Poczytałam troszkę ale już nie wiem co komu chciałam napisać:-(
Jeśli chodzi o nasz pobyt w szpitalu to zaczęło się od wysokiej gorączki, lekarka nasza kazała zbijać, osłuchowo była czysta uszy, gardło ok więc zrobiłam jej badanie moczu i krwi morfologię i ew. wirusy ale nic nie wyszło. Kazała nam jechać do szpitala jeśli czwartego dnia nic się nie zmieni. No i pojechaliśmy w sobotę do bielańskiego szpitala. A tam lekarz mówi że badania krwi mu się nie bardzo podobają i nas zostawiają. Oczywiście pobrania krwi , mocz i skierowania na szereg badań.
Jeśli chodzi o krew to miała za mało białych krwinek i za wysoki poziom jednego z enzymów wątrobowych.
w niedzielę dostała wysypki temperatury też już nie miała więc temat gorączki był wyjaśniony- trzydniówka tylko trwająca nieco dłużej.
Dodatkowo okazało się że przez ostatni miesiąc nie przybrała na wadze i chcieli sprawdzić o co chodzi.
Robili jej echo serca, rtg klatki piersiowej, usg brzucha i przezciemiączkowe- wszystko ok.
Ja musiałam ważyć ją przed i po karmieniu żeby zobaczyć ile wypija.Stwierdzili że za mało i muszę dokarmiać. Oczywiście mała zupełnie nie miała na to ochoty.
Wyniki morfologi się poprawiły więc to wirus miał wpływ na tamte złe wyniki. Muszę powtórzyć za tydzień czy jest ok.
Sumując byłam 5 dni dobrze że ją przebadali, ja trochę się uspokoiłam ale to chyba tak trzymali żeby kasa z nfz-tu leciała. A to że musi jeść więcej i kaloryczniejsze rzeczy to ja wiem tylko moja córka ma inne zdanie:-)
Najlepsze że lekarz zalecił 5 porcji mleka po 180 ml.na dobę

plus pierś i obiady deserki.
Zobaczymy. Muszę pracować nad jej niejedzeniem i już i kontrolować wagę.
A z tą wagą to mogło być tak że praybrała tylko przez tą gorączkę i osłabienie trochę spadło a poza tym trochę nowych zdolności nabyła przez ostatni miesiąc więc energię traciła.
No już nie zanudzam. Muszę trochę poprasować ale jeszcze wpadnę. Troszkę się stęskniłam:-) BB uzależnia:-)