reklama

Marcóweczki 2011

Koncia a niech to jak można ciężarówkę oszukiwać!!! Ja raz miałam dziwną sytuację w ciastkarni bo sprzedawczyni pomyliła się o 12 zł na swoją niekorzyść więc jej zwróciłam uwagę chcąc uczciwie oddać a ona miała do mnie jeszcze pretensje że to nie mozliwe i żebym nie robiła z niej jakiegoś głąba przy klientach. No to wziełam moje darmowe ciastka i sobie poszłam:)
Sąsiadka niezła. Szkoda marnować produktów spożywczych na taką babę! Polejcie jej olejem i posypcie kakao będzie trudniej zmyć;)

U mnie taki cyrk też się powtarza z parkingiem. Pod oknem mam pogotowie i pod tym pogotoweim jest miejsce gdzieś na 6 samochodów. Trzy zawsze zajmują karetki i trzy są wolne. Więc ja sprawdziłam że to nie jest teren pogotowia i sobie tam staję i już nie raz miałam śmieci na masce a raz gość siedział na schodach i strzepywał popiół na maskę - brat go nakrył a on uciekł!

Harsharani są takie włochate, mocno zbite wykładziny i myślę że będą się mniej niszczyć;) tylko jeszcze kwestia przekonania M;) W Anglii to chyba ciężko spotkać gdzieś dywan o ile dobrze pamietam?
 
Ostatnia edycja:
reklama
koncia, gdyby to byla moja sasiadka, to ja z dzisiejszym humorem sama chyba bym jej g**** na wycieraczce zostawila. Nienawidze takich osob, uwazam, ze sa denerwujace i nie maja prawa do narzekania. I w sumie szkoda, ze ja jajkiem potraktowalas, bo w sumie ja bym wezwala policje.
 
Masz racje
Mnie do szalu takie osoby doprowadzaja, mam takiego pierdziela jak sama wiesz za sciana ;) I NIENAWIDZE jak zaczyna marudzic...
 
Cześć dziewczyny, podpisuję tylko listę, bo jestem trochę zaganiana. Byłam dzisiaj u rodzinnej poprosić o skierowanie na toksoplazmozę, powiedziałam jej też o tym, że mnie tak jakby w stawie boli, ale na pośladku i się okazało, że to najprawdopodobniej rwa kulszowa. Zaleciła picie naparu z Imbiru. Pozdrawiam wszystkie.
 
O rany! Dopiero dobrnęłam do końca :))

Muszę Wam powiedzieć, że od wczoraj mam dobry humor. Byłam u ginka, oglądałam wyniki, słuchaliśmy serduszka :) Morfologię mam lepszą niż przed ciążą, glukoza znika ze mnie w takim tempie, że normalnie trudno zauważyć że w ogóle była - mam strasznie żarte dziecko :)) Dostałam pochwałę za bardzo ładnie zbudowane M1 dla maluszka więc jestem cała szczęśliwa. Na miesiąc z głowy :)) Jeszcze tylko w przyszłym tygodniu USG i może uda mi się namówić malca na wypięcie właściwych części :))

A tak na codzień jedyna dolegliwość jaka mnie teraz nęka (oprócz bardzo ograniczonej diety) to, że mi nogi puchną. Choć też nie codziennie na szczęście. Siedzę sobie w pracy, Koleje Mazowieckie dwa razy dziennie dostarczają mi niechcianej rozrywki.... nie jest źle. Tylko strasznie mi się spać dzisiaj chce. Ach, i wreszcie zrobiłam trochę zakupów dla dzieciaczka: drogą kupna nabyłam łóżeczko z materacykiem, pościel, kocyki, butelki, smoczki i pieluszki tetrowe. I na razie czuję się w tym zaspokojona. Z resztą chyba poczekam na zwolnienie i pobuszuję trochę po sklepach. Tych w realu :))
 
koncia - lepiej nie baw się w jej gierki bo nawet nie wiesz czym ludzie potrafią usmarowac komuś samochód i co zrobić... niebęde tu pisała czym sąsiadka potraktowała drzwi innej sąsiadki ...(g***em) ...
Haha, niedługo będę miła świeżej kupki pod dostatkiem, sąsiadka nie nadąży z produkcją w porównaniu z moją fabryką. :rofl2: Myślę, że babiszon pierwszy skapituluje, ja nie odpuszczę, nawet będę się chować za rogiem z aparatem, żeby potem zrobić użytek z policji. Zawzięłam się, bo zamiast normalnie po ludzku poprosić, to baba z mordą na nas wyskoczyła i teraz to kontynuuje w taki, a nie inny sposób. Zadarła ze złą osobą, nigdy nie pozostaję dłużna. Wiem, dziecinada, straciłam rozum, ale ktoś jej musi pokazać jak to jest...
 
Będze mniej pięknie jak dostanę wyciąg z karty ;))

A tak wracając do kotów - moje ostatnio uznały, że jest wiosna. Odbija im jakby się kocimiętki nażarły. Tłuką się zawzięcie, polują na siebie z wcale nie przyjaznymi zamiarami i próbują znaczyć mi dom co się kończy ogólnymi zawodami w rzucie kapciem do bardzo ruchomego celu :)) A przy tym wszystkim moje psy też dotały kręćka i tylko czekam kiedy zaczną miauczeć bo na kolana i do łózka już sie wpychają z minami jakby przeszły dziesięć schronisk i pięć wypadków każdy. Cyrk! A przecież zima na dworze, chyba że ja jakieś białe zwidy mam?

Koncia - żadna dziecinada. Do niektórych po prostu pewne oczywistości normalną drogą nie docierają. Kiedy jeszcze mieszkałam w stolicy (na parterze, mieszkanie z ogródkiem) to nauczyłam sąsiadów nie wywalać mi do ogródka z balkonu petów po papierosach i biegających samodzielnie części parówek dopiero jak im to wszystko ładnie zebrałam i kilka razy zaniosłam na wycieraczkę. Wtedy dopiero coś ich tknęło. A gadać można było bez końća.....
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry