reklama

Marcóweczki 2011

Pestusia to masz pecha z poczta bo ja ostatnio zamawiałam prezenty z alegro przez poczte szły 3 dni,wysłane w piatek doszły w poniedziałek:tak:
Futrzaku u Ciebie tez jest tyle sniegu?jak bulwa reaguje?
Ruda wspołczuje,teraz pewnie bedzie reka bolec:-(
Mysza ja tez nie licze,jakos niepamietam ze powinnam a gin nic o tym nie mowił;-)
Cornelka moja tez miewa spokojniejsze dni,takze spoko;-)
Pinka u mnie tez ogorkowa;-),smacznego:-)
 
reklama
pestusia - ja też nie lubię poczty polskiej i tylko poprzez nią wysyłam jeśli nie mam juz innego wyjścia... a juz zamawiając przesyłki to zawsze szukam sklepu/sprzedawcy z kurierem. Nie znam nikogo kto nie miałby problemów z Pocztą ... jakaś masakra... a jeszcze ostatnio kolega przechodził obok ciężarówki Poczty Polskiej którą rozpakowywali... podawli sobie paczku rzucając albo jak były ciężki to rzucając na ziemię i szorując po betonie ... to mi przypomniało czemu tak nie lubię poczty polskiej. Już nie mówiąc o zbliżających się świętach ... od paru lat odnosze wrażenie że poczta polska się nie wyrabia...a co gorsze nie ma nic pod kontrolą!

ola - pada ...ciągle pada:-) suuper śnieżek:-) bulwa reaguje pozytywnie o ile nie wieje:-) bo gdy wieje to po uszach za bardzo daje i do domku chce wracać:-) ale jak jest spokój to eMek biegnie na taką górke poprzez zaspy ...puszczamy dedzia ze smyczy ...i on sobie biega między nami wśród śniegu że tylko łepek mu widać:-D
 
Bosanóżka - coś o kocie - moje kocica właśnie lata po domu z gumką do włosów :-D i nie ma na nią mocnych :-)
Hihi, zupełnie jak moja kota. Kocura gumki nie interesują, ale kota ma bzika na tym punkcie! Muszę chować w zamykanych pojemnikach, a i tak nie ma gwarancji, że się nie dobierze, zmaltretuje, a potem zeżre. Mojego M. już resztki gumek w kuwecie przestały dziwić. Ostatnio nawet skomentował, że ewidentny dowód, że kot to nie koza i nie wszystko strawi ;-)

Ewi, pocieszę Cię, że chociaż Twój mąż sam cokolwiek zrobi. Mój jako dziecko naukowca ma 2 lewe ręce do męskich prac. I zgadzam się z Tobą, że wykładziny dywanowe są super - mięciutko, bezpiecznie dla dziecięcej dupki do upadania i przytulnie. Wszyscy się za łeb łapali jak z M. sobie walnęliśmy wykładziny do obu sypialni, nie kładąc nawet parkietu pod spód (bo po co?! żeby się niszczył?), a teraz przychodzą i się zachwycają. Polacy boją się rzeczy nowych i nieznanych, a u nas wykładziny dywanowe niepopularne.
Co do farby - zanim pomalujecie całą ścianę, a wydaje Ci się, że róż za ostry, KONIECZNIE pomaluj w jakimś miejscu kawałek taki gdzieś 30x30 cm. Bo jak się okaże zbyt wściekły, zawsze jeszcze możesz rozjaśnić poprzez dodanie białej farby tego samego rodzaju i producenta. Lepsze to, niż pozostanie ze wściekłą landrynką na ścianach lub przemalowywanie raz jeszcze. A kolor farby w wiaderku i kolor farby po wyschnięciu na ścianie to 2 bardzo różne rzeczy.

Kasienka, to tylko humorki-hormonki. Przeczekać. I ostrzec rodzinę, żeby nie drażniła lwa ;-)

Cornellka, Twoje małe leniwe, a moje znowu z ADHD, albo z ambicjami do You Can Dance ;-)

Ruda, Ty piernikowy potworze! Poradzę Ci, jak mi wszyscy zawsze radzą: oszczędzaj się kobito!
 
malinka - łer ar ju? :-D taka zapracowana? :-)

Jestem już jestem :) Zalatana i zapracowana, ale szczerze mówiąż to dziwne, że jeszcze chodzę ;) Pierwszy raz dzisiaj doświadczyłam porannej bezsenności i współczuję tym, które to mają częściej :/ Obudziłam się o 3:51 i godzinę przewalałam z jednego na drugi bok, a Jasiek w najlepsze imprezował ;) W końcu wstałam zjadłam jabłko, wypiłam herbatę, upchałam w zmywarkę, resztę pozmywałam, wstawiłam pralkę, wykąpałam się, umyłam włosy, wymejkapowałam i polazłam do pracy, byłam o 7:05 :D
Mojego męża to widziałam ostatni raz wczoraj około 16ej :/ Wrócił jak już mnie nie było i dopiero teraz po mnie zajedzie do pracy :) Żałowałam, że kompika nie wzięłam do domu, bo bym z Wami poplotkowała, a na naszej stacjonarce nie mogę długo siedzieć, muszę w pozycji półleżącej hahahaha ;)

No i zaliczyłam po tej pobudce pierwszego hiksa briksa i wiem już, jak odróżnić skurcz od twardnienia brzuszka :) Tego się nie da pomylić tak, jak pisałyście :) Normalnie wystraszyłam się nie na żarty, wszystko mi nagle się spięło, brzuch tak skurczył się, że mogłam dzidzię dokładnie wymacać, co gdzie ma, taka była opięta.. Na szczęście szybko odpuściło i się nie powtórzyło, ale na wszelki wypadek łyknęłam nospika. Jaśko mi dzisiaj ostro daje popalić, już prawie leżę przy tym biurku, a on wciąż się wypycha, że ma mało miejsca ;) A i miał czkwakę :D I tego też się nie da pomylić z niczym innym hahahaha Co chwila takie "pyk" przerwa "pyk" a ja nic nie mogłam zrobić.. aż mi szkoda go było, bo czkawka dorosłego potrafi umęczyć, a co dopiero takie maleństwo..

No to się rozpisałam ;)

Ps. Zaległości szczętnie odczytałam na razie tylko na głównym :/ a muszę do pracy wracać :/
 
Ostatnia edycja:
malinka - żyjesz:-) to jak ty w pozycji leżącej tylko przy kompie możesz...to chciałabym zobaczyć twoje stanowisko pracy w biurze:-D gosh... hiksy-briksy...mi chyba jeszcze daleko do tego...pewnie jak mnie złapie skórcz to nie pomyślę że to TO tylko spanikuję. A z tego co wiem to dzieciaczków chyba taka czkawka nie męczy... w ten sposób rozwijają system oddechowy i podobno im to nie przeszkadza:-D a dziś w pracy do 15.05? :-)
 
a dziś w pracy do 15.05? :-)

Równiusieńko :D Mamy takie karty pikacze - trzeba równe 8h spędzić w pracy.. Ja niestety wylazłam kilka razy szybciej no i mam chyba ze 3h do odrobienia, ale liczę, że mi się to jakoś z końcem roku anuluje ;)

Z tym skurczem to ja troszę spanikowałam :O Gdyby potrzymało chwilę dłużej, to już bym na SOR leciała ;) Ale maluszka mi szkoda, musiało go to nieźle zgnieść :/ Normalnie całe ciałko mogłam wyczuć pod skórą brzucha (;)

Ps. Mam takie odchylane krzesło i ciągle się do tyłu wywalam ;)
 
Futrzakowa nie chcesz ze mną grać??? Dobra, zapamiętam to sobie;)

Malinka to ja chyba nie miałam jeszcze skurczy tylko twardnienie brzucha! Stwierdzam po przeczytaniu Twojego opisu!

Bosa no właśnie M się boi czegoś nowego... A ja osobiście uważam że mała lepiej by miała na wykładzinie bo mogłaby sobie szurować po całym pokoju a nie ślizgać się na śliskim lakierowanym parkiecie! Niedawno była u mnie koleżanka z roczną córeczką i mała jak tylko wchodziła na parkiet to fikała koziołka aż mi jej było szkoda. Niestety M to nie przekonuje...
 
Ja tez polecam dywany. To znaczy wykladziny. Szczegolnie zima jest o wiele fajniej, bo nawet gdy Olo bawi sie na podlodze, to wiem, ze nie jest mu tak zimno...
Minusem na pewno jest to, ze czesto ta lepsza wykladzina jest drozsza i moze sie niszczyc w niektorych miejscach... Dlatego polecam takie specjalne 'kafle wykladzinowe', ktore zaklada sie jak panele i mozna pojedynczo wymieniac :)


ale mam humor... od wczoraj...
 
Hej marcjaneczki,
Wracam po porannych zajęciach :-) z arteterapii. Facet naprawił mi dziś komplementów, że moje prace są urzekające i powinnam coś z tym zrobić, bo mam talent. Aż się rumieniłam, jak jeszcze do tego przyłączyła się reszta grupy :zawstydzona/y::laugh2:
Powiem szczerze, że rzeczywiście w dzieciństwie miałam takie zapędy, ale niestety ojciec je powstrzymał, mówiąc, że po plastycznej nie znajdę żadnej pracy... Teraz poszłam w innym kierunku, nie rozwijałam się i nawet mi się nie chce, bo wg mnie jest za późno.:no:

Na drugie zajęcia o 16.45 nie chce mi się iść...

Obudziłam się dziś pierwszy raz z twardym brzuchem, chyba ten trymestr da mi popalić. Jeszcze tramwaje powypadały i jechałam takim zatłoczonym, że myślałam, że tam zjadę :baffled:

Chyba Wam już opowiadałam o pewnym zajściu z sąsiadką. Mamy na podwórzu parking zamknięty i wieczorami nie ma gdzie stanąć samochodem, więc każdy się upycha gdzieś po bokach, żeby było w miarę przejezdnie. I wczoraj jedyne miejsce, gdzie M mógł jeszcze stanąć po 22 było pod oknem tej starej baby, która raz nam zrobiła aferę, że mamy auto przestawić, bo śmierdzi (ale takim słownictwem nas potraktowała, że powtarzać nie będę, bo ocenzuruje). M wtedy przestawił auto 2 metry dalej, ustawiając je na chodniku z takim wysokim krawężnikiem, bo nam się nie chciało z nią dyskutować i bał się, że mu coś zrobi z samochodem.
Wczoraj oczywiście też go zwyzywała z okna, ale nie miał gdzie samochodu przestawić, więc ją zignorował. Po 10min poszedł z psem i zobaczył, że ma na szybie kleksa z musztardy. Sprzątnął i mi o tym powiedział, a ja oczywiście się strasznie wkurzyłam :dry: Dziś rano zniżyłam się do jej poziomu i zostawiłam jej jajko na wycieraczce. Teraz wróciłam i pogadałam z M przed jego wyjściem, baba znowu mu ubabrała szybę. Jednak M tym razem zebrał to i też jej cisnął na wycieraczkę... Także mamy wojnę na produkty spożywcze. Powiedziałam mu, że jak znowu coś wywinie, to ma jej tym w okno rzucić, niech myje sobie zimą. Starzy ludzie to się nudzą, aż przykre, że ja również się tak zachowuję. Ale nie dam się babie. Niech mi tylko auto uszkodzi, to zmarznie tej zimy bez okien. A jak dalej mi będzie brudzić, to markerem jej coś na drzwiach wysmaruję.:crazy: Nie zadziera się z ciężarną!

I jeszcze się dziś dałam oszukać w piekarni na jakieś 7zł. Tyle moich gorzkich żalów :-p
 
reklama
koncia - lepiej nie baw się w jej gierki bo nawet nie wiesz czym ludzie potrafią usmarowac komuś samochód i co zrobić... niebęde tu pisała czym sąsiadka potraktowała drzwi innej sąsiadki ...(g***em) ...ale np 2 lata temu eMek stanął na parkingu obok samochodu sąsiada- dość blisko ale po stronie pasażera... no i akurat byliśmy przy oknie i patrzymy że schodzi sąsiad z żoną do samochodu...a żona wyjęła gumę z buzi i do zamka nam wetknęła... eMek zleciał na dół i opier***ił... ale co za chamówa !
Ja też jakiś czas temu budziłam się z mega twardym brzuchem... ale od kad jestem na L4 brzusiowi nic nie jest:) jutro wracam do pracy ...ale mam nadzieję że żadne twardnienia nie wrócą
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry