reklama

Menu naszych dzieci :)

reklama
Medeuska a czy Ty lekko nie przesadzasz z tym jedzeniem?

Nie będziesz dawac do 3 roku życia, a potem to co, dziecko może zacząć niezdrowo jeść... sorki, ale dla mnie to coś nie tak...

A ja uważam, że można dac dziecku zjeśc wszystko, tylko z umiarem i jedzenie nie moze być jednolite... tzn, żeby np tylko chipsy nie były podstawowym daniem, to samo jest z owocami czy warzywami, nie tylko to powiniem jeść człowiek, ważne są tez mięsa, białko...

A własnie rzeczy zakazane smakują najbardziej... Ja wolę sama raz na miesiąc kupić paczkę chipsów, niż żeby potem Kuba jak pójdzie do szkoły jadł tylko chipsy...i to po kryjomu, bo mama zabrania...
Młody dostaje słodycze, ale oprócz tego zjada równiez owoce i warzywa, produkty mleczne, bardzo je lubi...

A jogurt? Ostatnio oglądałam w tv program z pediatrą dziecięcym, wypowiadał się nt. nowego schematu żywienia... i właśnie już w 7 m-cu życia można podać dziecku jeden posiłek na mleku krowim, właśnie np jogurt...

Catedra ja się podpisuję pod tym co napisałaś... nie będę już cytować :-) jestes WIELKA!!!

Wprowadziąłm gluten do diety Majci, daję już tydzien i jest wszystko okej, nie potrzebnie się martwiłam na zapas tymi "glutENami"
 
Ostatnia edycja:
elisabeth ale zależy jaki jogurt- ok jeśli nie ma w nim konserwantów i innych stucznych świństw...

ado 3 roku żucia to chodziło mi raczej o to, że nie bede dawać nic wlasnie co jest napchane truciznami typu np ten jogurt z samymi barwnikami i nnymi Eblabla, których jest więcej niz tego mleka krowiego...


wiem że troche przesadziłam w opisem, bo ja na przykład nie daje i nie bede dawac maksowi poruktów eko tak jak petinka bo mnie poprostu na nie nie stać.... ale np bede czesto dawac warzywa owoce i raz na ruski rok wlasnie tak jak mówisz słodycze- ale na pewno nie pozwole mu mając 1,5 roku jeść

poza tym nie wiem czy zauważyłaś ta pierwsza czesc posta była troche presadzona z minkami------>:-D

chodziło mi o to że nie bede go na pewno karmic sztucznymi barwnikami, mnóstwem cukru itp.... bo głównie z tego składaja sie desery, jogurty dla dzieci powyzej 3go roku życia.
wiadomo raz na jakis czas nic mu sie nie stanie jak to zje, ale na pewno nie bede go tym nakrarmiać. W koncu nie od parady jest napisane na tych produktach, że są przeznaczone dla dzieci powyzej 3 roku życia.

Jogurciki są ok. MNawet sa specjalne dla dzieci powyzej 6 mca życia.

Co do jedzenia maksa, ja jakos nie przestrzegam za bardzo zasad higieny, nie czytam etykiet ani nie rozdzielałam produktów- dawałam po prostu obiadki i deserki i nie odczekiwałam czy coś mu sie bedzie działo- nie jestem do przesady ostrożna, ale nie bede ryzykować tak np. żeby dac maksowi teraz cytrynę czy jogurt a chleb to już wogóle:eek:.... tymbardziej, że ja mam alergie.. no moe nie na jedzenie, bardziej nabytą, na pyłki, ale wolę nie ryzykować słuchać ludzi którzy lepiej ode mnie znają się na rzeczy i radzą nie dawać do pewnego okresu alergizujących produktów( a najbardziej alergenne są cytrusy i owoce egzotyczne).

Ot;-)
 
O i teraz brzmi to dla mnie zupełnie inaczej...:-);-)

Bo wiecie, deklaracje typu... nie będe dawać tego, czy tego... nie wystarczą, to Wy nie możecie jeśc przy dziecku tych rzeczy, bo np jedząc czekoladę, jak maluch wyciągnie po nią rekę, to co powiesz, że to jest ble...? to po sam/a jesz... wiecie o co mi chodzi...

Duzo naszych postanowień weryfikują same dzieci... zobaczcie ile z nas mówiło, że nie będzie dawać smoka, a ile daje bądź dawało... Tak samo jest z jedzeniem... dzieci też mają swoje gusty... Zobaczycie ile z nas będzie dawało dzieciom te "okropne" parówki... dzieci je po prostu lubią i już... chodzi o to, żeby kupić te jak najmniejszą zawartością konserwantów czy tłuszczu...
Pisze to, bo wiem jakie ja deklaracje składałam jak Kuba się urodził... :-D:-D:-Dojjj, też dużo sobie obiecywałam...
 
