reklama

Nasze TEŚCIOWE "kochane".....

  • Starter tematu Starter tematu onka
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
jagooodka... no niestety...ale witam...

alex... dobrze ze masz kochana mame... i usciskaj ja mocno za to, ze jest taka...
wiadomo ze latwo mowic komus "glowa do gory" kiedy stoii sie z boku i jest wylacznie obserwatorem.. ale nie martw sie.. wiekszosc z nas ma jakies klopoty i niestety musi sobie jakos radzic..a najwazniejsze jest to by nasze malenstwa byly zdrowe i kochane najmocniej na swiecie Takze nie daj sie tym balwanom!!!
 
reklama
Alex będzie dobrze... mu też byliśmy pewni, że jesteśmy skazani do końca życia na moją mamę, no chyba, ze wygramy w lotto... nie było najmniejszych szans, żebyśmy mogli chociaż marzyć, o jakichś niespodziewanych spadkach itp, a a tym czasem taka niespodzianka...
...kochana ja wiem, że ty wiesz, że można długo karmić.. i sama Ci powiem, ze córa mojego kuzyna miała 4 latka i na siłę ją oduczali... i wiem jak się wkurza to, że są na tym świecie takie wyśmiewacze jak twoja teściowa i ta babka... sama się wkurzam, jak ktoś goofno wie a się wymądrza... ale zaciśnij ząbki i ciśnij na przód.. młodziutkie jesteśmy i możemy jeszcze zawojowac świat! Twój Łukasz zmądrzeje... trochę go rozumiem.. jest zagubiony na pewno w tym wszystkim i szuka wsparcia w matce, a to, że ona go nie wspiera tylko buntuje to już nie jego wina.. faceci to wieczne maminsynki niestety... ale zobaczysz, że zmądrzeje.. tylko wasza sytuacja musi się troszke ustabilizować.. Rysio się urodzi, łukasz zobaczy, że dzidziuś nie gryzie i wcale nie rujnuje świata.. wręcz przeciwnie, wtedy wszystko jest łatwiejsze...

jagoooodka dokładnie mam tak samo... mama za młoda na zawodową babcię i niestety, ale jeszcze ma jakieś 15 lat do przepracowania.. a teściowa jest psychiczna i "kurwuje" na prawo i lewo i strasznie wybuchowa jest... a ja nie będę narażać dziecka na takie rozchisteryzowane wariatki.. poza tym fizycznie byłoby to nie możliwe bo dzieli nas jednak 70km i nie miałaby jak przyjeżdzać i zajmowac się dzieckiem... ja chcę karmić minimum rok-dwa... i też chcę dzidzie jaknajszybciej do przedszkola posłac czyli jak będzie mieć 2 latka... wtedy dopiero wrócę do pracy z czystym sumieniem... Wczoraj w chisterii powiedziałam Miśkowi "nie oczekuj, że porzucę własne dziecko!!!" hahahah tak dramatycznie to brzmi.. nawet dla mnie teraz... on mnie skrzyczał, żę 8h w pracy to nie porzucenie... ehh.. nawet gdybym miała taką mozliwość żeby ktoś zajął się dzieckiem to szkoda mi tych 8 h dziennie... nie chcę przegapić nic podczas tych 2 lat... pierwszych słów, kroczków... faceci tego nigdy nie zrozumieją... :baffled:
 
Ostatnia edycja:
eli88: Mój jak widać tez jest straszliwie podatny na zdanie rodziny. :baffled: Nie pojmuje że teraz ma swoja i czas zacząć podejmować decyzje samemu. Mój też z resztą jeszcze nie dawno porównywał mnie do konkubiny swojego ojca, że ona poszła do pracy szybko, że ona rodziła bez znieczulenia, że ona wie najlepiej. Teraz na szczęście mu to przeszło, bo juz nie miałam siły komentować Agaty (imie tej konkubiny) która chlała w ciąży i jej syn jest teraz opóźniony w rozwoju psychicznie i fizycznie i ma mnówstwo kłopotów ze zdrowiem, ona sama z resztą tonie w długach i kredytach, nigdy nie skończykla szkoły i od pięciu lat co roku ma nowy pomysł na biznes z którego nigdy nic nie wychodzi.:baffled: Więc co ja się mam do niej porównywać. Ja w ciąży jestem i jakoś szkoły nie żuciłam, choc jest mi ciężko. Do pracy dopiero max,za rok a może i później bo chcę być z dzieckiem, a później wiadomo "kariera w pracy" się rozwinie i będę musiała synka posłać do przedszkola więc póki co chce korzystac z czasu. Znieczulenie wezmę czy mu się to podoba czy nie. Płacic nie musi jak mu żal (:no::no:) ja mam na to pieniążki. A piersią zamierzam karmić rok na pewno! Dla siebie i dla synka. Przy okazji mądra mamusia mojego Łukasza sie przekona.
Ile my musimy miec dziewczyny cierpliwości i złotych nerwów. Ciąża, praca, niektóre jeszcze szkola, rodzina nasza, rodzina męża i sam mąż. Powinni nas na rękach nosić.
 
wiecie co...bo to zawsze jest tak, ze Jego rodzina jest cacy i najlepsza (mimo ze kurwuje co drugi dzien z jakiegos powodu), a nasza to ciagle to i tamto i wieczne wytykanie palcami ... ja juz sobie dalam spokoj...nie odzywam sie bo mi szkoda nerwow... a jak przychodzi co do czego to robie dobra mine, a i tak swoje pomysle...
 
.
Ile my musimy miec dziewczyny cierpliwości i złotych nerwów. Ciąża, praca, niektóre jeszcze szkola, rodzina nasza, rodzina męża i sam mąż. Powinni nas na rękach nosić.

dokladnie... u mnie w rodzinie jest mnostwo problemow... i czlowiek chcialby we wlasnym domu, przy wlasnym mezczyznie odpoczac psychicznie i fizycznie...ale gdzie tam... trzeba myslec o wszystkim i wszystkich dookola...:baffled:
 
jak tak opisujesz tą konkubinę to moja teściowa mi na myśl przychodzi... z tymi pomysłami na biznes :-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D hahahahahahhahahahahahahah myślałam, że pęknę ze śmiechu... jakiś miesiąc temu próbowała mnie namówić, żebym się ubezpieczyła z nimi grupowo w jej firmie... HELOŁ jakiej firmie się pytam :eek:a Misiek mi mówi.. mama założyła własną działalność jakieś pół roku temu...
oczywiście była już wtsedy mała sprzeczka, że ja oszukiwać nie będę.. rozchodziło sie o to, że niby miałam fikcyjnie zostac jej pracownikiem żeby móc się ubezpieczyć itd... jak dla mnie to jakaś porażka chodząca jest... figuruje jaki właścicielka firmy od pół roku... tak na prawdę firma żadna nie istnieje.. nie wiem o co kaman ale dla mnie to jest paranoja.. to jej się zaśmiałam w twarz i się pytam.. a czym ta niby FIRMA się zajmuje...? "jeszcze nie wiem ale jak już będe miała jakiś pomysł to wam powiem" Nie wiem jak to jest możliwe.. mama mi to jakoś wyjaśniała że możliwe jest, ale nie życzy jej by ktokolwiek ją prawdził... boże.. jak ja nienawidzę takej głupoty, naiwności, zakłamania i krętactwa
 
Jejku dziewczyny jak tak czytam te posty to uzmysławiam sobie że u mnie nie jest jeszcze tak źle....Teściowa teściową, dobrze że nie mieszkamy razem, moja rodzina tez wiele pozostawia do życzenia (grunt że mamy osobne wejścia) ale na szczęście mój M nie słucha nikogo ( hehe czasem nawet mnie :-D). Raz w tygodniu jak go zmuszę to pojedzie na kawę do mamy...Nawet jutro, kiedy obiecałam teściowej że farbnę jej włosy to mój M oznajmił, że jadę sama :baffled:
 
jej...zaczynam doceniać, ze "kochana mamusia" mojego męża jest na drugiej półkuli i widujemy się raz na rok - chociaż wtedy nadrabia z nawiązką.
Ale poradzę wam jedną rzecz. Kiedy słuchacie przemiłych rzeczy od teściówek stójcie ze spokojną kamienną twarzą, a po zakończeniu idiotycznych pouczeń lekko się uśmiechnijcie na znak, że coś tam wpadło do ucha i przemilczcie sprawę - zero odpowedzi, zero reakcji.
Jeśli mąż jest po stronie teściówki w domu powiedzcie spokojnie bez emocji, że wasze zdanie jest inne i jeśli mąż/chłopak chce żebyście zmieniły zdanie, to jesteście otwarte na wszelkie propozycje poparte konstruktywnymi argumentami.
Czasami okazuje się, że te zołze mają rację, ale najczęsciej trzeba twardo obstawiać na swoim. Tylko spokojnie.
Ja około 2 tygodnie postanowiłam być twarda - nic nie komentowałam - jednym uchem wpadało drugim wypadało. A takim starszym Paniom nudzi się monologowanie jeśli ktoś się do nich uśmiecha pod koniec przemówienia i nic nie komentuje.
Z facetem tak samo.
Jak zobaczą, że na podniesiony głos, idiotyczne zachowania i komenarze reaguje się spokojem to przestaną :) Z nimi jak z dziećmi- jak dzidzi zaczepia zwierzątko a to sie trzepocze bo mu nie dobrze to dzidzi cały czas będzike męczyć bo to ciekawe zaejęcie. Ale jak takzie dzidzci zobaaczy kilka razzy, że zwierzaczek sie nie rusza to mu sie znudzi i zajmie się czymś innym.
Wiem, że to trudne na początkiu. Ja przechodziłam horror ale opłaciło się...
Eli88 - bądź twarda!!! pokaż, że masz w d...e to co mówi te babsko. Że spływa to po Tobie. Że w Twoim życiu kierujesz się swoimi zasadami. Daj facetowi w kość. Nie pozwól mu by myślał, że jak jesteś w ciąży to czy tak czy siak wrócisz do niego z podkulonym ogonem. Po jakimś czasie zobaczysz, że jego mózg się przekoduje.
 
reklama
Tola bardzo dobry sposób. Ale podziwiam cię za opanowanie tej sztuki. Ja jestem za bardzo wybuchowa i wątpię, że przy kłótni z m będę zachowywała stoicki spokój....choć może warto się tego nauczyć :crazy:.:-)
A jeśli chodzi o teściową to tylko raz udało mi sie powiedzieć co myślę, zaraz przed ślubem i obraza była do zeszłego tygodnia. Dopiero teraz zaczyna się robić normalnie i tak jak "na początku" - aż miło. A tak to zazwyczaj słucham a w domu beczę :zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry