Dzieki dziewczyny za troske.Ja dzis czuje sie juz lepiej choc tak naprawde nie mam na nic sily i zaraz chyba zmykam do lozka.Maz w pracy, chata posprzatana, pogoda jak u wszystkich kolezanek z UK do du..y wiec co tu robic.Ale powiem Wam ze jak naprawde zaczne rodzic to bedzie masakra.Wczoraj to az sie poplakalam tak mialam juz dosc, nawarczalam na biednego meza a on przeciez nic nie winny.
Kaka wszystkiego najlepszego:-)
A wiecie co wczoraj u wrzesniuweczek urodzily sie az 3 dziewuszki, rozkrecily sie skubane...
Aguś, nie martw się.... Ja przed porodem z Julą robilam regularnie w domu awantury, w koncu skapitulowalam i pojechalam do szpitala na wywolanie- także wiem, co czujesz! Jestem z Tobą


Jejku, mnie przeraża moj apetyt....

A ja dzis mam burze hormonków. Bryyyyyy jak ja tego nie lubie:-

-

-

-

-

-

-

-

-(
Kochana, ja też, raz jestem happy, a zaraz smutna i beczeć mi się chce... tak bez powodu.... :-(
A wiecie co kiedys wam pisalam jaka ta moja gwiazda roztrzepana i nieusluchana jest! nie bede znow zanudzac ale nadal ma swoje wybryki praktycznie codziennie

juz chwilami brak slow zamiast byc coraz madrzejsza to jest coraz g....!

zero poszanowania swoich rzeczy i na dodatek nieusluchana na maxa!!!
wiecie co dzis odwalila?????????pociela gumki w piorniku te ktore sluza do trzymania kredek,dlugopisu itp!!!!!jak to zaobaczylam poplakalam sie rece mi opadly moze to glupota wam sie wyda ale ja jestem zalamana niewiem jak dotrzec do tego dziecka by byla troche rozsadniejsza i sznowala to co do niej nalezy????ja juz nie mam sil normalnie nawet jej nie ukaralam bo tak sie rozplakalam ze o nic mi nie szlo!!!
moze ten widok ja do czegos zmobilizuje ale watpie:-(
Kocham ja i ma co najlepsze na ile mnie stac a ona tak mi sie odplaca
Minisiu, ja pamiętam, że odwalałam podobne numery, np. spinaczem pospinałam liście wszystkim kwiatkom jakie byly w sali albo uderzylam kolezanke po twarzy, bo dotknęła zeszyt (a ja widocznie sobie nie życzylam) (Dżizas

). Pamietam to jak dziś i wierz mi, całkiem nieświadomie wychodzą takie rzeczy

.... Trzymam kciuki (ten pierwszy rok był dla mnie najgorszy...)!!!!!!!!!!!!!
My już po kolacji, w końcu usiadłam do kompa. W dzień nie ma szans za często, J. ciągle coś wymyśla... Nerwus jest z niej, mometami mi jej szkoda, bo nie potrafi nad tym zapanować (nad złością) i wtedy placze i tuli się do mnie, a mnie takie sytuacje wytrącają z rytmu i czuję się czasem jak wycisnięty mop

...
Mam nadzieję i silne postanowienie, że zrobię wszystko, by było dobrze

Uffff, Gocha bierz się w garść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Słodkich snów Laseczki


