reklama

Nasze porody - relacje

reklama

Paulineczka_

mamy lutowe '08
Dołączył(a)
16 Styczeń 2008
Postów
595
Rozwiązania
0
No a gdzie reszta opisów???? Ja zaraz ide rodzić i chętnie bym sobie poczytała co mnie czeka.:-p:tak:
 

Zytka

Mamma...
Dołączył(a)
9 Listopad 2007
Postów
435
Miasto
Łódź
Rozwiązania
0
No to może wreszcie ja opiszę ten cudowny dzień :)
A więc 5 lutego rano o 6 wstałam jak zwykle na kolejne siusiu,bez żadnych bóli, po pieknie przespanej nocce :) Zaczęłam siusiać na różowo i to mnie troszkę zastanowiło. Mąż oczywiście spał,a ja nie robiłam jeszcze paniki :) Ale zaraz potem zaczął mnie boleć brzuch, tak jak na miesiączkę.Ciągle byłam pewna,że to fałszywy alarm, może jakieś skurcze przepowiadające... Wysłałam M do pracy, ale po godzinie juz do niego dzwoniłam,że skurcze mam co 5 minut! O 9 był z powrotem w domu, a ja juz gotowa do szpitala z zegarkiem w ręku i co 3 minuty zwalał mnie skurcz na kolana (Agawa miała rację,że to boli 1000 razy mocniej niż na miesiączkę :)) O 10 leżałam na fotelu na Izbie Przyjęć z rozwarciem na 4 cm. Po dopełnieniu wszelakich formalności na Izbie trafiłam na Porodówkę pod KTG.Przyszedł mój lekarz, zbadał mnie i powiedział,że jak dobrze pójdzie to do południa urodzę :) rozwarcie było na 7 cm. Ponieważ wody nie odeszły położna przebiła mi pęcherz i się zaczęło!! Jeden wielki skurcz, już nie byłam w stanie mierzyć co ile występuje, miałam wrażenie, że trwa ciągle!! Nie zdążyli nawet zrobić mi lewatywy, 5 partych skurczy i Marcyśka była już z nami :) Boże co za ulga i szczęście niesamowite!! Urodziła się dokładnie o 12 w południe :) Zaraz została położona na mój brzuch, gdzie leżała sobie 40 minut.:) W tym czasie zostałam zszyta i opatrzona. Potem jeszcze 3 godziny pobyliśmy sobie we trójkę na porodówce i nacieszaliśmy się naszym skarbem :) M cały czas był ze mną i dziś ciszę się,że podjęliśmy taką decyzję o wspólnym porodzie. Sama jego obecność bardzo mi pomogła,a i on jest szczęśliwy że uczestniczył od samego początku w tym naszym małym- wielkim cudzie jakim było urodzenie naszej córeczki :)
 

Paulineczka_

mamy lutowe '08
Dołączył(a)
16 Styczeń 2008
Postów
595
Rozwiązania
0
Zytka- ja tez chce taki poród!!!!!!! To twoj pierwszy byl, prawda?? Mnie wszyscy strasza, ze pierwszy moze trwac strasznie dlugo.:baffled:
 

Gosia 78

Mamy lutowe'08
Dołączył(a)
4 Sierpień 2007
Postów
550
Miasto
Mirosławiec
Rozwiązania
0
Zytka - zazdroszczę Ci takiego szybkiego porodu, przynajmniej nie będziesz mieć złych wspomnień. Ja przy drugim musialam się sporo namęczyć, raczej po raz ostatni...
 

kropecka

Majowa mama 2006; Mamy lutowe'08
Dołączył(a)
1 Październik 2005
Postów
3 970
Miasto
Łódź
Rozwiązania
0
też zazdroszczę :) i u mnie też już raczej po raz ostatni się męczyłam :)
 

Ika_s

Maruda Mamy lutowe'08
Dołączył(a)
17 Luty 2007
Postów
680
Rozwiązania
0
Żałuję, że narazie nie mogę opisać swojego porodu, ale leżałam już na porodówce obok rodzącej kobiety.
Przywieźli ją na porodówkę ok. jedenastej w dzień z 4cm rozwarciem. Rodziła pierwsze dziecko niespodziewanie po podaniu oksytocyny i jeszcze przed terminem. Nie wyobrażałam sobie nawet, że to są takie emocje. Dostała znieczulenie i wszystko wyglądało prawie tak, jak opisujecie - tylko, że ja wyłam na łóżku obok, bo mnie leciała kroplówa z oksytocyną i nie pojawił się żaden skurcz. Już wiedziałam, że nie urodzę. Jej córeczka przyszła na świat po dosłownie 2-3 skurczach partych. Położna popatrzyła na zegarek i powiedziała: " za pięć dwunasta - Dziewczynka". Było dokładnie za 3 minuty, ale chyba zaokrąglają. Dziewczyna rodziła i dzwoniła do męża, który niestety nie dojechał, bo nie zdążył. Położna zawinęła dziecko w kołderkę i nosiła po sali mówiąc do dziewczynki: "Bidusia- tatuś Ci nie dojechał, Mamusia nie ma ubranka, boi się Ciebie - będziemy czekać na panią doktor teraz". Dziewczyna leżała na patologii, więc dla Niuni rzeczywiście absolutnie nic nie miała. Urodziła z zaskoczenia prawie. Była w takim szoku, że przez kilka minut zachęcali ją, żeby wzięła córeczkę do siebie. Udało się w końcu, ale płakała i nie chciała. Strasznie wystraszyła na początku Dziecko i jej w końcu zabrali Małą. Dopiero jak doszła do siebie po tym wszystkim, całym szyciu itd. to ją dostała i już było dobrze. Pani doktor kilka razy podchodziła z tym noworodkiem na ręku do mnie i zwiększała mi te dawki oksytocyny. Wyłam z żalu i tych emocji i czułam, że gdyby mi tylko położyła tą Małą, to bym ją przytuliła. Niestety potem zabrali mnie na patologię, a szczęśliwa Mama Natalki (tak dostała na imię Dziewczynka) pewnie doczekały się tatusia, ubranek i całej tej rodzinnej sielanki.
Tylko ja to mam wszystko teraz przed oczami i nie wiem czy było mi to teraz potrzebne. Bardzo mnie to emocjonalnie rozbiło i wystraszyło.
 

