reklama

Nasze zwierzątkowo.

little nina - od lizakow nic mu nie bedzie, co najwyzej wykonal maly krok w kierunku prochnicy :-pNina jak do tej pory kradla jedzenie w tempie 1raz na rok: za pierwszym razem byl to orzech wloski a za drugim jej wlasna kolacja (ktora miala dostac PO spacerze a nie przed). Jest szczwana sztuka i moglaby czesciej ale w tej kwestii trzymam w domu dryl :-p Za to z wersalka sie poddalismy i juz jej nie zganiamy. A nawet ma na niej wlasna poduszeczke pod glowe :-)

Katasza - oddajecie psa na stale czy tylko na poczatek? Moja tesciowa podtucza nam psa... kocia karma. Pol nieszczescia ale i tak mi sie to nie podoba ;-)
Zazdroszcze, mój Misiek od jakiegoś tygodnia zrobił się OKROPNY! No ale wymiana zębów mu się zaczyna i masakruje wszystko co wpadnie w pysk, nawet szafkę mi obgryza. Ani chwili spokoju normalnie :wściekła/y:

Chociaż z drugiej strony trochę go rozumiem, bo często w związku z remontem zostaje sam na cały dzień, nie chcę go brać do nowego mieszkania na razie bo pyłu pełno i masa różnych ciekawych rzeczy na podłodze.

Mi spanie psa na łóżku nie przeszkadzałoby, gdyby nie to że boję się o jego bezpieczeństwo. Dzisiaj się wcisnął między mnie a TŻ, a ja w nocy obolała cała i wstaję często i się przewracam, więc go przygniotłam niechcący :no: A Misiek, zamiast od strony TŻ, albo z boku jakoś, to się najchętniej między nas pakuje :szok:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ach, little nina, to Wasz jesz mlodziak! Pilnujcie go lepiej, zeby mu te slodycze w nawyk nie weszly, bo go potem nie oduczycie :baffled: Jak "zabkuje" to mu moze znoscie cos do domu - patyki, kosci (surowe! lub wedzone ze sklepu kosci/skora typu lapy, uszy), zeby sie wyszalal ale zdrowo. Moze to ograniczy Wasze straty ;-)

Nasza wogole nie pcha sie nam do lozka, bo jej za goraco. Cale szczescie :-D - dla naszego komfortu, bo jej by sie nic nie stalo, predzej by nas "skopala" z lozka :-p A tak ma swoje poslanie obok naszego lozka, sowje miejsce na wersalce i to jej wystarcza :-)
 
Ma patyki, ma tonę zabawek, dostaję mase twardych przysmaków, karmiony surowych mięchem i warzywami i owocami i wciąga wszystko co popadnie. Ostatnio najlepszą zabawą poza demolką jest przynoszenie pluszaka i wylizywanie butelek po mleku ;) No i oczywiście zabawa w szarpanie się ;)
Co do spania, nasz jest "księciunio". Spanie musi być cieplutkie, wygodne i koniecznie miekkie bardzo, więc najlepiej na łóżku między nami. A z tym łóżkiem się boje, bo to w typie yorka jest i to taki 2,5kg, czyli pierdółka malutka.

Teraz sam zachwycony swoim wyczynem nie jest. Całą wyklejoną ma sierść i lata co chwilę do miski z wodą i jakiś taki nieszczęśliwy. Po takiej ilości cukru to ja się nie dziwię :szok:
 
no ten mlodzienczy wiek, little nina, to jakos trzeba przetrwac, takie jego uroki ;-) Znajomi maja yorka to wiem, z czy "to sie je" - szkrab jest wielkosci glowy naszej psiuty :-D No i ciagla marznie :baffled: My mamy mieszanca husky - tej nie jest NIGDY zimno i nigdy niewygodnie :-D

My nasza przygarnelismy jak byla w fazie dojrzewania - ooooo, dala nam popalic! Jeden dywanik z Ikei na miesiac szedl w drobny mak (wydzielany tylko do zabawy, bo inaczej by go obrobila w godzine :-)) - wlasnie na takie "szarpanie sie". Ale przede wszystkim to byl problem z szalenczymi gonitwami i dominacja (trafila nam sie alfa :cool2: - w psiej szkole podporzadkowala sobie wszystkie psy a potem probowala tego z nami :confused2:)
 
