Sandra u nas tez tak było własnie w okolicach roczku... Budził się w nocy i jeśli ktoregoś z nas nie było natychmiast wył. Trzeba było z nim spac i koniec. To było w okresie "mocnego" ząbkowania, więc może bol go budził i rozdrażniał....
Tymek spał z nami od 4 miesiaca. Po roku miałam juz naprawdę dość. Przesadziłam go do łózeczka i obyło sie bez problemów. Po jakimś czasie zaczął w nocy do nas przychodzić. Ale i to nas znużyło, bo cięzko spać we 3 na łożku 1,40m

W ciągu dwoch tygodni nauczyłam go nie tylko spania całą noc w łożeczku ale i samodzielnego zasypiania.
Uważam, ze budzenie się dziecka w nocy to nie tylko widzimisie to potrzeba bycia przy rodzicach. Ale po pewnym czasie można spróbować odstawić dziecko

Trzeba tylko konsekwencji i dobrej woli.
ynia7 jedynym wyjściem jest zostawienie go w łożeczku. Siedź przy nim jeśli tak wolisz albo wyjdź z pokoju jeśli to będzie dla ciebie łatwiejsze. jestem pewna ze z górą 3 nocki i mały zacznie je przesypiać. Na bank! Mi było smutno jak tymek ryczal ze mamy przy nim siedziec, ale to siedzenie było męczące bo zasypianie trwało ponad godzinę i przeradzało się w niekończącą listę pytań: "a tatot (traktor) spi? a pan spi? a pana bum bum spi? a chocha (swinka) Pepa spi? [swinia z kreskówki]... i dalej gadac... zamiast zasypiania była niekończąca się rozmowa. teraz jest bajeczka (wymyślona zazwyczaj) buzi i zostawiamy go w łózeczku.
Naprawdę wszystko się da, tylko trzeba konsekwencji (przypomnijcie mi to jak zapytam o nocnik za 4 lata;-), bo tymon to chyba do zerówki w pampersie poleci)