reklama

Nasze zwierzątkowo.

Tamten skacze na wszystkich i to paskudnie mało delikatnie. A ja lubie jak pies jednak jakieś minimum wpojone ma, sama zanim zdecydowałam się na psa, to zastanawiałam się przez rok, czytałam o wychowaniu, rozmawiałam z NORMALNYMI posiadaczami tej rasy itd. I nie było nawet opcji że pies zostanie pozostawiony sam sobie z wychowaniem ;-)

W ogóle z dużą częścią preparatów w sklepach zoologicznych to ściema jest. Najlepsze są często ciasteczka dla psów, dobre do kawy (skład jak ciasteczka ludzie, tylko cukru mniej). Z dużą ilością rzeczy jest tak że nie warto na nie wydawać, miałam taki przykład z np. matami do siusiania dla szczeniaków. W zoologicznym, paczka 10szt takich mat dla szczeniąt 60x60cm kosztowała prawie 30zł. Za paczkę podkładów higienicznych (to samo co maty do siusiania ;-)) w aptece dawałam 12zł, 60x90cm 10 szt.

Z suchymi karmami też niezła jazda jest, ale to raczej w drugą stronę ;)
 
reklama
to racja że róznie to jest z tymi preparatami u nas akurat zadział choć też wątpiłam ale np. nasz kot na koci mietkę nie reaguje za bardzo a kot koleżanki dostaje "szału" tak samo z drapakim kot używa go jak najbardziej ale fotele lubi bardziej :-)
 
Nom to się zgodzę że gadżetów dla zwierzaków jest porównywalnie do rzeczy dla dzieci :P wiekszość niepotrzebnych a za to jakich drogich...
Piszesz tu o suchych karmach :P a jeszcze gorzej jest z puszeczkami... Robiliśmy analizę chemiczną zapachu i składu takich różnych smakołyków. Po prostu jeden narkotyk dla zwierzaka... Zwłaszcza karmy dla kotów. Sama robiłam detoks kotu po takich puszkach bo wątroba na wyczerpaniu a kot w sumie nic innego nie jadł.
 
Nom to się zgodzę że gadżetów dla zwierzaków jest porównywalnie do rzeczy dla dzieci :P wiekszość niepotrzebnych a za to jakich drogich...
Piszesz tu o suchych karmach :P a jeszcze gorzej jest z puszeczkami... Robiliśmy analizę chemiczną zapachu i składu takich różnych smakołyków. Po prostu jeden narkotyk dla zwierzaka... Zwłaszcza karmy dla kotów. Sama robiłam detoks kotu po takich puszkach bo wątroba na wyczerpaniu a kot w sumie nic innego nie jadł.

Napiszesz coś więcej proszę?

Ogólnie z gotowymi karmami to jest tak że w marketach bedą w 99% jakieś syfy, ale z drugiej strony hiper mega drogie z zoologicznych sklepów tez potrafią być nie być takie super (np. royal canin).

Najlepiej w ogóle to jest chyba karmić domowym i surowym żarciem. Ale za to jaka wygoda z gotowymi :-D
 
Pierwsze co się rzuca w oczy to juz opakowania sa nasmarowane zapachami typu kocimiętki, ale często syntetyki to są... Więc kot często już zaczyna reagować na samo opakowanie (wiskasy chyba tak miały) i to samo w środku. Często jest tak że karma taka ma w sobie skład podobny do psiego żarcia. Czyli w sumie płacimy za większą ilość białka a mamy bardziej rozdrobnione pedigree. Musiałabym znaleźć te publikacje weterynaryjne :p to może coś mi się przypomni.
Ja się bardziej znam na hodowli gadów i gryzoni egzotycznych więc muszę się jeszcze tu doszkolić jesli chodzi o karmienie psaow i kotow :P
A własnie zgadza się że najlepiej karmić przygotowanym przez siebie ale nie zawsze ludzie wiedzą jak to przygotować (jednak tu proporcje są bardzo ważne):-p
 
ja sie specjalnie nie przygotowywalam na wziecie psa do domu, bo sie cale zycie wychowywalam z psami. Ale sie troche przewiozlam na tym ;-) Nasza miala byc "zwyklym polskim kundelkiem" a okazalo sie, ze ma 80% charakteru husky (jak ja potem ocenili specjalisci) i musialam sie sooooolidnie doksztalcac o huskich, wyslac niuske do psiej szkoly i wogole :-D Za to dla mojego meza pies to nowka, nigdy nie mial i uczyl sie od zera. Czasem to bylo zabawne, czasem musialam stosowac lopatologie :-) Za to teraz tak sie przyzwyczail, ze uwaza, ze nasza to normalny pies a kazdy inny jest "dziwny" i mi nie wierzy, ze jest odwrotnie :-D


