reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Marcóweczki 2011

Ale macie fajne kocury :) a moj lezy obok mnie na poduszce. mialam jechac do sklepu, ale zal mi go znowu zostawic samego...

Ale mialam dzis poranek. Tyle ch.. i q... co jak dzis powiedzialam to nie sposob zliczyc. Wsiadam do samochodu, patrze w lusterko. I q.. go nie ma. No mysllalam, ze mnie trafi. Wez tu wjedz na autostrade bez lusterka od strony kierowcy. Potem sie dowiedzialam, ze po autostradzie nie moge jezdzic bez lusterka. Z pracy jak wyjezdzalam to na czuja wepchalam sie na pas. Nikt nie trabil. pojechalam do sklepu i kupilam. pod domem lezala ta czesc ze srodka. Jakis ch.. wyrwal w nocy i wrzucil pod samochod, bo to od strony chodnika bylo. Zamontowalam juz. Ale po ten sterylizator nie chce mi sie jechac. Mialam jeszcze cos M. na te urodziny kupic, ale w srode pojade. Zeby tak myszy zezarly tego barana! Ciekawe ile kosztuje zrobienie podjazdu. Pewnie ogromne pieniadze, a chcielismy w przyszlym roku zrobic. Yhhhhh.

M. sie pakuje. Ja zjadlam nalsniki na obiad i maly wesolo bryka w lozku. W oczach mi rosnie.

Kolezanka opowiadala mi o swoim porodzie. Mowie do mojego synka: kotek, nie rodzimy. Ona jest polozna z wyksztalcenia i mowi, ze porod tutaj wspomina jak cos pieknego. Opieka boska, polozne bardzo przyjazne, cierpliwe i pomocne. Troche mnie pocieszyla.

Jeju, prawie 3 dochodzi.

Przytule sie do mojego kota, a co :)
 
reklama
Witam po dość długiej nieobecności, ale niestety takie czasy że człowiek na nic już nie ma czasu.
U mnie lekarz potwierdził, że będzie dziewucha no i mój M trochę się zmartwił bo liczył, że pierwszy to syn będzie. A ja mu na to, że będziemy robić do skutku :p
Po czym kazał mi usiąść i poważnie przemyśleć imię dziecka bo to już nie przelewki - tak więc poszperaliśmy po internecie i wybraliśmy, że będzie Barbara Janina.
Barbara bo z łac. oznacza barbarzynkę i strasznie mi się to spodobało a Janina bo to po mojej babci która mnie wychowała.
No i mojemu M tak się humor poprawił, że teraz oboje nie wyobrażamy sobie, żeby to nie była dziewczynka. I gdzie nie pójdziemy to mój ciągle wyszukuje jakiś różowych sukienek do kupienia. Na jedną dałam się namówić, chociaż ja to jestem przeciwniczką ubierania dziewczynek na różowo, ale czego nie robi się dla miłości.

Dodam jeszcze że ostatnio miałam trochę ciężko w stosunkach małżeńskich (przez to też się nie odzywałam) bo zbliżają się święta i mój M koniecznie chce abym choć 1 dzień spędziła z jego mamą a ja uważam to za zły pomysł. Niestety dzięki mojej teściowej mój ślub który odbył się w czerwcu tego roku był dla mnie koszmarem i nie potrafię o tym zapomnieć. A udawanie że wszystko jest ok to nie w moim stylu. Ja nie chcę udawać, że to po mnie spłynęło bo tak nie jest i jeszcze sama nie mogę się z tym uporać. No ale nie będę przynudzać, bo Baśka znowu szaleje.

A z tych świąt to tylko dobre to, że u nas w końcu będzie jasno określona premia :)
 
Katjuszka cierpliwości :* Daj mu się wykazać kochana, będzie potem dumny, że miał wkład w wicie gniazdka ;) Przecież i tak Ty wszystko wybierasz ;) a potem i tak Ciebie zaprosi na "odbiór", to pokażesz paluchem, co trzeba poprawić ;)

hihi, żebyś wiedziała ;-)

Bosa - haha, "jak najeżka", ale się uśmiałam, muszę to sobie zapamiętać i potem zobaczyć jak to wygląda ;-)

Milusia - ja trzymam kciuki mocno, dacie radę!!

co do premii - moja szefowa w ogóle była szczęśliwa, że na urlop poszłam - zwaliła całą moją robotę na innych i zaoszczędziła na mojej pensji...

co do włosów... dramat, jak urodzę Natkę, to pewnie będzie miała więcej włosów na głowie niż ja ;-)

witam nowe Marcjanki ;-)
Ewe - jest nas tu kilka z Krakowa, między innymi ja :-)

a mnie wokół pępka zaczęło wychodzić coś na kształt siniaka - matko jedyna, czy to nie aby jakiś mega rozstęp??!! :szok::szok:
 
Ewi ciężko mi o tym pisać, bo nie lubię wracać do tego dnia. Poza tym dużo musiałabym opisać bo to specyficzna sytuacja. Pokrótce napiszę tylko tyle, że moja teściowa jest niepełnosprawna ruchowo od urodzenia ale nikt z rodziny mojego M nigdy nie pofatygował się aby dowiedzieć dlaczego?! Ja dzięki mojej rodzinie i znajomościom dowiedziałam się, że to raczej nie jest genetyczne i to najprawdopodobniej choroba heinego medina, ale to diagnoza na oko - po obserwacji i znajomości faktów. Ale w mojej sytuacji było to dość stresująca niewiedza. Ale wracając do teściowej to ona jest niepełnosprawna ruchowo a nie umysłowo tak więc ja w tej sferze starałam się traktować ją jak normalnego człowieka. Co do dnia ślubu to nie będę przytaczać wszystkiego bo po pierwsze mi wstyd a po drugie bardzo przykro, że to moja teściowa. Jedno co mnie zabolało to to że wyzwała mnie od debili w dniu mojego ślubu ! Bo ... chciałam żeby ubrała się na fioletowo (jak zresztą większość osób na weselu a wszyscy moi najbliżsi). Dodam, że strój na ślub wybrała sobie sama 2 miesiące wcześniej, my z mężem jak byliśmy w odwiedzinach to go zaakceptowaliśmy i wzięliśmy wszystko, ze sobą aby uprać, wyprasować i przygotować aby ona miała już przygotowane. Natomiast w dniu ślubu jak przyjechała do moich rodziców skąd wyruszaliśmy to powiedziała, że ona wzięła sobie coś innego - blado zielony garnitur o jakieś 2-3 rozmiary za duży, w czym wyglądała naprawdę fatalnie. Nie mówię, już że jeszcze rano przeprasowałam jej ciuchy aby świeżo wyglądały. No ale gdy ją prosiłam aby jednak ubrała się jak wcześniej ustalaliśmy to puściła mi taką wiązankę, że odechciało mi się wszystkiego. Nawet ze swoim synem nie chciała rozmawiać. W tym dniu i następnym usłyszałam jeszcze parę ładnych zwrotów pod swoim adresem z różnych powodów. To że na weselu się upiła to się nie przejęłam bo po to jest wesele :) ale na poprawinach które odbyły się u moich rodziców jak się schlała, bo ona nie piła tylko chlała kieliszek wódki za kieliszkiem i kazała sobie polewać (ona waży 39 kg więc ma małą masę do picia) po czym rozłożyła się na środku salonu to było mi po prostu wstyd.
Nie opisuję tu wszystkiego bo naprawdę nie ma się czym chwalić. Za to cieszę się, że z mojej strony rodzina jaka jest taka jest ale jak potrzeba to można na nich liczyć. Pomagali mi jak tylko mogli.
 
Katjusza, przebarwienie Ci sie robi. To od hormonow niestety. Moja kolezanka tez miala, ale po porodzie jej zeszlo.
megpl, mowilas ludziom jak maja sie ubrac na wesele? Ja rozumiem, ze to Twoje wesele, ale dla mnie jakies to takie troche niedorzeczne.

Kicius chyba teskni za M. bo cos wymiaukuje na schodach. Ach to nasze zwierzatko.

Ale mi zimno, brrrr. Musze sie poruszac troszke. Mam ochote na kakao. Nesquicka chyba tylko mam. Hmmm.
 
reklama
aga_cina ja moim gościom nigdy wprost nie powiedziałam jak mają się ubrać tylko sugerowałam, że fajnie było by gdyby wszyscy byli ubrani w podobny sposób - tzn na fioletowo albo różowo a że na wesele prosiłam osoby z którym mam dobry kontakt tak więc większość moich znajomych czy rodziny się tym zasugerowało . Osobom którym wybieram ubrania na różne okazje są mój mąż czy mój tata (bo zawsze po imprezie przychodzą dumni, że ktoś im tam zwrócił uwagę jak dobrze wyglądają w tym stroju bo zawsze ubiorę ich modnie i elegancko), moja mama też na to co mówię zwraca uwagę. Ja nigdy nie mówię, że tak ma być i już ja tylko mówię co mi się podoba a co nie.
A co do mojej teściowej to bezguście totalne. Może dlatego, że brakowało jej kontaktu z ludźmi.

Dodam jeszcze że parę tygodni temu jak byłam u rodziców i powiedziałam, że mam ochotę na prawdziwy rosół, to moja mama poszła po coś do cioci która mieszka obok i przy okazji powiedziała, że ja to bym zjadła dobrego rosołku ale w sobotę wieczorem to ona nie wie gdzie kupić kurę i inne rzeczy na rosół to ciocia pojechała i kupiła i po czym tego samego dnia jadłam pyszniutki rosołek :) Tak u mnie jest, że jak ci na czymś zależy to po to masz rodzinę i przyjaciół, żeby się wspierać.
 
Ostatnia edycja:
Do góry