Jak dla mnie jedyną "receptą" na ból porodowy to się nie nastawiać

Nie ma co się oszukiwać że to nie boli, ale też ja np nie potrafię przyrównać tego bólu do niczego (miałam bóle krzyżowe, do @ jak dla mnie nieporównywalne). I bardziej mnie bolały skurcze rozwierające szyjkę niż te porodowe - ale po znieczuleniu było tak bosko, że urodzenie prawie 3500 dziecka nic a nic nie bolało

O wiele gorzej wspominam szycie

Co do połogu to chyba nie ma reguły, ja zużyłam 2 paczki tych dużych wkładek poporodowych, potem wystarczyły same podpaski, ale za to plamiłam długo, bo ok 6 tygodni. Nic prócz nacięcia mnie nie bolało, nawet obkurczająca się macica, z tym że długo byłam tak słaba że nie miałam siły podnieść dziecka w foteliku.
Ja ze spaniem na brzuchu nie mam problemu, bo nigdy nie lubiłam, za to taka pozycja boczno brzuszna już bardziej - niestety mojemu dziecku przeszkadza wszystko co go może gnieść i od razu kopie, więc unikam

Poza tym nawet jak się na sekundę na brzuchu położę to zaraz mnie boli.
Lewusek nie masz już braxtonów przypadkiem?
Fanti u nas było pod kilkoma względami podobnie, pierwsze dziecko było planowane to i inny był stosunek do samych przygotowań na jego pojawienie się. Ja nawet nie ukrywam, że 2 dziecko to pamiątka z wakacji - miałam już kupione tabletki na następny cykl, plany żeby pokończyć rozgrzebane sprawy - ale jak widać miało być inaczej. Do tej pory mam myśli że to nie ten czas, ale może to był właśnie najlepszy żeby to dziecko się pojawiło w naszym życiu, być może zmieni wszystko na lepsze, a jestem pewna, że kiedy już się pojawi na świecie nie będę w stanie sobie wyobrazić że mogłoby być inaczej ;-) Właściwie od kiedy czuję regularne ruchy coraz bardziej się przyzwyczajam do myśli, że będzie nas więcej do kochania, dotychczas to było pewnego rodzaju abstrakcją
La Luna ja uwielbiałam codzienne pytania po terminie "urodziłaś już?" kiedy sie zacznie?" Teraz nawet nie mówię na kiedy mam termin, bo po co się irytować, mówię że nie ma wyjścia, jak wyjść w marcu i koniec
