hey dziewczyny,
dawno mnie tu nie bylo i pewnie nikt mnie juz nie pamieta ale sie odzywam. Na wakacje mialam za duzo na glowie(praca,dyplom, przeprowadzka) stad ta przerwa ale ciagle was podczytywalam z silnym postanowieniem powrotu do staran w pazdzierniku i pazdziernikowego testowania. Mialo byc na koncu pazdziernika testowanie a wyszlo na poczatku bo podroz do meza jakims cudem zamiast jedynie przesunac mi @ o tydzien jak to zwykle bywalo przesunela mi owulacje i niespodziewanie @ wogole nie przyszla a pazdziernikowe testowanie okazalo sie pozytywne ;-))
Alek takim sposobem masz tu swiezy dowod na to ze nie zawsze znamy nasze najlepsze dni. Ja bylam pewna ze wrzesien to stracony miesiac bo przed wyjazdem mialam usg i doktor wyraznie wskazal na tzw. dobre dni, ktore przypadaly duzo wczesniej niz wyjazd a tu i tak wyszlo inaczej. Pewnie wogole bym nie zatestowala gdyby nie uwaga meza ze jet lag jakos dziwnie dlugo sie u mnie przeciaga tym razem. Wynik byl wiec naprawde totalnym zaskoczeniem.
Elzbietko dla ciebie szczegolne pozdrowienia i podziekowania za pamiec. Mam nadzieje, ze uda Ci sie poprawic wyniki i ze Twoje starania skoncza sie sukcesem. Jakos wierze ze nie zrezygnujesz i ze wszystko bedzie dobrze.
Przy okazji gratulacje dla wszystkich swiezutkich mam a szczegolnie dla dzisiejszej. Rusalko gratuluje.