Zarobiona, zaganiana, ale od BB uzależniona, więc wpaść do Was musiałam.
Siedzę przy biurku i czuję się normalnie jak w monopolowym - miałam dzisiaj prawdziwą paradę kurierów z prezentami świątecznymi. I co prezent - to %. No żesz!!! Normalnie nic, tylko w alkoholizm by popaść, a tu nawet nie ma jak. Ale jak wiadomo, nie ma lepszego pomysłu na prezent dla ciężarówki niż butla: Chivasa, Jacka Danielsa, Bailleys'a, Sheridian'sa, wina, szampana i wrrr!!!! niebieskiego Johnego Walkera. Jak pomyślę, ile taka butelka kosztuje i ile fajniejszych rzeczy można zrobić za takie pieniądze, to mnie trafia! Już wolałabym, żeby taka firma zrobiła w moim imieniu dotację na taką kwotę dla jakiegoś schroniska dla zwierząt. Ile by zwierzaki miały za to żarcia!!!!
A tak - będę musiała męża napoić

. Bez sensu!
Wczoraj kurier przywiózł mi łóżeczko

) Ech, trochę mnie tąpnęło, że to tak "naprawdę" a nie wirtualnie

) Ale najlepsze, że choć łóżeczko jeszcze w kawałkach (i tak zostanie przez najbliższe tygodnie) to już w nim koty zamieszkały (wepchnęły się cholery do pudła!) i coś mi się wydaje, że będę musiała ekspozycję zrobić trochę wczesniej żeby się futra przyzwyczaiły bo inaczej będą mi konkurencję robić dla dzieciaka i wyjdzie na to, że dziecko z mamą a koty w łóżeczku spać będą

)
O rany! Nie pomyślałam o tym! Moje pewnie też zajmą łóżeczko. I wózek. Ale nie ma bata - muszą się jakoś ze Stellką dogadać i podzielić powierzchnią spania.
Chociaż jak znam życie, to raz na jakiś czas będziemy lądować w łóżku w piątkę: ja, M., Stella i 2 koty. I od razu mam bolesną świadomość, że najmniej miejsca zostanie dla M. i mnie

:-)

.
Ewi mnie gin wczoraj powiedział że on raczej nie widzi szans na to żeby moja mała sie przekręciła tylko że ja to jestem szczęsliwa z tego powodu ale dzisiaj gadłąm z kumpelą to podobno dużo schylania może zmusić maluszka do obrotu więc ja już sie nie schylam za dużo i gorliwie sie modle żeby sie nie obróciła jednak
a co wigili to sie ciesz że chociaż w 5 osób u mnie aż we 3 bedziemy no chyba że koty z garażu wezniemy na wyżerke tylko nie wiem co na to mój pies?
Papcia, bierz koty na wyżerkę koniecznie. To Wigilia - dogadają się z psem, bo i koty i pies będą ludzkim głosem mówić ;-)
A co do Twoich modłów - to ja Cię znakomicie rozumiem

- nawet Twoich wyjaśnień nie było trzeba. Moja gwiazda też nogami i dupskiem w dół i też bym nie płakała, jakby tak jej zostało. Ja na razie czekam na wizytę u kolejnego okulisty, który MOŻE MI WRESZCIE KONKRETNIE POWIE, CZY MOGĘ RODZIĆ SN CZY CC!!!
mi na widok igieł slabo sie robi hahah gdzie polozne tutaj sie niezle zemnie nasmiały bo chciały mi dac znieczulenie a ja uciekałam ze strachu ahhaah na koncu nawet gazu nie wziełam;-)) a jak przyszła polozna do domu przed porodem opowiedziec mi o wszystkich znieczuleniach to powiedziałam jej ze szkoda czasu bo mnie zadno nie interesuje.......,tym razem bedzie tak samo;-)
Pinka, ja to znowu z tych, co chcą wszystkie znieczulenia świata, łącznie z walnięciem sztachetą w łeb ;-)
Ewi, jak cię to pocieszy, to ja co wizytę 2 kg więcej, a też mam co 3 tyg ;D
A ja nie chcę cc z kilku powodów: brak satysfakcji i mniejsza radość jak się dzieciątko dostanie do rąk, blizna na brzuchu, długie i bolesne gojenie... Liczę, że szybko wypchnę mojego klopsa i z takim nastawieniem macie iść wszystkie do szpitala, to wtedy się uda ;D
koncia, a ja bym wolała nawet cc. Nie potrzebuję bólu i mordęgi, żeby poczuć się prawdziwą kobietą i matką. I jeśli wypadłoby mi mieć cc, to zapewniam Cię, że satysfakcję będę miała, a radość z dostania maleństwa do rąk taką samą lub nawet większą, jak gdybym w bólu, znoju i mordędze rodziła Stellkę przez 40 godzin. Czy sn czy cc - szczęście będzie niesłychana, że wreszcie maleństwo przytuli się do siebie!