Hej charlene! Dokladnie wiem co masz na mysli. Za kazdym razem kiedy jestem z moim Aaronem w Polsce- a akurat sie sklada, ze tez jestem z Wroclawia, to on po jakims czasie czuje sie juz troche osamotniony. Niby czesc znajomych mowi po angielsku ale jest im niewygodnie prowadzic w nim cale rozmowy, czuja sie speszeni i generalnie wyglada to tak, ze ja z nimi gadam a Aaron wpatrzony jest w kufel z piwem.....Przykre to, bo czasem wole sie juz z nikim nie spotykac i przynajmniej zaoszczedzic jemu nudy a sobie niekomfortowej sytuacji. Niby chcial sie nauczyc polskiego ale idzie mu to baaarddzzzooo ciezko, a poniewaz mieszkamy w Irlandii, nie ma tej mobilizacji! Ale prawdziwa jazda sie zacznie jak nasz maly sie pojawi na swiecie i wtedy to ja bede musiala sie rozdwajac, coby synek mowil w moim ojczystym jezyku!!