Elis ma racje:tak: mama nie da czekolady, to da babcia, ciocia czy kolega z podwórka;-) nie da się tego opanować uwierzcie doświadczonym mamą;-):cool2: ja też chciałam by moja córcia nie oglądała tv ale uwierzcie, że to nie możliwe:szok: ale nie pozwalam na tv w pokoju dziewczyn:wściekła/y: najgorsze co może być to bajki non stop:angry:

u nas nie ma marudzenia z jedzenie:tak: wcinamy słoiczki jak leci:tak: owoce ucieram sama:tak: tak za miesiąc planuję sama gotować obiadki na cały tydzień i mrozisz:tak: Gemelo jak gotujesz chłopcom? na cały tydzień? czy częściej? Moja mama padła jak powiedziałam jej, że zamierzam mrozić:szok:
 
Roksi, wszystko zależy od tego co sobie wymyślam na obiad dla reszty domowników. W zamrażarce mam pomrożone składniki na mniej więcej tydzień do dwóch, jakbym chciała im dawać tylko to, ale na przykład dzisiaj robiłam na życzenie Wiki pomidorówkę, więc chłopcy też ją zjedli. Oczywiście oni jedli bez soli i śmietany, ale jedli;-) Jak piekę jakieś mięso (np. indyka) to też nie rozmrażam tych gotowych. A że zazwyczaj piekę z warzywami w maśle, to potem tylko im rozdrabniam razem z ryżem. Mrożone gotowce mogą do 3 miesięcy spokojnie leżeć w zamrażalniku. Dłużej nie radzę choćby ze względów zapachowych ;-) Poza tym moi chłopcy zaczynają już jeść trochę mniej papkowate jedzenie.
 
petinka sorry chodziło mi o sylviette:tak::-)

catedra
to dobrze:-D

elis.. ja własnie wprowadzam teraz jeszce poki maks jest malutki i jescze nie rozumie że słodycze sa tylko w niedziele- patrykowi trohe to niepasuje, bo wczesniej to wpieprzał kilogramami słodkie dziennie- co popadnie calymi dniami tu batonik tu czekolada tu 7days tu coś tam heheh a jak juz brfaklo slodkiego to kogel mogel sobie robił:rofl:..... oczywiście jak mowilam ze to żle... to ocywiście M stwierdził, że mu żałuje, bo to nie moje dziecko:eek: więc juz potem przestalam sie interesować tym co je, bo w koncu to nie moje dziecko to nie bede sie martwic jego zdrowiem, dkoro mam za to obrywać:eek: ale teraz powiedziałam, że słodycze tylko w niedziele albo czasem jak mu cos kupie od parady, to przez miesiąc codziennie wypytywal, czy jest coś słodkiego, az w kooooooooncu mu przeszło po moim darciu się, że mówiłam o tym, ze w niedziele:rofl:

wlasnie chce uniknąć takich sytuacji że maks beie chcial czekolade, batonika czy chipsy "bo patryk je"... bo tak naprawde to jedynym pożyweniem Maksa w tym wypadku musiałyby być słodycze:eek::rofl2::rofl2::rofl2:
 
Ostatnia edycja:
Medeuska to bardzo mądrze zrobiłas z Patrykiem, w sumie to mi coś Twoja wypowiedź uświadomiła... że ja też mam starsze dziecko, które też zjada słodycze, oczywiście pod moją kontrolą... muszę nad tym pomysleć...

Roksi ja tez mroziłam jedzenie... ale do czasu... robiłąm tak, że gotowałam jakieś danie, miksowałam i wkładałam do słoiczków, potem to do zamrażarki... tylko jak odmroziłam, to po odlaniu wody zostawało tylko pół słoiczka... a to było za mało dla Majci. Teraz przygotowuję zupke, miksuję, mam na dany dzień a resztę wlewam do dwóch słoiczków, wstawiam do lodówki i mam na dwa dni... Fakt wygodniej jest zrobic na tydzień, ale tak jak Gemelo, mrozić oddzielnie produkty to mi się nie chce:zawstydzona/y:
 
reklama
Medeuska bardzo dobrze że chcesz nauczyć Patryka troche zdrowszego jedzenia bo Maks na pewno będzie chciał jeść to samo.:tak:

Gemelo, Elisabeth, Roksi podziwiam Was za to gotowanie,:tak: ja mam dwie lewe ręce. :baffled:

Dziś dałam małej troche ziemniaka z obiadu to aż mi ręke przyciągała do buzi :szok: i jeszcze wczoraj dałam jej nowy słoiczek z Hippa kasza manna z biszkopcikami, smakowało jej bardzo. :laugh2:Słoiczek jest duży to nam na 3 dni wystarczy, następnie podejme próbe z zupką jarzynową. :confused2:

Amelkowa mam nadzieje że do logopedy nie będe musiała chodzić i jak pisze Gemelo i Petinka mała załapie sama połykanie. W sumie to ma dopiero lekko ponad 5 miesięcy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry