reklama

Nasze starsze dzieciaczki

reklama
Jejku Agata współczuję przeżyć... Swoją drogą ciekawe ile kobiet jednak posłuchało bądź co bądź renomowanego lekarza i ciekawe ile dzieci mniej jest przez to dzisiaj na świecie :wściekła/y: Jestem pewna, że to jeden i ten sam lekarz, też miałam usg na Czerniakowskiej otoczona wianuszkiem studentów :sorry:
Na pewno ten sam i obawiam się, że znajdzie się kilkoro aniołków w niebie, które przeszły przez gabinet na Czerniakowskiej. Choć żeby być uczciwą muszę przyznać, że jest dobrym diagnostą, tylko nie może zabawiać się w Boga i przesądzać o życiu bądź śmierci, bo do tego nie jest kompetentny. Mógł mi porostu powiedzieć że istnieje prawdopodobieństwo że dziecko nie przeżyje porodu, a on stwierdził fakt i się pomylił i odebrał mi nadzieje
 
Na pewno ten sam i obawiam się, że znajdzie się kilkoro aniołków w niebie, które przeszły przez gabinet na Czerniakowskiej. Choć żeby być uczciwą muszę przyznać, że jest dobrym diagnostą, tylko nie może zabawiać się w Boga i przesądzać o życiu bądź śmierci, bo do tego nie jest kompetentny. Mógł mi porostu powiedzieć że istnieje prawdopodobieństwo że dziecko nie przeżyje porodu, a on stwierdził fakt i się pomylił i odebrał mi nadzieje
zAgatko, i ja przeczytałam Twoją historię, wiele przeszłaś... niestety lekarze nie są w stanie przewidzieć wszystkiego i swoimi wyrokami potrafią odebrać nadzieję..

Kasiu Wawa, jesteś naprawdę wspaniałą mamą i bardzo dzielną!
 
zAgatko, i ja przeczytałam Twoją historię, wiele przeszłaś... niestety lekarze nie są w stanie przewidzieć wszystkiego i swoimi wyrokami potrafią odebrać nadzieję..

Kasiu Wawa, jesteś naprawdę wspaniałą mamą i bardzo dzielną!
oj potrafią, ale już nauczyłam sie dzielić to co do mnie mówią przez 5:-D:-D. A mówią od 7 lat:tak:
 
Mamusie... moze wy macie jakis pomysł:tak:

córa w poniedziałek konczy roczek...
od 1,5 tygodnia budzi sie w nocy z wielkim płaczem i ciezko ja uspokoic, jak sie w koncu uda uspokoic to trzeba przy niej siedziec nieraz nawet godzine:zawstydzona/y: Po czym wychodze ja albo mąż i jest znów wielki płacz:-(i tak w kółko, z reguły trwa to 3-4 godziny:zawstydzona/y: Juz padamy...

-Najpierw myslałam, ze moze brzusio ja boli, bo zaczeło sie gdy miała biegunke...
Biegunka przeszła, bezsennosc nie:-(
-pozniej ząbki... wiec dawałam jej Viburcol, zel, paracetamol, Nurofen... efekt ten san, a nawet gorszy, bo mała budzi sie juz o 23:zawstydzona/y:
- Moze jej ciepło... wiec spi juz rozebrana na maxa, daje jej pic w nocy to nie chce... a w pokoju ma raczej chłodno, bo jak przy niej siedzimy to marzniemy:-p

- No to teraz jedyne co mi przychodzi do głowy to lęk przed rozstaniem z nami:zawstydzona/y: Nigdy problemu nie było ze spaniem, spała od urodzenia w swoim pokoju i łozeczku:-( Prosze, pomózcie... jak z tego sie wydostac:-( Bo oboje z mężem puszczaja nam nerwy, a sił juz brak...:-(
 
Asiowo niestety mała Wami manipuluje. Widzi, że na jej płacz zaraz lecicie i się nią zajmujecie, to spryciula robi znowu to samo... Jak w nocy się obudzi to ja bym pić dała, jak nie chce to nie, przykryć, pogłaskać, dobranoc i wyjść, zacznie płakać, odczekać 5 min i to samo, znowu płacz, odczekać 10 min i to samo, potem 15, 20 min. Uzbroić się w cierpliwość, bo mała wie, że jej płacz na was działa i będzie to wykorzystywać. No i światła nie zapalać, w oczy małej nie patrzeć. U mnie ta metoda działa. Jedna, dwie noce nieprzespane, a mała się nauczy, że to już nie działa i będzie spała i dbajcie o rytuał wieczorny, kąpanie, ubieranie, już światła przygaszone, spokojny głos i mówienie, ze teraz wszyscy ida spać.
 
Nikki... no tak, ale to chyba nie o to chodzi...
Bo nie lecimy do małej odrazu:zawstydzona/y:Nieraz nawet 30 minut płacze... :-( Ona nie umie sie sama uspokoic niestety:-( Juz probowalismy tej metody i nic...
Mówie, sa momenty ze "dajemy jej sie wypłakac", no ale po 30 min jej płaczu nie da sie nie reagowac...:-(

Swiatła nie zapalamy w ogole, juz ja uczylismy spac w łozeczku wiec to przerabialismy pól reku temu:tak:a rytuały ma od urodzenia... kąpanko, jedzonko, buziaczek i spanko... nic sie nie zmieniło przez ten rok:tak:

Jakby to było takie proste to mała by znów ładnie spała...
 
Asiowo, ale mi nie chodzi o to, żeby dać się jej wypłakać, tylko, żeby chodzić do dziecka ze zwiększającymi się odstępami czasu i zawsze tylko dać pić i pogłaskać. Jak w końcu ulegacie i bierzecie na ręce, zostajecie z nią w pokoju, uspokajacie to ona nawet 2 godziny będzie płakać, żebyście przyszli, bo wie, że ten cel osiągnie. I nie chodzi mi o nie reagowanie na płacz, tylko o nie reagowanie w taki sposób, jakiego ona oczekuje.
A co do tego, że to nie jest proste, to wiem, bo najprościej jest iść do dziecka i nosić i uspokajać, tylko, że to droga do nikąd, do kolejnych nieprzespanych nocy i nerwów. Mój synek nigdy nie był noszony w nocy, a próbował nas wkręcać nie raz, zobaczył, że nie osiągnie celu i przestał próbować.
A jakby ją coś bolało, to w dzień też by marudziła, a z tego, co rozumiem, to jest wszystko ok.
 
reklama
ASIOWO hmm zastanawiam sie czy czasem nie ma twoja córcia tego co mój synek tzn.u nas to tak wygladało że przeważnie o tej samej godzinie budził sie np.o 2 w nocy z wielkim płaczem nic nie chciał ani pić ani przytulany byc nic a nic słowa nie pomagaly nic poprostu płakał i czasem w taki szał wchodził co jedyne pomagało w pewnej mierze że wzieliśmy go włączyliśmy telewizor i tak z nim siedzieliśmy aż zasnął i tak co noc było aż pewnej nocy budził się tylko do picia i teraz śpi i jedynie mleczko ale to wypije lub popije butelke potrzyma i śpi co to trwa minutke i śpimy sobie dale i przesypia suuuper:tak:a poprostu to samo mu mineło tak z 2 tygodnie tak robił i teraz już nie:confused:mówi się że to koszmary nocne i pewnie tak było bo był taki niespokojny:sorry2:co minie to waszej córeczce wystarczy troche cierpliwości wiem jest to ciężkie i nawet nerwy puszczają ale minie zobaczysz widocznie tak maja małe dzieci niektóre:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry