natolin
Fanka BB :)
Nie wiem gdzie o tym napisać, więc napiszę tutaj.
Mój Pudzianek przywalił wczoraj po głowie dziecku, które podeszło do zabawki, którą on się wcześniej bawił. I zastanawiam się skąd takie coś mogło mu się wziąć? Nigdy go nie uderzyłam, my przecież też się nie bijemy
No przerażona byłam wczoraj jego zachowaniem 
Mój Pudzianek przywalił wczoraj po głowie dziecku, które podeszło do zabawki, którą on się wcześniej bawił. I zastanawiam się skąd takie coś mogło mu się wziąć? Nigdy go nie uderzyłam, my przecież też się nie bijemy
No przerażona byłam wczoraj jego zachowaniem 
moja jak przywali w coś, to leci żeby mnie trzasnąć - chyba na zasadzie "mnie boli to ciebie, matka, niech też poboli"
przecież jak stołowi odda to jego boleć nie będzie
.Potrafiła ni stąd ni zowąd przywalić tak,że naprawde bolało.I tez wszyscy zachodzili w głowę,skąd u niej te zachowania.Wreszcie wyszło szydło z worka - okazało się,ze jak w coś przywaliła czy upadła,druga babcia "pocieszała ją" bijąc" wstrętny mebel" czy inny kant.No i Niunia się nauczyła
.
apropo Twojej anegdotki - definitywnie muszę przestać właśnie tak "przedmioty" karać. U nas jak Alicja się w coś uderzy i mega ryk uskyteczniać przez to zaczyna to ja właśnie robię "nu,nu,nu" temu co spowodowało upadek i lekko klepię. Wtedy Młoda się śmiać zaczyna i jest po bólu. Ale właśnie mi uświadomiłaś, że to potem może mieć inne skutki 