My nasza przestawilismy na BARFa juz po miesiacu pobytu u nas. Przy okazji tez sie duuuuuuzo naczytalam o gotowych karmach - az wlos sie jezy na glowie. W takiej puszce bywa tylko 4% miesa, dodaja cukier, sztuczne polepszacze smaku. W sumie wiecej szkodliwych skladnikow jak odzywczych. A do tego dochodza jeszcze afery, np. w USA ze do puszek trafialo mieso z... uspionych psow i kotow (alarm podniesli tamtejsi weterynarze, bo nagle psy i koty karmione puszkami zaczely byc odporne na srodki usypiajace...), we Francji - szlam z oczyszczalni sciekow :growl:
 
No właśnie te cudowne Whiskasy i Pedigree to mają te 4% miesa, a mnie aż skreca ze złości jak widzę reklame w której "bruno robi zdrową kupkę". I maaasa soli i innych cudów.
A z drugiej strony jest chociażby royal canin, firma która jedzie tylko na popularności marki, a sama karma mocno przeciętna jest. Ale kosztuje 26zł za 0,5kg i ludzie sądzą że nie wiadomo jakim cudem karmią ;)
Jeśli o suchych mowa- jestem fanką Acany, jak już chyba pisałam. Cena o połowe niższa od royala i inny eukanub, jakość o połowę wyższa. A z takiej klasy mocno ekonomicznej, Misiek dostaje na przysmaki suchą karmę Butchers junior, odkryłam ją w realu, 32% wołowiny w cenie 4zł za 0,5kg.


Z tymi zapachami na puszkach nie spodziewałabym się, dlatego tak dopytuje.

A ja nie BARFuje na 100%. Karmię baardzo różnie, bo z taką popierdółką to ciężko zapewnić wszystko co niezbedne samym BARFem, zwłaszcza że żeby kupić nóżki drobiowe to pół miasta musiałam oblecieć, nie mówiąc już o innych przysmakach. Serducha wszelakie uwielbia ;) Ale tak jak pisałam, domowe, to co nie zaszkodzi, surowe dostaje, owoce warzywa i suchą karmę czasem.
No właśnie Misiek to mój pierwszy pies, ja ogólnie psów nie lubiłam, a yorków w szczególności. A teraz już wiem że te psy są cudowne tylko właściciele często nie po kolei w główce mają.
 
mi się yorczek szykuje na koniec kwietnia własnie :P młodsza szwagierka dostaje :)
A tez zawsze mówię że to taki przerośnięty wiewióro-chomik :P ale i tak je lubię.
Tylko jak właściciel takiego cudeńka dochodzi do wniosku ze taki malutki piesek to mu wszystko wolno i później rośnie dominująca nad wszystkimi piszczałka kanapowa... Ja na szczęście poznałam tylko wychowane "wiewióry" :-p
Ciekawe jaka będzie ta nasza Maja :p jeszcze ją Rosa (to nasza kotka- wredota mała) musi poustawiać żeby się piesio nie panoszył za bardzo... Myślę że po tygodniu wojny dojdą do porozumienia :P
 
reklama
mi się yorczek szykuje na koniec kwietnia własnie :P młodsza szwagierka dostaje :)


A tez zawsze mówię że to taki przerośnięty wiewióro-chomik :P ale i tak je lubię.
Tylko jak właściciel takiego cudeńka dochodzi do wniosku ze taki malutki piesek to mu wszystko wolno i później rośnie dominująca nad wszystkimi piszczałka kanapowa... Ja na szczęście poznałam tylko wychowane "wiewióry" :-p
Ciekawe jaka będzie ta nasza Maja :p jeszcze ją Rosa (to nasza kotka- wredota mała) musi poustawiać żeby się piesio nie panoszył za bardzo... Myślę że po tygodniu wojny dojdą do porozumienia :P
Problem polega na tym że większość właścieli nie myśli o yorkach jak o psach, one mają być tylko maskotką i ozdobą. I ładnie je ubierać i kąpać 3 razy w tygodniu. I koniecznie na spacery z pieskiem na rączkach wychodzić. Jestem na tyle złośliwa, że zdarzyło mi się spytać co sie psu stało że chodzić nie może ;-)
Widywałam takie drapiące się (najtańszy szampon, albo co gorsza ludzi i pranie 3 razy w tygodniu, bo yoreczki się często kąpie), śmierdzące (no bo przecież pedigree to taka super karma) lejące pod siebie roztrzęsione, rozszczekane szczury. I naprawdę żal mi strasznie co ludzie z tymi psami zrobili :szok: Ale obróżka ze świecidełkami za 100zł musi byc :wściekła/y:

A yorki na szczęście aż tak bardzo dominujące nie są, bardziej takie niezależne, szalenie uparte i sprytne. I własnie dlatego takiego chciałam ;)

Tylko że niestety większośc ich właścieli powinna podejśc do najbliższej ściany i porządnie łbem w nią walnąć. 2 lata pracy w zoologicznym i jak ktoś mówił że ma yorka, albo wchodził z yorkiem to można się było spodziewać kwiatków typu "piłeczka specjalne dla yorczka" "kosteczka specjalnie dla yoreczki". I broń boże na jakimś opakowaniu nie było zdjęcia yorka :szok:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry