O matko, ledwo się odgruzowałam odrobinę w pracy, ale końca tak naprawdę nie widzę. Jeszcze atmosfera nieciekawa, bo sporo zmian, firma się rozwija, nie wiadomo, w co ręce wkładać i już widzę spojrzenia naszej zarządzającej na mnie: też sobie termin na dziecko wybrała! A sama mnie tak namawiała ;-) Nic to! Olać!!!
Ewi, ja nie dalej jak dzisiaj na śniadanie zjadłam tosta z oscypkiem. Cały weekend miałam oscypkowy. Lęki mnie na razie nie męczą. A rybę wędzoną też jadłam, pewnie z kilogram suma spokojnie opędzlowałam. Nie histeriozuj nam tu :-) Będzie dobrze!
Trzebiska, ja chcę do łóżka razem z Twoimi kotami!!! Przecudne są!!! A akrobatka bez kręgosłupa najlepsza!
Moja brytka też tak kiedyś polegiwała, ale to jeszcze jak młoda była


Teraz już woli pozycje bardziej na plecach, na żabkę - z rozłożonymi nogami. Leży i wietrzy futro :-)
A jak była całkiem niewielka, to jej ulubioną pozycją było leżenie na laptopie:
Ewe, ja tak jak Ty jestem mamą 2 kotów: liliowej bikolorki brytyjki i ragdollka. Tokso nie przechodziłam, badałam się raz, teraz kolejny, pod koniec ciąży pewnie też 3 raz. Kuwety nie czyszczę, robi to M., mięso kroję normalnie, tyle, że potem myję dokładnie ręce i tyle.
Nikomu nie pozwalam powiedzieć słowa na koty, bo od razu się robię bardzo niemiła. Lekarz mój nie ma nic przeciwko kotom, śmieje się, że to zabobony starych bab, a na tokso mam większą szansę od mięsa właśnie. I ja wszystkie teksty gaszę tekstem, że słucham się lekarzy z wykształceniem, a nie domorosłych teoretyków. Bardziej mnie wkurza jeszcze, jak słyszę, że jak się już dziecko urodzi, to będę musiała sie kotów pozbyć, bo jeszcze uduszą... Ja zawsze wtedy przerywam: Boże drogi, trzeba będzie faktycznie dziecka pilnować, żeby kotów nie podusiło, bo dzieci nie mają przecież wyczucia! A moje kicie takie delikatne...
Milutek, biedulku! Masz teraz na głowie! Mam nadzieję, że jak mąż będzie unieruchomiony, to chociaż mam do Ciebie będzie wpadać pomóc z niektórymi rzeczami. Ale w sumie lepiej teraz chłopa na nogi postawić, niż jak już 2 małe dynamity będą na świecie. A co do niekończącej się historii z Twoją wodą - to już słów mi brak! Ściskam na pocieszenie mocno!
Clifford, foch za posądzenie o zapomnienie!!! Że my? Że Ciebie? A czy Ty wiesz, jak nam tu Twoich długaśnych postów brakowało?!
Katjusza, mąż Ci się na pewno pięknie wykaże! I będzie potem z dumy spuchnięty jak najeżka :-) Ja mojego zostawiłam z całkowitym urządzaniem mieszkania na miesiąc!!! Weszła tylko ekipa do mieszkania w stanie deweloperskim, a ja w tym momencie się ulotniłam na miesiąc do Chin. Zostawiłam tylko 2 zapisy z rozpiskami co i jak - jeden dla ekipy, jeden dla M. I dał radę PIĘKNIE!!! Pierdołami mi głowy nie zawracał, nie martwił niepotrzebnie i wszystkiego super dopilnował. A nie zapowiadał się ;-) Oni w takich sytuacjach skrzydeł dostają!
Marta, dobrze, że z młodym lepiej! Jelitówki u maluchów dają nieźle popalić, szybko się dzieciaczki niestety odwadniają.