To nie jest takie proste. Bruno zasypia sam wieczorem w łóżeczku, bez problemów, a potem i tak się budzi... Jak był malutki potrafił spać 6, 7, czasem nawet 8 godzin bez budzenia się. Potem miał taki rytm, że zasypiał około 20, budził się zawsze około 3, a czasem też o 24. A potem, około 4-5 miesiąca nastąpił kryzys - 3, nawet 4 pobudki. Nic z tym nie robiłam (tzn. karmiłam prawie przy każdej pobudce, jeśli nie zasypiał sam po przytuleniu i pokołysaniu) i sam wrócił do dawnego rytmu. A od dwóch tygodni jest niestety fatalnie. Pobudka o 22, 24, 3 no i o 6 wstaje na dobre. Czasem jeszcze częściej. Rosną mu 4 zęby jednocześnie, więc może to przez to, nie wiem. Też już jestem wykończona. Ale jeszcze czekam, może znów wróci do normy.
A jak nie...
To nie wiem. Pewnie nastąpi moment kryzysowy, kiedy moje zmęczenie będzie silniejsze niż moja niechęć do brutalnych metod i wtedy je wypróbuję. Może.
Nie sądzę, żeby był aż tak często głodny w nocy, ale to pójście na łatwiznę z mojej strony - jak daję pierś to on zaraz zasypia, i ja też. Jak próbuję ululać bez cycka to to trwa i trwa i trwa... ciężko to znieść w środku nocy.