majako

Mama Juleczki 23/09/2007
Dołączył(a)
7 Marzec 2006
Postów
2 405
Miasto
Gru
Rozwiązania
0
Ikuś, no co Ty... nie martw się... jeszcze troszkę :-)

a my się właśnie zastanawiałyśmy, co u Ciebie :tak::tak::tak:
 

agawa1

Marcowa mama '06 Mamy lutowe'08
Dołączył(a)
12 Sierpień 2005
Postów
1 865
Rozwiązania
0
ok to pora na mnie :)

Jak wiecie to myslałam, że odeszły mi wody. zadzwoniłam do gina a ten kazał mi jechać do szpitala.NO to pojechhałam. Okazało się ze to nie wody!!!Ujście na 1,5 otwarte i tyle.Na pewnoto nie był mocz!!! Więc co?? Zostawili mnie na obserwację podłączyli to KTG wychodziły skurcze na 70-80 ale ja ich nie czułam!!!No nic miałam czekać 3 dni na obserwacji.Wieczorem poszłam do wc coś ze mnie gluchnęło, potem jak wracałam do pokoju to zaczęło się ze mnie lać ciurkiem - woda. Zgłosiłam pielęgniarce ta przekazała lekarzom. Ci mnie zbadali ujście bez zmian, wody zachhowane, to coś to był CZOP ŚLUZOWY - może być wodnisty i jest go bardzo dużo stwierdzili. No to ok. Czekać mam. W nocy około 12 ide do wc a tu krew - to po badaniu więc czekam nadal. ! w nocy dostaje skurczy co 10 minut- regularne ale w dole brzucha!! Zgłaszam pielęgniarce -eeeeeee takie coś to nie musi się cały brzuchh stawiać. I musi pani czuć od góry. No to ok. W nocy mam regularne skurcze , śpie miedzy nimi. Rano godzina 5 już nie wytrzymuje - skurcze co 3 minuty zgłaszam jeszcze raz. Podpinaja mi KTG. Skurczy brak - nie piszą się a ja je czuje!!!! Godzina 6 rano badają mnie bo nalegam by to zrobili. Oooooooooo ujście na 5 cm otwarte, prawie 6 no to na porodówkę!!!! Dzownie po M bo chce rodzinny. M przyjeżdża.Ja się przygotowywuje do "operacji". WLEW I TE SPRAWY :-). Idziemy na rodzinny. Godzina 8:30 ujście otwarte na 7 no to teraz z górki:-)Godzina 9 - ja już prawie nie mam skurczy!!! 10:15 Podejmują decyzje o oksytocynie. Zapodają mi ją o godzinie 10:30.W badaniu okazuje się że coś jest co nie pozwala na zejście główki do kanału. Zaczynam miec parte!!! Nie wolno mi przeć bo macica mi popęka!!! NAdal parte, w badaniu bez zmian dostaje więc zaszczyk w 4 litery rozkurczowy - nie działa!!! 11:45 odchhodzą mi wody - w badaniu bez zmian. 12 godzina błagam o cesarkę!!! Położne prubują inaczej każą mi przeć. Na skurczu wkłądają łapy i rozciągają to coś. Głowa przechhodzi przez to coś. Mogę rodzić. Jest strasznie dużo ludzi przy mnie łącznie z M. Miłek przychodzi na świat o godzinie 12:30 :-). mam 3 szwy. pekła tylko śluzuwka:-) szwy wewnątrz. Mogę siedzieć na dupie. Miłek jest cudowny a ja szczęśliwa że mam to już za sobą.:-)
 
reklama

lileczka

Mamy lutowe'08
Dołączył(a)
3 Lipiec 2007
Postów
369
Rozwiązania
0
No AGAWA to sie nameczylas:no: A to drugie dziecko !!!!!!! Chyba juz sie boje:baffled:
GRATULUJE JESZCZE RAZ!!!!!
 

Nowe wątki

reklama

Konkursy i testy

Konkurs

Zbudujmy coś razem. Konkurs z Alexandrem

Zgłoszenia przyjmujemy do 27/05/2019

Test

Przetestuj kołdrę obciążeniową Senso-Rex™

Zgłoszenia przyjmujemy do 26/05/2019

Konkurs

Sport&Fun. Konkurs z Alexandrem

Zgłoszenia przyjmujemy do 27/05/2019

Konkurs

Zagrajmy w coś! Konkurs z Alexandrem

Zgłoszenia przyjmujemy do 27/05/2019

Nowe pytania

Do góry