Coffee super że tak ładnie po CC doszłaś do siebie – tez mam taki plan

I zdecydowanie prawda że ilość krwawienia po CC jest zależna od tego jak dokładny „porządek” zrobia w środku po wszystkim. Przy SN nie maja takiej możliwości (no chyba ze cos nie tak i potem czyszczą specjalnie z otwieraniem brzucha) ale przy CC jak najbardziej i to bardzo dobrze o przeprowadzonym zabiegu świadczy jak tak mało krwawiłaś – przyłożyli się

Niunia sliczna! I mi tez połozna mówiła że pierwsze co po przebudzeniu to 0,5 litra wody wypić i potem solidne śniadanie zjeść więc tez będę tak próbowała.
Dawidowe może męża też dopadł baby blues? Wiesz my mamy teraz troche popieprzone z tymi hormonami i zachowujemy się co jakis czas ja mniej lub bardziej nienormalne, do tego na pewno jesteś zmęczona i nie ma co się dziwić bo stanęłaś przed ogromnym wyzwaniem ale radzisz sobie świetnie i tego tylko pozazdrościć. Może mąż ma wyrzuty sumienia że nie jest z Wami a nie bardzo ma na to wpływ i też to go tak „napina”, na pewno wie jak Ci ciężko i może to w pewnym stopniu bezsilność jego sprawia ze zachowuje się tak a nie inaczej. Mój mnie ostatnio wpienia co chwila ale wiem że pewnie i ja odbieram wszystko teraz znacznie silniej niż potrzeba a i on na pewno się denerwuje coraz bardziej więc staram się zrozumieć, chociaz z moim trudnym charakterem nie powiem, ciężko jest… A kiedy on może do was dojechać? Jak te wszystkie „procedury”?
Efa to mój M jak patrzy na moje obrzęki i całość końcówki ciąży to tylko powtarza „drugi raz ci tego nie zrobie” hehe i wygląda jakby na powaznie to mówił. Ja póki co nie planuje, teraz będzie nasz czas, nasz i Franka (i Precla oczywiście

i nie myslimy co potem, kiedyś. Jak warunki pozwolą to pewnie kiedyś ten temat powróci. A odnośnie kotka to może mu przejdzie? Może poczuł się odrzucony i tak mu chwilowo na psyche cos wjechało?
Margerrita ciesze się, że pomogło i zazdroszcze sukcesu, ze mały spi w łózeczku, ja bym bardzo chciała żeby i u nas tak było i będziemy próbowac ale z tego co czytam i słysze wkoło to niełatwy temat jest…
No i sie powoli "dzieje", tzn moje ostatnie przysłowiowe 5 minut w domu bo dzis odbieram ostatnie wyniki badań i jutro szpital. Dzis więc troche na głowie będzie - kontrola torby czy aby na pewno wszystko jest, kontrola torby Franka przygotowanej na wyjście ze szpitala - dokładam jeszcze typowo zimowy kombinezon i grubą czapkę awaryjnie bo nie wiem co sie moge spodziewać po tej pogodzie, niech więc M przywiezie wszystko a położne zdecydują w co go ubiorą na wyjście w zalezności od pogody. Do tego ogólna kontrola wszystkiego + lista zadań dla M
Na obiad M mi dzis zrobi nalesniczki z nutellą i to będzie tzw "pożegnanie z czekoladą" bo od jutra już zgodnie z zaleceniami lek tylko dieta szpitalna a potem jak Franek odziedziczy po mnie reakcje na czekolade to bez szans bo ja byłam obsypana na max za każdym razem po karmieniu jak mama wczesniej czekolade jadła. Oczywiscie dzis jeszcze z Wami jestem i jutro rano też ale czuje sie jak przed jakąś wielką wyprawą, tyle czekałam na ten moment a to już jutro opuszcze dom sama a wróce do niego z Frankiem