A Misiek ciągle sprawdza gdzie jest granica i na co może sobie pozwolić a na co nie. Teraz już, jak jestem w pokoju to jest grzeczniutki, problem pojawia się dopiero jak wyjdę. No ale takie uroki szczenięcego wieku, najważniejsze że jednak się słucha w miarę i nie ma z nim większych problemów, poza tym podkradaniem jak nikt nie widzi. No ale co wymagać od psa z takim niezależnym charakterem ;-)
Ale wiedziałam na co się piszę, miał być taki pies, a nie inny, ze względu właśnie głównie na charakterek i inne praktyczne cechy ;-);-)
TŻ ma właśnie mieszańca husky, 3 letni, ale jest nieznośny. W domu siedzieć nie lubi, bo za gorąco, ma za to duże podwórko do biegania. Ale rozpuszczony nieziemsko, na przywołanie nie reaguje, jedyne co potrafi to siad. I notoryczny problem z ucieczkami. Niestety w rodzinie TŻ, jakieś takie dziwne podejście mają, pies siada za CZEKOLADĘ. Próbowałam, tłumaczyłam, TŻ tak samo, ale nic to nie dało, wiem że mojego Miśka pod opiekę im nie dam, cokolwiek by się nie działo :no:
 
no tak, little nina, masz teriera to musisz sie liczyc z charakterkiem :-)

Huskie sa z natury niezdyscyplinowane. Nie wynika to ze zlej woli ale spcecyfiki tej rasy - bardzo niezaleznej i podejmujacej samodzielne decyzje. Do tego maniactwo ciagniecia i polowania :zawstydzona/y: Trzeba sie solidnie uszarpac zeby takiego gagatka wychowac a i efektow nie ma co sie spodziewac jak u labradora czy owczarka :-p

Moja mama rozpuscila swojego psa czekolada i byly z tego tytulu tylko problemy, wiec ja pedantycznie zwracam na to uwage :happy:
 
Ale chodzi o to że nikt nawet nie próbuje niczego z tym zrobić, nie o to że nie wychodzi. No bo można, a nawet powinno się wymagać od psa tej wielkości nie skakania na ludzi na przykład.

A czekolada jest jakby nie było trująca, dlatego dbam szalenie żeby nie miał absolutnie żadnej opcji dorwania się do czekolady czy ciasteczek kakaowych. Niestety cukierki i lizaki w szafce leżały :zawstydzona/y:
 
na drapanie ( jeżeli nie chcemy żeby nam zjadł coś konkretnego) to można kupić taki odstraszacz w spray chyba 20 zł z zeologicznym psika sie daną rzecz przez pare dni co kilka godzin i ziwerzęta trzymają się z daleka u nas psikałam dywan bo mieliśmy jeden taki mały z którego nasza kocica zrobiła sobie kuwetę i sikała tam codziennie był mięki i frędzelkowaty teraz kupiliśmy do pokoju i odstraszacz pomógł przez pare dni nie chciała wogóle po nim chodzić a teraz to normalnie ale przynajmniej nie sika w niego co do ziwerząt i dzieci nie ma co izolowac moim zdaniem. Moja szwagierka ma 2 koty i jej 6 miesięczna córka je uwielbia zresztą jak i psa babci którego jak widzi to aż piszczy i tak smiesznie wyciaga rączki do niego nieraz się zdaży że ją poliże i dziecku nic się jeszce nie stało jeżeli pies czy kot czy jakie kolwiek inne zwierze jest zadbane to nie ma powodu ich izolować
 
na drapanie ( jeżeli nie chcemy żeby nam zjadł coś konkretnego) to można kupić taki odstraszacz w spray chyba 20 zł z zeologicznym psika sie daną rzecz przez pare dni co kilka godzin i ziwerzęta trzymają się z daleka u nas psikałam dywan bo mieliśmy jeden taki mały z którego nasza kocica zrobiła sobie kuwetę i sikała tam codziennie był mięki i frędzelkowaty teraz kupiliśmy do pokoju i odstraszacz pomógł przez pare dni nie chciała wogóle po nim chodzić a teraz to normalnie ale przynajmniej nie sika w niego co do ziwerząt i dzieci nie ma co izolowac moim zdaniem. Moja szwagierka ma 2 koty i jej 6 miesięczna córka je uwielbia zresztą jak i psa babci którego jak widzi to aż piszczy i tak smiesznie wyciaga rączki do niego nieraz się zdaży że ją poliże i dziecku nic się jeszce nie stało jeżeli pies czy kot czy jakie kolwiek inne zwierze jest zadbane to nie ma powodu ich izolować
Pracowałam w sklepie zoologicznym i odstraszacze dla zwierząt sa skuteczne w powiedzmy 40% przypadków ;)
 
reklama
przyznaje, ze nasza tez skacze na ludzi ale tylko na tych, ktorzy jej na to pozwalaja :-p No bo co da nasze wychowanie jak ktos ja do skakania zacheca i chwali? - pies zapamietuje, ze ta osoba to lubi :-D


Raz widzialam rosline doniczkowa-odstraszacz w sklepie ogrodniczo-zoologicznym. Z ciekawosci zaraz przetestowalismy jej dzialanie (bylismy z psem na zakupach) - zaaaaadnego wrazenia na Ninie nie zrobila :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry