reklama

Nasze TEŚCIOWE "kochane".....

  • Starter tematu Starter tematu onka
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
a-niutek z tą kolejnością pytań przesadziłaś :-D hahaha poległam :-D właśnie tak sobie pomyślałam... jak moja przyszła teściowa dzwoni to pyta najpierw o Miśka, później o mnie... a w poniedziałek jedziemy po pieska... ciekawa jestem na które miejsce w "herarhii" wskoczy :eek: hahahahaha
 
reklama
a-niutek bo Ona tak jak moja jest uzależoniona od synka i po co ma rzyjechać do Ciebie jak Ciebie ma w głębokim powazaniu a tak synek wpadnie do NIej to pogadają bez osób trzecich. U mnie tak było i jest. Wieczne tajemnice o których musi pogadać z synkiem. I fakt najlepiej byłoby gdyby teście, którym trudno pogodzić się z odejściem syna/córki mieszkali jak najdalej od nich.Choć moja teściowa to pewnie by nie wyrobiła na kartę do dzwonienia bo i tak dzwoni do mojego bardzo często.
 
Oj jest ciężko uzależniona. W końcu po rozwodzie mieszkała tylko z M przez prawie 20 lat a faceta miała tylko na dochodne. I ciągle jej się wydaje, że Misiu ma 5 lat i potrzebuje cały czas mamusi i jej rad. Najgorsze jest, ze teraz kiedy mieszkamy odobno, ona cały czas chce, żeby M coś jej załatwiał, przywoził itp. Więc się zastanawiam po co jej ten facet, który teraz siedzi u niej codziennie i z którym się budują, skoro cały czas ma do M jakieś sprawy, np. "Misiu załatwisz mi drzewo do kominka", "Misiu przywieziesz mi płytki na działkę", "Misiu wymień mi żarówkę w lampce". A nawet jeszcze nie ma kominka:-)
 
tak czytam, czytam...i powiem tylko tyle... te wszystkie dowcipy o tesciowych chyba jednak maja racje bytu.....

ja rozumiem ze matki chca dla swoich dzieci jak najlepiej..ale czasami ich nadopiekunczosc jest przerazajaca...
ze swoja "tesciowa" tez mialam starcie, po ktorym prawie rok nawet dzien dobry sobie nie mowilysmy widzac sie przypadkiem... juz nie wspomne ze nie wiem z jakiego powodu strasznie Jego rodzice nie lubia moich i o jakichs wspolnych rodzinnych chwilach jak swieta czy cos nie ma mowy...
Ile sie juz wyplakalam przez to wszystko to moje... szkoda o tym pisac:no:
 
ehh... ten wątek powinien się nazywać "żale do całego świata łącznie z rodziną naszą i naszych M" do wszystkich mam obecnie pretensje.. chce mi sie wyć.. Misiek uważa, że wszystko wyolbrzymiam... nie wiem od czego zacząć... ale chyba najgłowniejszym powoedem jest to, że mamy okazję kupić za grosze mieszkanie od Misia siostry.. w mieszkaniu mieszka babcia i mieszkac bedzie do końca swych dni... twarda staruszka więc jeszcze pożyje, ale tak czy inaczej mieszkanie kupić chcemy bo taka okazja może się nigdy już nie trafić.. zaznaczyłam, że nie będę mieszkac z jego babcią NEVER niby zrozumiał (jego siostra sama z tamtąd UCIEKA bo z babcią niestety nie da się żyć... nie obchodzi jej kto jest prawnym własicielem i się strasnie rządzi i w dodatku wtrąca się w życie prywatne..) mieszkanie może być nasze, ale póki co mamy gdzie mieszkać a babcia niech sobie mieszka w nim ile chce... tylko, że zadzwoniła Miśka siostra i powiedziała, że jesteśmy dziwni, że nie chcemy się tam od razu wprowadzać, że tam byćmy mieli swoją kuchnie i łazienke itd... HELOŁ! nie swoją!!! tam się wciąż rządzi babcia... ale wkurza mnie własnie najbardziej to, że jego rodzina uważa, że jeden pokój (bo drugi ma babcia) WSPÓLNA poóki co łazienka i kuchnia, to i tak lepsze warunki niż jeden pokój, pokój dzienny wspólny, kuchnia i łazienka wspólna u mojej mamy... pytam czemu?!?!?! czemu u nich ma być lepiej niż u mnie????!!!:wściekła/y: Nienawidze dzisiaj ich wszystkich :-( na razie kombinujemy bo jego sis chce pieniądze do końca roku, bo kupuje mieszkanie do remontu i za pieniądze od nas chce remontować.. nie wiem jeszcze czy nam się uda dostać taki kredycik.. jak nie to będę błagać na kolanach mojego skąpego ojca... szkoda takiej okazji... wyremontowane mieszkanie za 1/4 ceny rynkowej... no żyć nie umierać...

a do tego jeszcze doszła sprzeczka, bo Misiek mi powiedział "Moja siostra uważa, że macierzyński powinien wystarczyć, a później kobieta powinna wrócić do pracy..." i w zaparte idzie chociaż wie że przecież nie ma kto się dzieckiem zająć.. :eek: bo u nas nie ma takiej opcji... na siłę mu dzisiaj wygłówkowałam, że może sobie wybić z głowy, że wrócę do pracy szybciej niż minimum rok a nawet 2... wkurza mnie, że jest taki podatny na zdanie rodziny... tak jakby oni wszyscy byli święci!!!
 
Eli fakt nazwa dobra :tak:
powodzonka w kombinowaniu kaski. Szczerze mówiąc to naturalne, że wolisz takie same warunki dzielić z mamą niż z babcią, która się wtrąca. A siostra jak chce to nie sama dalej z nią mieszka!
Co do wychowawczego powiedz Miśkowi, że owszem możesz wrócić do pracy, ale on będzie musiał wtedy zostac w domu z dzieckiem.
Ja w ten sposób powiedziałam do mojego męża - biedny tak się wystraszył, że stwierdził, że na dwa etaty może robić ale z dzidzią sam na sam pół dnia to się boi hehehe
Mieszkam w obcym mieście, spory kawałek od rodziców i nie mam z kim zostawiać tak malutkiego dzidziulka. Teściowa niby w tym samym domu, ale pracuje, poza tym za nerwowa - jeszcze by mi bobaska znerwicowała :rofl2:
Będę na wychowawczym aż dziecko skończy 2 latka, bo dopiero wtedy przyjmą je do przedszkola do oddziału żłobkowego.

vanilla witamy w gronie wyrodnych synowych!! :rofl2:
 
Nie było mnie troszkę, ale to co się stało wczoraj przeszło wszelkie granice. :no::no: Pomijam fakt że pokłóciłam się ostro z chłopakiem. Kłócąc sie z nim przez telefon słyszałam w tle jego matkę i babkę które zgodnie krzyczały "Rozłącz się!, Wyrzuć telefon!, Zmień numer!, Wariatka!" Byłam w ostrej histerii i nie mogłam się uspokoić na co one "Łukaszku odłóż teleon bo sie zdenerwujesz i nie będziesz mógł iść do pracy" :szok: Rozwaliło mnie to. To ja mogę się denerwować i doprowadzać do takiego stanu w ciąży, a on biedny synuś nie bo idzie do pracy i będzie miał zły humor. :szok: Normalnie ręce mi opadły. Na początku ciąży jego rodzina była niezwykle chętna do pomocy. A to że finansowo wspomagac będzie, a to że jego matka przyjmie nas do siebie... A teraz co? Teraz okazuje się że nagle mają problemy finansowe, a ja nie mogę się do nich wprowadzić bo dach przecieka. :baffled: Nie chę mi się wierzyć i nie wierze. :baffled: W każdym razie dzięki temu muszę zostać na przynajmniej jakiś rok z dzieckiem u siebie w pokoiku 7m. Bez chłopaka, bo moja szanowna babcia nie zgadza sie aby ktoś mieszkał w JEJ mieszkaniu. Z resztą nie robi mi to różnicy bo Łukasz baardzo mnie uraził, tym bardziej mieszając w naszą kłótnie rodziców. :crazy: Póki co jestem wściekła - już nie rozżalona ale wściekła. Bo dosyć mam płakania i histerii dla dobra Rysia. Jeśli się poczuje to pewnie będzie dniami siedział z dzieckiem i mną a na noce i tak chodzi do pracy. Zobaczymy z czasem.
Ale naprawdę to co wczoraj usłyszałam od jego matki mnie rozwaliło :no: Albo jeszcze że dosłownie ja i moja mama jesteśmy głupie że ja chcę klarmić przez rok a nawet dłużej piersią bo tak się nie da.:baffled: :szok::no: Co za kretynka! Kobiety czasem jak moga to jeszcze dłużej karmią. Ale nie, ona wie lepiej. Eh, to nawet dobrze z jednej strony że zostaję. Mam ogromne wsparcie mamy, a za rok wybieram się na studia i do pracy. Ubiegam sie też o mieszkanie komunalne. Jakoś damy radę Ryś sprawia że patrze na to optymistycznie :-)
 
reklama
Alex - najważniejsze, żeby patrzeć na wszystko pozytywnie, mimo tego, że nie jest łatwo! Trzymam kciuki za to, żebyś dostała to mieszkanko i jak piszesz dla dobra Rysia- główka do góry!!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry