Gratulacje wszystkich udanych wizyt, zdrowych dzieciaczków i zadowolonych mam:-)
Mam nadzieję, że już tak zostanie do sierpnia, kciuki za wszystkie kolejne wizyty!
Nic nie napisałam o mojej wczorajszej wizycie, a więc: maluch ma się dobrze, chociaż bardzo nieśmiały albo mało towarzyski (może to ta jego fińska połówka ;-)), waży około 400g, zasłaniał głowę rękami, więc musieliśmy robić dwa podejścia żeby sprawdzić mózg itp., wszystkie pomiary prawidłowe, rączki, nóżki, główka, serducho bije pięknie i równo, brzuszek też ok, a w nim pełny pęcherz :-)
Wczasie badania tak po około 15 minutach leżenia zrobiło mi się strasznie słabo,zawroty głowy, ciemno w oczach, potem światłowstręt, musiałam trochę posiedzieć, poźniej dokończyłam badanie leżąc na prawym boku. Chyba od tego naciskania na brzuch i leżenia na płaskim łóżku, trochę ciśnienie spadło. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, ale przez to zamieszanie mam jakiś niedosyt z tej całej wizyty, chyba muszę się wybrać jeszcze prywatnie. Całe szczęście, że mąż ze mną był to wszystko zapamiętał. Anyway, wystraszyłam się trochę, bo ja nigdy w życiu nie zemdlałam.