Widze, ze dyskusja dosc powazna na temat kosciola powstala

No to tez sie wypowiem. Jestesmy z mezem osobami wierzacymi i praktykujacymi. Chodzimy w niedziele do kosciola. Nie rozumiem za bardzo osob, ktore mowia ze nie chodza do kosciola bo ksiadz im nie odpowiada lub przez inne wymysly. Skoro ktos jest wierzacy to zyje wg dekalogu w ktorym pisze 'pamietaj, dzien swiety swiecic'. Nie chodzimy do kosciola po to zeby inni nas zobaczyli, chodzimy dla siebie i dla Boga.
Jezeli chodzi o Chrzest, Komunie dla dzieci - mowicie, ze same sobie wybiora w przyszlosci czy beda wierzacymi czy nie, no ale jak maja byc skoro rodzice ich tego nie ucza ? Nie tlumacza im, nie opowiadaja o Bogu ? Nie bardzo wiem jak mloda osoba bez zadnych podstaw wiary ma nagle zmienic swoj stosunek do kosciola. Raczej uwazam, ze powinno byc na odwrot, wychowywac dzieci w wierze katolickiej a to one w przyszlosci w tej wierze pozostana lub od niej odejda.
Co do ksiezy, owszem sa rozni ale jak juz wyzej pisalam, nie mozna wkladac wszystkich do jednego wora. Ja osobiscie w swoim zyciu spotkalam samych wspanialych ksiezy, nie jezdzacych mercedesami

Z reszta ksiadz to tez czlowiek i facet i tez moze miec marzenie posiadania jakiejs fajnej fury a co

A tak jeszcze zbocze z tematu na temat ksiezy. Ja zmienilabym tylko jedno a mianowicie wg mnie ksieza powinni miec zony, dzieci. Uwazam, ze wtedy byloby wiecej ksiezy z powolania. Kazdy ksiadz na swoim przykladzie moglby doradzac, opowiadac, wtedy pewnie dla wiekszosci ludzi byliby bardziej wiarygodni

Podsumowujac: szanuje zdanie kazdej osoby wypowiadajacej sie tutaj co nie znaczy ze kazda wypowiedz mi sie podoba

Tak jak ktoras napisala powyzej, kazdy zyje tak jak chce i nie powinnismy oceniac innych ludzi wg wlasnego widzimisie. Kazdy zostal wychowany inaczej
