Witam wieczorowa pora :-) Ja dopiero co skonczylam prasowac, jutro reszta na mnie czeka...no i jeszcze trzy prania do wyprania, ale tak to jest jak sie nie chce du.py ruszyc wczesniej i byc systematycznym;-)
U nas dzis kolejne spiecie...juz powoli nie wyrabiam, jackowi juz nie jecze bo widze jak mu ciezko z cala ta sytuacja, zal mi dzieci bo ich to chyba najbardziej dotyka, po akcji na poczatku stycznia zosia sie mne zapytala czy sie kiedys z babcia pogodze...i tak mi bylo strasznie przykro, nie wiedzialam co jej mam odpowiedziec. A dzisiaj to oczywscie poszlo o to ze maly marudzi, placze a tesc (choc mysle o nim w tej chwili gorzej;-)) spac nie moze...ach naprawde niech ma do nas pretensje alejak mozna wytlumaczyc malemu dziecku zeby nie plakalo jak go zebiska bola, albo niech nie bedzie marudny...rece opadaja. Ciesze sie ze jade do rodzicow, troche odsapne.
Tesciowa widze ze robi podchody zeby mi cos powiedziec, ale boi sie ze sie wyprowadzimy, a zyc w takiej napietej ciagle atmosferze to meka normalnie.
Czasami powiem wam szczerze ze nie mam ochoty nawet na ten dom tak blisko ich, kazdy nasz pomysl krytykuja, mowia jak za ile i kiedy mamy zrobic...
No to sobie pomarudzilam a teraz mykusiam sie wykapac i do wyrka