy chrzcić ale tylko dlatego by później miały komunie razem z rówieśnikami, a czy będą wierzyć to już same wybiorą. Marysia miała chrzest w wieku 6 miesięcy, a Staś jeszcze nie był ochrzczony bo nie mamy chrzestnych jak na razie, ale będziemy robić już razem z Zośką i kogoś się wybierze pewnie ze znajomych.
.

I właśnie o tym mówiłam nieco wyżej.. To jest dla mnie brak odwagi życiowej.. Skoro mówisz, że nie wierzycie to po co ta cała szopka??
Podczas chrztu rodzice składają obietnicę, że będą wychowywać swoje dziecko w wierze czyli co świadomie idziesz kłamać??
A komunia? żeby dziecko nie czuło się inne?? czy posłać dziecko dla prezentów?? A jaki sens ma komunia??

Poza tym ludzie jak ich nazwaliście "pukający do drzwi"- z nimi też da sie kulturalnie rozmawiać. Pracuję z jednym takim, fajny kumpel, ale jasno należy określić zasady - nikt nikogo nie przeciąga na żadną stronę, ale możemy pogadać o tym co innego jest w naszych wyznaniach.. On sam mi powiedział, że jeśli kulturalnie powie się im żeby nie przychodzili to oni zaznaczają sobie których mieszkań nie odwiedzać.

A co do małżeństw mieszanych- otóż takie też mają rację bytu. Ja jak już pisałam jestem osobą wierzącą, mój mąż nie. I da się razem żyć, żadne z nas nie udaje czegoś czego nie ma. Ja jego na siłę nie ciągnę do kościoła, on mnie nie przekonuje do nieistnienia Boga. Jasno ustaliliśmy zasady wychowania syna. Mąż uczestniczy w wydarzeniach religijnych naszej rodziny czyli był na chrzcie syna, na komunii ale nie przystępował do sakramentów. Księdza po kolędzie przyjmujemy razem, mąż prowadzi z księdzem dyskusje, nigdy nie kłamiemy że jesteśmy inni. Ksiądz szanuje naszą rodzinę, szanuje poglądy mojego męża tak jak mąż szanuje wybór życiowy i styl życia księdza.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry