Ale naskrobalyscie . Fanti dobrze ,że rzuciłas ten wątek ,szybciej nadrobilam -co dziś opuściłam na marcówkach

. Zaraz też poczytam
A wracając do porodu to ja miałam od poniedziałku do środy wywoływany ,najpierw jakiś żel ,potem to coś na oxy. .. I w końcu udało się urodzić w środę o 16.59 ,ale juz chcieli robić cesarke ,bo ja mdlalam powoli (od poniedziałku bez jedzenia ) skurcze miałam te krzyżowe ,byłam pewna ,że łamie mi się kręgosłup (mam skolioze ) i myślałam ,że nie dał rady. Lekarze zapewniali -to skurcze krzyżowe- spokojnie. A rozrywalo mnie w pół dosłownie. Dziwilam się - zawsze mi opowiadali ,że ból jak przy okresie tyle ,ze milion razy mocniejszy ?hmm a ja się zastanawiałam gdzie taki ból jak mnie w ogóle skurcze w brzuchu nie łapią ,położne tłumaczyły, że bóle kręgosłupa mam tak silne i nie czuje boli brzucha. Później popekala mi cała szyjka i jeszcze na cieli w kroczu ,wiec zszyta byłam oj byłam. Dodatkowo nie urodziłam całego łożyska i co -lyzeczkowanie -jakie to było nie przyjemne uczucie. Płakałam ,żeby dobrze to zrobili bo chce jeszcze dzieci ;D. Na pocieszenie dodam ,że po niecałych dwóch godzinach juz latalam i przyjmowałam gości (rodzice i teściowie uparli się ,że muszą przyjechać ) jedynie to bolalo mnie krocze przy śiadaniu.
A o kredytach nic nie mówcie , Kubusiowa ja właśnie będę mama z dwójką dzieci i ogromnym kredytem

mamy kredyt na halę, biuro i magazyny (juz bym wolała na dom -mniejsze raty ) , na szczęście firmę mąż prowadzi z tata i oboje działają by zawsze było na raty,opłaty ,pracowników itp .. nie powiem jest czasami ciężko bo kredyt ,ale teraz otworzyliśmy jeszcze sklep z narzędziami itp (póki co inwestycja i kolejne wkładanie pieniędzy ) jednak mam nadzieje ,ze za rok dwa juz to zaowocuje większymi korzyściami dla nas ,a nie " wszystko w firmę "