Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.




W ksiazeczce mam napisane, ze I okres trwal prawie 4 godziny, a II - 30 minut, ale w rzeczywistosci bolesna czesc trwala niecale 2 godziny.


.
Najbardziej przerażające było to, że były od kopa co 5 minut!!
No i siedze licze… co 5, co 3 co 4 minuty i modle się żeby mi przeszło, że mi się tylko to śni… ale dupa, brzuch bolał już tak zesie położyc nie mogłam. I taka wystrachana Se myśle że mnie wszyscy zabiją i będzie „a nie mówiłam/em. Więc budze B i mówie że się zaczęło, na co ten „aha wiedziałem, trzeba dzwonnic po twoich rodziców” po czym zasnął hahahah.
No ale obudziłam go -to było około 8 rano nie wiedzieć czemu, ale dostaliśmy takiej głupawki że szkoda gadac.... No i zadzwoniłam w koncu do mamy, a ta się zaczela śmiac…
to Se myśle chyba ją porabało, ja już ledwo leże a ta że to małe skurcze!!
Położna zbadała, zrobiła ten słynny masażyk szyjki i stwierdziła że rozwarcie dopiero na 1 paluszek… mowi ze może jeszcze do domu mnie odeślą zależy od lekarza. No ale władowałam się na fotel i zanim lekarka do mnie doszła to mi krew poleciała. No to siup od kopa na sale porodową… B odesłali do domu bo to jeszcze potrwa, wiec mialam napisac sms kiedy ma przyjść. No i siedziałam sobie w tym boxie porodowym sama, dali mi piłke sako bo na krzesle nie pozwolili no to sobie sioedzialam i syczałam co 4 minuty. Co jakis czas KTG i masaże szyjki. Postępowało nawet dość szybko podobno bo ok. 15 mialam już rozwarcie na 2 palce. Zadzwoniłam do B żeby przyszedł bo miedzy skurczami się nudze strasznie. No i przyszedł ok. 15,30 a ja już z bólu się wiłam. Ok. 17 rozwarcie już na 3 palce a ja gryzłam fotel na skurczach!!! Poprosiłam o zastrzyk przeciwbólowy, dali w dupsko i ***** z tego było bo nic nie uśmierzyło, a tylko zatrzymało akcje!!!
Potem dwukrotnie bylam na 30 minutowych sesjach pod prysznicem. Wtedy to już darłam gębe jak cholera i myślałam że wyrwe poręcz pod prysznicem!! Po malu czułam że odpływam, podobno oczy wywalałam do góry, po prostu już traciłam świadomość… B dzielnie wspierał i liczył skurcze bo ja już nie byłam w stanie…nawet mnie wkurzał bo mówił "o zaraz Ci sie skurcz zacznie"
tak sie przejął swoją rolą
a ja darłam się i klnęlam z bólu. B poszedł do położnej spytac o ZZO i ile trzeba by zapłacić, na coi ta „niech Agata mocno krzyczy jak przyjdzie lekarka ją zbadać, to dadzą jej ZZO za darmo, tylko musi być ją słychać” –Kochana kobieta!

Przyszła lekarka na masażyk, akcja oczywiście stanęła w miejscu, ja się dre, a ta cisza o ZZO no i poszła
. A ja na tej piłce przy łóżku myślałam że powyrywam uchwyty z łóżka (łokcie miałam od tego pozdzierane jeszcze przez 2 tyg po porodzie) Miedzy skurczami normalnie mi głowa opadała na łóżko ze zmęczenia i niewyspania. Ból jak dla mnie nie do przejścia, normalnie krzyczałam (w sumie wcale nie tak głośno)i klnęlam. Miedzy skurczami płakałam że już nie dam rady dłużej, że zaraz umre, trzęsłam się cała jak bym miala konwulsje z zimna i przemęczenia. Płakałam i mówiłam że zaraz umre, błagając B żeby mi pomógł…
Przyszła lekarka i B ją zagadał o ZZO, na co ta „no niema problemu, my możemy dać ZZO ale to Pani Agata musiała by wyrazić taką ochote na zzo” „ a w sumie to akcja się zatrzymała u Pani więc to na pewno jeszcze potrwa dość długo” od razu mi wróciły chęci do życia!!! No ale okzalo sie że to tak szybko się nie uda bo nie mam badania na krzepliwość zrobionego… wiec pobrali krew, podłączyli kroplówke nawadniającą, podali mi tlen do oddychania bo widzieli ze odpływam i kazali wytrzymac do momentu az krew zbadają. Miedzy czasie przebili mi na skurczu pęcherz płodowy, woody aż trysnęły zemnie
.
a ona to będzie problem, bo główka napiera na pęcherz i może się nie udac wysikac, a wtedy cewnik…
ze dojde przeciez ruszam i zginam nogi
. Usiadłam, wstałam (po moich bokach położna i lekarz) zrobiłam jednego kroka i mówie spoko

, chodze wiec jest Oki.
Zrobiłam drugiego kroka i……………. zaliczyłam glebe…

Złapali mnie w ostatniej chwili bo bym gębą zaryła o podłoge (updałam na kolana i już leciałam na twarz) Normalnie się kolana podemna ugięły i bezwładnie upadłam. Zaczęłam się śmiac jak debilka, a położna normalnie wystraszona jak niewiem co hahaha.
Wiec kazali mi się wysikać do basenu. Kucnęłam, cisne, cisne a tu dupa, nic nie czuje… No ale costam podobno się wysikałam. Wstałam, lekarz i położna mnie pod ręce i prowadzili mnie do łóżka bo już praktycznie wiłam nogami po ziemi… kazali leżec.