Ja popołudniowo - noc do dupesa. Pobudki co 20 minut i przysięgam, że młoda wołała "ja chcę spać z cycusieeeemm!!" O, wała! No i padam teraz.
Dziewczyny tak ogólnie z tymi facetami i ich wyjazdami, to najfajniej by było się samemu zabrać i powiedzieć: "jadę na szkolenie wtedy a wtedy. Zadzwoń po mamusię i zajmijcie się dzieckiem, oki?" Wiem wiem... Pomarzyć dobra rzecz.
Andy nie jeździ nigdzie, bo jakoś tak już na początku uzgodniliśmy, że taki styl życia nam nie pasuje (bardziej mi - ale to przez mojego tatę - Moli, u nas było bardzo podobnie, tylko zajęło nam 16 lat:-() A ogólnie to aż się boję wracać jak pomyślę, że w Polsce jest taki trend do szkoleń, wyjazdów pracowych etc. Nigdy tu o niczym takim nie słyszałam. A na takich wyjazdach to przecież chyba głównie o imprezę chodzi. No i jak tu promować życie rodzinne? Grrrr.
Kate, ja też się bardzo cieszę z mojego m, choć torebek, butów i kosmetyków mam taaaakie ilości czyli
Magdziunia to jest coś, na co mój facet też będzie kręcił głową

A do tego pewnie ile razy kupię buty, to już na pewno nie mam do nich torebki i vice versa

Dobrze, że się już tego nauczył;-)