Aga, przykro czytać jak wszystko rozbija się o kasę.tyle wydatków...mam ogromne wyrzuty sumienia bo nie mogę Ci teraz w żaden sposób pomóc, ja sama nie mam teraz nawet na sok dla swoich dzieci...od wczoraj rąbiemy z małżem chleb z dżemem bo na nic nie starcza.Mam jeszcze drobną rezerwę na karcie kredytowej jako ostatnią deskę ratunku. tak bardzo chciałabym Wam, Frankowi jakoś pomóc ale po prostu nie mogę. nie wiem nawet co mogłabym Ci napisać, rozmawiałam nawet ze swoim na Wasz temat żeby jakoś zorganizować kaskę, wspomóc. mam pewien pomysł,ale jeszcze nic pewnego więc nie piszę, jutro pogadam z odpowiednią osobą i cos napiszę, może sie uda...przypomniało mi się że znam osobę która załatwia sprzęty rehabilitacyjne, może uda się załatwic jakąś zniżkę na te buciki, jutro podzwonię trochę i poruszę kontakty, tak, to jest myśl, własciwie teraz na to wpadłam i piszę na bieżąco...ha....ja to jednak mam łeb na karku, aż sie podjarałam....
dobra, anstrahując od moich wolnych myśli, napisz jutro jak tam z allegro co odpisali, jak Ci nie pójdą na rękę to ja pogmeram ze swojej strony, cos tam może drgnie.
Bądź dobrej myśli, może jakoś pomalutku niektóre rzeczy się ułożą, pewnie nie wszystkie ale może chociaż kilka. dobranoc