Ależ produkujecie dzisiaj :-o
Co do spacerów to śmieje się ze swojego werandowania pierwszego potomka-dluzej zajmowało mi ubieranie go w te wszystkie kombinezony, niż samo leżenie przy otwartym oknie. Jak marzec będzie rozsądny ok 10co stopniowy to pewnie pierwszy spacer zaliczymy po ok tygodniu. Jak będzie lało, wiało to dołożę w czasie aż pogoda będzie sprzyjająca.
Isia ciężki masz orzech do zgryzienia z tym szkoleniem i "porzuceniem " 3-tygodniaka... Ideałem było by dopasowanie tobie indywidualnego późniejszego terminu, albo jak radzą dziewczyny zabranie rodziny ze sobą ;-) może coś jeszcze wymyslicie rozsądnego.
Bursztynek szczerze to współczuję ci tych dwóch tygodni... Bez względu czy z samą mamą czy z mamą i bratem. Zobaczysz ulga jaką poczujesz po ich wyjeździe będzie nieporownywalna do czegokolwiek innego

no chyba ze macie takie super idealne relacje i twoja mama nie ma tendencji do wtrącania się i wymądrzania. Co do brata to chyba nie twoja w tym głowa żeby przejmować się wymyslaniem mu atrakcji
Na bank ma swój tablet/laptop i umie włączyć programy w swoim języku (włoski? - Tak po imieniu wywnioskowalam) na podwórku z dzieciakami dogada się bez słów, a może aktywuje język ojczysty z podświadomości ;-) czego w związku z nim byłabym się najbardziej to przynoszenia dziecięcych zarazkow z podwórka do Zuzki.
A ja dziś dbalam o dodatkowe kilogramy

byliśmy na chrzcinach u szwagra i nażarłam się bankietowego żarcia za wszystkie czasy, 5h za stołem i non stop coś żułam

aż boję się stawać na wagę.