Sariska,Paolcia...nooo,nie zawstydzajcie mnie-ja taka sama ,jak i Wy wszystkie,kudy mi do jakiejś mądrości życiowej...

.
A takie rozmowy z mamusiami typu "a mój to,a my mamy taki samochód..." chyba by mnie zniechęciły szybko do takiego towarzystwa i wybrałabym samotne spacery

)).Ja "mam" tu,w Stargardzie dwie takie znajome mamy- z przychodni,jakos zawsze nam wypadały razem wizyty kontrolne

)).No i czasem spotykamy sie przypadkiem na zakupach albo na ulicy.Ale są bardzo miłe ,owszem,rozmawiamy o dzieciach,bo jedna ma synka w wieku Amelki,a druga córeczkę młodszą,ale na szczęście nie zauważyłam jakiejś chorej rywalizacji-owszem,dzielimy sie radościami z małych sukcesów naszych skarbów i "problemami wychowawczymi",ale to wszystko jakies takie "normalne " jest na szczęście

.No,ale to tylko przelotne znajomości.
dobranocka,ech,troche się martwię o Ciebie...:***.Trzymam kciuki,żeby jednak brzuszek przestał dokuczac i Wojtuś sobie spokojnie te 40 tygodni tam pomieszkał.Super,że mąż tak się stara i pomaga.
A ciągle chcę napisać do
Dziulki i zawsze coś mi przeszkadzało;/.No,to teraz piszę

))- Leane cudna na tych filmikach.Ona z miesiąca na miesiąc ładnieje w oczach- nie,żeby,broń Boże kiedyś była brzydka

))- ale no już taki aniołeczek się z niej robi- te oczka błękitne,te loczki złote- tylko zacałować

)).A co do raczkowania...cóż,trudno powiedziec- byc może trzeba poczekac spokojnie,bo wygląda tak,jakby zaraz-zaraz miała ruszyć,zwłaszcza,jak piszesz o tym kołysaniu się na kolankach.Ale być moze rację mają te Dziewczyny,co radzą zapytac pediatry- nam,laikom,trudno oceniać,czy wszystko jest ok,czy nie.Ale ,wiesz co?Jak pisałaś,że ten "cocker spaniel",czyli bujanie się w przód i tył na łóżku był,to ja bym dużo jej właśnie na łóżku pozwalała się bawić- albo na rozłożonej kanapie.Amelka też wolała początkowo na miękkim podłożu i tam jej to wychodziło,a na podłodze najpierw nie chciała,dopiero potem łaskawie raczyła.Więc może dla zachęty dużo ją dawać na łóżko czy kanapę.
Miało byc especially for
Maqc, ale myślę,że i
roxi sie ucieszy,ze nie jest osamotniona w syzyfowych pracach
A tak w ogóle to po pierwszym spacerku,obiadek zrobiony,łobuzica śpi ...tylko jeszcze ogarnąć znów by się przydało,tylko,jak widzicie,motywację mam słabą,bo ileż można w kółko sprzątać,zbierać i układac wszystko???
edit:
Hehe,telepatia?
