MamaAntosia
Antosiowo-Alutkowa :)
Rozchachałyście mnie laseczki

.
A na Mariolkę w czerwonych kabaretkach też bym miała ochotę




.A na Mariolkę w czerwonych kabaretkach też bym miała ochotę



Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.


.







... Antosiowa, ale pamiętaj, że jakby co ... to ja byłam pierwszaRozchachałyście mnie laseczki.
A na Mariolkę w czerwonych kabaretkach też bym miała ochotę![]()


;-)Zadowolę się resztkami;-)... Antosiowa, ale pamiętaj, że jakby co ... to ja byłam pierwsza;-)

) postanowiłam urodzić w tym samym miesiącu co Wy - moje Kochane
;-)
. 
.
. W noc przed porodem nie mogliśmy oboje w ogóle spać, zdając sobie sprawę z tego, że od jutra już na zawsze zmieni się całe nasze życie :-). 
.
i nie wiedząc jak wygląda pobyt męża przy porodzie w naszej klinice ... jeszcze w samochodzie tłumaczyłam mu, że nie ma problemu ... ja zrozumię, jeśli nie będzie chciał być przy mnie, ale że pewnie to nic strasznego, bo będzie widział tylko moją głowę ... i płachtę, za którą będzie rozgrywać się finałowa akcja
, a potem to już pokażą mu dzidziusia i tyle. Na to mój kochany z pełną swobodą, zapewnił mnie, że przecież już dawno zadeklarował się do pobytu ze mną podczas porodu, a on decyzji nie zmienia, więc wszystko zostało zaplanowane
.
. Okazało się, że obie przyjechałyśmy do porodu na tą samą godzinę, ale że ona przyjechała wcześniej to będzie rodziła najpierw ... niestety zapomniała kartę ciąży i znowu lekarze zmienili decyzję, że to właśnie ja idę jako pierwsza "pod nóż" ;-).
, a Sebastianowi wręczono zielony garniturek ... po chwili byliśmy gotowi do rodzenia. Pielęgniarka zaprowadziła mnie na salę operacyjną, na której anestezjolog "na wesoło"
zaaplikował mi znieczulenie podpajęczynówkowe ... za chwilkę zaczęło mi się robić niedobrze i straaaaasznie słabo... na co podano mi dodatkową dawkę czegoś tam ... chyba efedryny ... ale ja jak padłam na to łóżko z głową zwróconą w stronę anestezjologa, tak leżałam nie mając mocy odwrócić jej w drugą stronę, aby zobaczyć męża
. Potem czułam, że szarpią jakoś dziwnie dół mojego brzucha i za moment usłyszałam: "Jest ... chłopiec" .... pomyślałam sobie, że przecież ja dobrze wiem, że chłopiec i wcale nie muszą mi tego mówić :dull: ... no ale zaraz zobaczyłam plecki i malusią pupusię mojego dzieciątka i poczułam się straaaasznie przeszczęśliwa 

... ten właśnie widok zapamiętam pewnie do końca życia, bo choć chwilkę później anestezjolog podał mi Mateuszka, abym go ucałowała ... to jego dziubek pamiętam już tylko jak przez mgłę. Tak więc o 8.45 przyszedł na świat nasz synek i otrzymał 8 punktów w skali Apgar.
podczas jego opowieści, bo nie zdawałam sobie sprawy z wielu szczegółów ... ale widząc szczęście w jego oczach, gdy mówił, że było to niesamowite i cudne przeżycie szybko się uspokoiłam :-)
, nie zdecydował się tylko na przecięcie pępowiny, ale wcale mu się nie dziwię, sama nie wiem czy potrafiłabym to zrobić
.
